OWOC A CEL

26.04.2025

Gdyby wielkie zwiedzenie Kościoła czynione za pomocą herezji modernizmu, a zatem ścieku wszystkich herezji, nie było tak przemyślnie skonstruowane, nie udałoby się. Należy zatem, przynajmniej moim zdaniem, gardząc modernizmem mieć jednocześnie pewien rodzaj estymy dla niesamowitej zmyślności tej herezji. Nie wolno nam lekceważyć przeciwnika. Dlatego odkręcanie w ludzkich rozumach wszystkiego, co modernizm zdążył tam nabełtać, jest procesem wymagającym metodycznej i cierpliwej pracy. O tym, czym jest sam modernizm, prawdopodobnie lepiej jest słuchać u osób bardziej kompetentnych ode mnie, ja natomiast czuję się kompetentny by wskazywać niektóre techniki używane przy jego forsowaniu.

Szatan jest nieskończenie bardziej inteligentny od człowieka i nie stanowi dla niego problemu wymyślanie najbardziej zmyślnych manipulacji. Jedną z nich, choć po jej zauważeniu wydaje się prymitywnie prosta, to jednak obecną w myśleniu i postawach wielu współczesnych katolików, jest podmiana owocu z celem. Manipulacja ta stosowana jest na człowieku w wielu dziedzinach. Poniższe przykłady podaję w sposób mocno uproszczony, jednak myślę, że mogą posłużyć do zrozumienia zagadnienia. Szczupła sylwetka jest owocem zdrowego życia, ale nie celem zdrowego życia. Do szczupłej sylwetki, gdy przestanie się ją traktować jako cel, a nie owoc (a więc w pewnym sensie skutek uboczny), można też dojść niezdrowym życiem. Pieniądze w biznesie są owocem dobrego prowadzenia biznesu. Celem powinno być dobre prowadzenie biznesu, a pieniądze są skutkiem ubocznym.

Zwiedzenie polega na podmianie owocu z celem. Do dużych pieniędzy można też dojść przez nieuczciwe prowadzenie biznesu. Wystrzał dopaminy w mózgu jest owocem jakiegoś osiągnięcia. Pan Bóg tak zechciał skonstruować ludzki organizm. Gdy jest zimno a Tobie wreszcie uda się rozpalić ogień w jaskinii, nagrodą, oprócz samego ciepła, jest wystrzał dopaminy w mózgu związany z osiągnięciem upragnionego celu. Człowiek jednak został zwiedziony i zaczął wystrzał dopaminy traktować jako cel i nauczył się, przez oszukiwanie mózgu, wywoływać go sztucznie bez prawdziwego osiągnięcia.

Zwiedzenie katolików używa tej samej sztuczki. Przykłady - bycie dobrym człowiekiem. Celem religii katolickiej jest Pana Boga poznawać, służyć Mu i Go wielbić. Owocem tego z czasem będzie, oczywiście w cudzysłowie, "stanie się dobrym człowiekiem". I oto wchodzi w to szatańska inteligencja, która bardzo nie chce, żeby człowiek Pana Boga poznawał, służył Mu i Go wielbił, i znowu podmienia owoc z celem. I uwaga, otóż można, przynajmniej przez pewien czas, robić rzeczy przypominające bycie dobrym człowiekiem, komuś pomóc, komuś okazać życzliwość, zupełnie z pominięciem Pana Boga. Iluż ludzi dziś naprawdę myśli, że celem katolika jest ciepłe spojrzenie, życzliwe słowo i jakieś dzieło miłosierdzia?

A to są jedynie owoce katolickiego życia, które można pomylić z celem i można, przynajmniej przez jakiś czas, zorganizować bardzo dużo pomocy biednym, ale nie jako realizacja Woli Bożej w swoim życiu i owoc poznawania, służby i kultu, ale jako cel sam w sobie. I uwaga, moim zdaniem sztuczka ta realizowana jest nie tylko na katolikach zwiedzionych modernizmem. Katolik tradycyjny również może pomylić owoce katolickiego życia z celami. Przykłady? Walka o Polskę przeciw komunistom. Zamartwianie się upadkiem cywilizacji. Forsowanie takiej a nie innej partii politycznej, walka o dostęp do broni i wiele wiele innych bardzo sensownych owoców katolickiego życia, nie będących jednak jego celem.

W skrócie: zaprowadzanie Christianitas, walka o Społeczne Panowanie Chrystusa, walka o Polskę, walka o serca i umysły młodzieży, ratowanie upadłej cywilizacji itd. również mogą, udając cele, zasłaniać nam prawdziwy cel - poznawanie Pana Boga, służbę Mu i kult. Im więcej ludzi skupi się na tym, tym bardziej uprawdopodobni się i tamto. Ale jako owoc a nie cel. Mój Drogi Czytelniku, napisz proszę czy według Ciebie to co napisałem ma sens.

Komentarze