Bardzo niebezpieczna dla zbawienia dusz jest pewna modernistyczna praktyka. Modernizm, choć przez papieża św. Piusa X nazwany został ściekiem wszystkich herezji, należy do herezji najtrudniejszych do uchwycenia i ujęcia w słowa. Jest tak między innymi dlatego, że moderniści są bardzo sprytni, podobnie jak sprytny jest ich "ojciec".
Ich przebiegłość objawia się tym, że zamiast przeczyć wprost pewnym prawdom doktrynalnym, robią to w sposób bardziej subtelny, trudniejszy do zauważenia. Tym sposobem jest przemilczanie niektórych części doktryny. W ten sposób niezwykle trudno jest złapać ich za rękę, przyłapać na jawnej herezji, ponieważ "głosisz herezję bo milczysz o czymś" jest łatwe do podważenia. Gdyby na przykład ksiądz modernista powiedział "piekło nie istnieje" lub "czyściec nie istnieje" wtedy wystawiłby się na wytknięcie oczywistego błędu. Zatem zamiast wprost przeczyć ich istnieniu, wystarczy, że kapłan taki przez 20 lat swojego głoszenia kazań, ani razu o piekle czy czyśćcu nie wspomni. Zapytany zawsze odpowie: "oczywiście, wierzę w istnienie czyśćca lub piekła". Ale proszę Księdza, żaden wierny w tej parafii, żadna z Księdza owieczek nie wierzy w piekło i czyściec. "A czy to moja wina? Czy kiedyś otwarcie przeczyłem ich istnieniu?".
Jakże trudna to sytuacja. Nie da się wykazać nikomu, że pomijając coś konsekwentnie w swoim nauczaniu daje niezbity dowód, że albo w to coś nie wierzy, albo wierzy, ale chce aby ludzie nie wierzyli. Jak to udowodnić? Jest jeszcze trzecia możliwość - ksiądz ten uległ jednemu z najmocniejszych przejawów orwellowskiego dwójmyślenia, które wkradło się do Kościoła, czyli współczesnej wersji ekumenizmu. Po co mówić o czyśćcu, skoro protestanci (nie, nie heretycy, nasi bracia!) mogliby poczuć na wspomnienie czyśćca dyskomfort? Zresztą po co też za dużo mówić o Najświętszej Maryi Pannie? Chyba się nie pogniewa, jak Ją przemilczymy, żeby nie ranić uszu spadkobierców duchowych Marcina Lutra?
Mój Drogi Czytelniku, kiedy ostatnio słyszałeś katechezę o piekle? A kiedy o Czyśćcu? Kiedy o doskonałej Bożej Sprawiedliwości? Czytającego tę rozprawkę protestanta proszę o zasłonięcie uszu. Czy gdyby nie było czyśćca o wiele więcej dusz nie musiałoby cierpieć mąk piekielnych? Ilu z nas zdąży zadośćuczynić za wszystkie swoje grzechy za życia? Ktoś może zapytać: a gdzie jest Boże Miłosierdzie? Wszędzie. Również w istnieniu Czyśćca. O jego istnieniu świadczą, oprócz ustanowionego przez Boga autorytetu nauczycielskiego Kościoła, również liczne objawienia prywatne. Jednym z nich, cieszącym się akceptacją Kościoła, jest Objawienie Matki Bożej w Fatimie z roku 1917. Najstarsza wizjonerka, siostra Łucja, zapytała Matkę Bożą, czy jej niedawno zmarła bliska przyjaciółka jest już w Niebie. Odpowiedź Matki Bożej brzmiała: nie, jest ona w Czyśćcu i pozostanie tam przez długi czas.
Mój Drogi Czytelniku, podobno w Czyśćcu jest strasznie... Jak skrócić czas, który będziemy musieli tam spędzić? Jednym ze sposobów jest pokutowanie tutaj na ziemi za grzechy nasze i świata. Można na przykład wybrać jeden z rodzajów grzechów z przeszłości, grzechy nieczystości, grzechy przekleństw, kłamstwa, wielomówstwa, wodzenia innych do grzechu, obmowy, oszczerstwa, braku czci dla rodziców i innych rodzajów grzechów, których się dopuściliśmy. I w intencji każdego rodzaju grzechu poświęcić np. jeden dzień o chlebie i wodzie lub w poście ścisłym. Tę formę pokuty jak i każdą inną bezpiecznie jest konsultować z kapłanem. Najlepiej nie modernistą.
Pokutowanie za nasze grzechy już tu na ziemi, naprawdę bardzo się - przepraszam za słowo - opłaca. A modernistów proszę unikać.
Komentarze
Jestem stworzeniem, a Stwórca jest Stwórcą. Czy to jest proste ? Lucyfer powinien wiedzieć, to samo. Zachłysnął się swoim istnieniem i zaczął kwestionować stwarzanie przez Stwórcę. Był przekonany, że on wie lepiej jak stwarzać. Stwórca nie dał nam możliwości stwarzania. To zostawił sobie. Stwórca stworzył nas do szczęścia tak wielkiego, że nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Do tego szczęścia dojdziemy jednak tylko z Jego pomocą, przez służbę i wychwalanie Jego.To podstawa antymodernizmu. Podstawa prawdziwej wiary.