ZA TYDZIEŃ WYBORY

11.05.2025

Wybacz, mój Drogi Czytelniku, ale dziś będziemy kontynuowali temat demokracji. Po pierwsze dlatego, że za tydzień mamy wybory, a po drugie gdyż słowo to, odmieniane przez współczesnych możnych tego świata przez wszystkie przypadki, jest w tym samym stopniu za bardzo poważane co za mało rozumiane.

Mami się lud nawiązaniami do demokracji greckiej, z którą współczesna demokracja ma niewiele wspólnego oraz wciska się nam, że demokracja oznacza władzę ludu, czyli naszą. Aby móc wniknąć tak głęboko w ludzkie przekonania, wystarczyło, żeby "demokracją" popieścić nasze najczulsze miejsce, czyli naszą pychę. Drogi obywatelu, co jak co, ale chyba na państwie to się znasz, prawda? Wyobraźmy sobie, że każdego Polaka uprawnionego do głosowania, każdego z osobna, stawiamy na czele jakiejkolwiek fabryki. Jaki procent z tych fabryk działałby prężnie? Postawmy każdego takiego obywatela na czele sklepu spożywczego. Ile z tych sklepów byłoby dochodowymi? Wyobraźmy sobie przeciętnego polskiego wyborcę. Dajmy mu w zarząd jakąś organizację. A może zajrzyjmy w jego życie prywatne, czy jest tam ład i porządek. I ten człowiek ma za 7 dni decydować o przyszłości kraju.

Zbyt brutalne? To choć zapytajmy go o podstawowe pojęcia ekonomiczne. U podstaw tego absurdu leży odrzucenie hierarchiczności stworzenia, w tym hierarchiczności ludzi. Kto śmiałby dziś, w XXI wieku, powiedzieć ludowi, że nie ma on zdolności do wyboru tego co najlepsze? Ludowi, któremu tak czy inaczej architekci rzeczywistości wciskają bajki o wolności, RÓWNOŚCI i braterstwie, co - o ironio - jest najskuteczniejszym chyba sposobem by ten lud zniewolić. Wyobraźmy sobie rodzinę. Tato, Mama i powiedzmy 7 dzieci w wieku od 3 do 14 lat. I zaprowadźmy tam demokrację. Co jemy na śniadanko, Nutellę czy owsiankę? Głosujmy. Czy w tym domu będzie się sprzątać po każdej zabawie? Głosujmy! Kupujemy nowy piec, czy po drogiej zabawce? Policzmy głosy.

Dokładnie tym jest demokracja w państwie. Czy porównuję właśnie przeciętnego obywatela do dziecka? Oczywiście. I to nawet w świecie, w którym miałby on pełen dostęp do prawdy i nikt by nim nie manipulował. Nawet wtedy lud jako całość nie miałby zdolności do wyrobienia sobie właściwego osądu. A co dopiero lud, na którym wykonuje się najwymyślniejsze zabiegi oszałamiająco dezorientujące? Czy taki lud powinien decydować o tym komu oddać stery władzy? A za tydzień zdecyduje. I jeżeli ktoś poczuje się oburzony tym jak nisko cenię intelekt oraz zdolności ludu jako takiego, myślę, że oburza się tak naprawdę na rzeczywistość. Ta sama osoba, która wybuchłaby śmiechem na propozycję, aby w jej firmie wprowadzić demokrację i zacząć od głosowania na temat podwyżek dla wszystkich, jak świętości bronić będzie prawa do współdecydowania o państwie. Mądre źródła podają, że lud nie tylko nie posiada zdolności do wyrobienia sobie dobrego osądu, ale że nie ma on także zdolności do wyrobienia sobie osądu w ogóle i że zawsze przyjmie on osąd narzucony. Przez kogo? Przez tego, kto ma dostęp do jego oczu i uszu, a zatem przez kontrolujących media.

Za tydzień dni wybory. Wpatrzony w ekrany lud zdecyduje kto i jakimi narzędziami będzie ten lud kontrolował i niszczył. Komu więc oddać swój głos? NMP do dyspozycji. Jeżeli zrobi się to szczerze, z pewnością Ona pokieruje długopisem w lokalu wyborczym.

Komentarze