Moderniści usiłują zniszczyć Kościół i jest to działanie niezwykle metodyczne. Od dnia zwołania II Soboru Watykańskiego w roku 1962 (i oczywiście od dziesięcioleci Sobór poprzedzających) do dnia dzisiejszego obserwować możemy (jeżeli tylko uczciwie i bez lęku pochylimy się nad tym) metodyczną i niezwykle konsekwentną sekwencję kroków, którą środowiska wrogie Kościołowi według swojego misternego planu realizują. Zmiana pojęć. Zmiana liturgii. Zmiana celów małżeństwa. Wprowadzenie pojęcia wolności religijnej. Fałszywy ekumenizm. Liberalizm myślowy wstrzykiwany w każdą dziedzinę katolickiego życia i wiele wiele innych, pracowicie przygotowanych kroków, które mają umknąć uwadze niewystarczająco czujnego katolika, a modernistów przybliżyć do ich celu - zniszczenia Kościoła.
Co zrobić może człowiek, który to widzi? Modlić się i... pracować organicznie, równie lub nawet bardziej konsekwentnie niż moderniści, nad odwracaniem ich szatańskich poczynań. Jednym z nich jest katastrofalna dla dusz, cyniczna podmiana znaczenia miłosierdzia, które dziś używane jest głównie do usprawiedliwiania wszelkiej maści grzechów, z grzechami nieczystości na czele. Od teraz miłosierny Bóg ma porzucić nie tylko swą sprawiedliwość, ale też wszystko, czego nauczał katolików przez 2 tysiące lat a ludzkość od zarania dziejów, a miłosierny człowiek ma przymykać oko na wszelki grzech, a grzeszącym, jak to się współcześnie naucza, "TOWARZYSZYĆ".
Co pracowita mrówka może zrobić z tymi zwodniczymi procesami modernistów? Przyjrzeć się miłosierdziu w ujęciu prawdziwym, katolickim. I dlatego najbliższe rozprawki poświęcone zostaną uczynkom miłosierdzia. Przyjrzymy się im po kolei, rozpoczynając od uczynków miłosiernych wobec duszy a na tych wobec ciała skończywszy. Mój Drogi Czytelniku, czy umiesz wymienić z pamięci wszystkie uczynki miłosierdzia? Nie chodzi o to by Cię zawstydzić, a jedynie zwrócić Twoją uwagę jak diabelsko cyniczni potrafią być moderniści. Po Roku Miłosierdzia, po przepięknym śpiewie w Krakowie, pięknym muzycznie i bardzo wpływającym na emocje, ale treściowo wątpliwym, po tej wykrzyczanej obietnicy, że miłosierdzia dostąpią miłosierni każdy z nas z pewnością zna uczynki miłosierdzia na pamięć, prawda? Jeżeli nie... czy dostrzegasz już tę cyniczną grę z milionami dusz?
Przypomnijmy zatem uczynki miłosierdzia, które w najbliższych rozprawkach omówimy z osobna: grzesznych napominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych, łaknących nakarmić, pragnących napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych grzebać. Skoro zatem "błogosławieni miłosierni albowiem oni miłosierdzia dostąpią", trzeba nam być miłosiernymi. Miłosiernymi po katolicku, a to dość trudne, jeżeli w ogóle się ujęcia katolickiego już nie naucza.
Mój Drogi Czytelniku, spróbujmy temu w najbliższych rozprawkach zaradzić.
Komentarze
Bardzo dobra rozprawka :)
Przyznam jednak, że spodziewałem się w tym miejscu, równie dobrej i kapitalnie ważnej rozprawki z dzisiejszych "Sprawek - rano". Możliwe, że coś przeoczyłem i moje oczekiwanie jest nie na miejscu.
Jesli zatem istnieje jakiś schemat relacji między rozprawkami w audycji na YT, a tymi na stronie sprawki.pl bardzo chętnie bym go poznał :)
Z Bogiem
Dziękuję bardzo za rozprawkę i kolejne zwrócenie uwagi na fałszywe rozumienie miłosierdzia. Zdałem sobie sprawę, że miłosierdzie ma swoje konkretne uczynki. Pierwszym jest grzesznych upominać. Fałszywe rozumienie miłosierdzia to też grzech. Pierwsze uczynki miłosierdzia dotyczą duszy. Pomijanie ich w nauczaniu to też grzech. Wyolbrzymianie znaczenia uczynków względem ciała to również grzech. Może przesadzam, ale w celu bym również sam wychodził z zakłamania nt tych uczynków i bym nie wpadał w kompleksy, że tak mało mogę zrobić uczynków miłosierdzia względem ciała.