Czy wszyscy jesteśmy liberałami Obserwując dzisiejsze czasy niektórzy ludzie łapią się za głowę - czy da się jeszcze ogarnąć złożoność i wielość współczesnych błędów? W tej rozprawce chciałbym postawić tezę, że sprawa nie jest tak skomplikowana jak może się wydawać. Żyjemy w świecie, w którym dzieci zmieniają płeć, rodziny się rozpadają, ktoś gdzieś histeryzuje na temat ochrony zwierzątek, a jednocześnie w łonach matek zabija się miliony ludzi, matematykę nazywa się narzędziem opresji, a w Kościele obchodzi się dni iudaizmu i islamu oraz błogosławi dwóch trzymających się za ręce panów, którzy bardzo, ale to bardzo chcieliby być małżeństwem.
Naturalną reakcją na to powinien być uśmiech i stwierdzenie: "Kochani, to wszystko są proste błędy, zaraz Wam jeden po drugim wyjaśnię i świat naprostujemy". Tymczasem to nie tylko nie działa, ale też z każdym rokiem każdy z tych błędów nabiera siły, a wszystkie razem składają się na religię wyznawaną przez rządzących obecnie w USA czy przez władców Unii Europejskiej. Lub może nie tyle wyznawanej, bo w to nie uwierzę, ale używanej do kontrolowania społeczeństw, które zamiast te wszystkie dziwności przy urnach wyborczych wyśmiewać, są w stanie wciąż na nowo się na nie nabierać. Już wkrótce zupełnie możliwe będzie, i nie staram się być dowcipny, że z dwóch polityków, z których jeden powie, że 2+2=4 a drugi zupełnie otwarcie nazwie pierwszego faszystą i powie, że 2+2 też 5, w wyborach wygra ten drugi.
Jak to wszystko objąć rozumem? Oto wytłumaczenie, a Ciebie, mój Drogi Czytelniku, pytam, czy widzisz tu nadmierne uproszczenie. Jest jedna prawda na temat człowieka, którą dziś bardzo powszechnie się odrzuca. Najpierw prawdę tę znienawidziła i wydała jej wojnę masoneria, następnie przestał nauczać jej Kościół. Czy wszystkie chore zjawiska, które wydają się mnożyć z przyrostem geometrycznym, czy wszystkie, wszyściutkie błędy koniec końców nie sprowadzają się do tego jednego? Świat, a za nim niestety Kościół, usunął jakby końcówkę pewnego zdania. Czy wszyscy jesteśmy liberałami? Tak, wszyscy w sercu jesteśmy liberałami. Ujęcie katolickie jest takie, że niestety, ludzie skażeni grzechem pierworodnym zawsze w swoich sercach będą liberałami.
Praca nad sobą i budowanie Bożego porządku wymaga przyjęcia tej prawdy, zgięcia karku przed Bogiem i podążaniu za Jego wskazówkami, a nie za wskazówkami swojej natury. Wszyscy w sercu jesteśmy liberałami i to źle. Wszystkie chore ideologie biorą się z usunięcia ostatnich trzech słów. Świat, a za nim modernizm w Kościele zakwestionował fakt, że to źle.
Komentarze
„Gdzie tylko nie spojrzeć, wszędzie przeogromna jest liczba ofiar tego rozstrzygającego ataku na indywidualną egzystencję. Ale wszędzie też natkniemy się na taki rodzaj człowieka, któremu atak ten dodaje siły i który odwołuje się doń jako do ognistego źródła nowego poczucia życia."
Ernst Jünger
Społeczeństwami rządzą najmądrzejsi politycznie bezbożnicy. Myślę, że popularyzacja tego stwierdzenia mogła by być początkiem końca ich tak wielkiej władzy. Ludzie dają się przez nich skutecznie manipulować. Krzyżowanie przez tych politycznie najmądrzejszych bezbożników każdego prawdziwie wierzącego trwa. Jedyna nadzieja, że i uobecnianie Ofiary Chrystusa w czasie Mszy Świętej też trwa. A w Polsce jest jeszcze Grzegorz Braun.