PUŁAPKA WOKE'IZMU

21.03.2025

Dlaczego tak trudno jest nakłonić osobę o woke'istowskim światopoglądzie lewicowym do zmiany poglądów? Wydaje mi się, że jedną z poważnych przeszkód jest pewien holizm tych poglądów. Z łatwością można zauważyć, że istnieją połączenia pomiędzy na pozór odrębnymi ideologiami. Poza nielicznymi wyjątkami, osoba "tolerancyjna" jest też feministką lub feministą, w temacie aborcji jest pro-choice, wierzy w ochronę praw zwierząt, in-vitro postrzega jako dobrodziejstwo oraz oczywiście jest "świadoma" zmian klimatycznych. Jest nieufna wobec tez o jednej prawdzie, jak również wobec słów takich jak "nacjonalizm" czy "katolicyzm" (brrr). A zatem łączy się to w jeden, holistyczny światopogląd.

Katolicy, czy też szerzej osoby o poglądach przeciwnych wobec woke'izmu, często dziwią się jak niełatwo rozmawia się z tzw. lewakami. Przecież gdzie nie dotkniesz ich światopoglądu, tam szybko ujawniają się nieścisłości, niekonsekwencje, brak logiki. A jednak przekonać taką osobę do zmiany myślenia jest wyjątkowo trudne. Dlaczego? Moim zdaniem ma to związek z czymś co łączy osoby o takich poglądach, a o czym dość rzadko się wspomina. Jest to zaufanie do instytucji. Każdy z nas musi w coś wierzyć, musi mieć poczucie pewnego porządku, bezpieczeństwa związanego z zaufaniem w ten porządek. Podczas gdy katolicy wierzą w Boga i we wszystko co objawił, nie jest dla nich końcem świata przyjąć na przykład, że instytucje kłamią i działają na ich szkodę. To przykre, ale to nie chwieje poczuciem fundamentalnego porządku.

Wczujmy się na chwilę w sytuację osoby o poglądach progresywnych. Kościół dla niej jest instytucją dawno już obnażoną jako ściema. Obnażoną przez Hollywood i Netflixa. Ale co w miejsce Kościoła? No na szczęście są przecież instytucje, a w niej sensowni ludzie reprezentujący interesy nas wszystkich. Jest Światowa Organizacja Zdrowia, są naukowcy, jest Organizacja Narodów Zjednoczonych, jest Unia Europejska, są uniwersytety... Pomyślmy czym dla takiej osoby byłoby uświadomienie sobie, że instytucje te w ogóle nie są tym, czym się prezentują, że dawno już ktoś przejął nad nimi kontrolę i wykorzystuje je dla własnych, sprzecznych z tymi naszego kolegi progresisty, interesów. Wyobrażam sobie, że byłoby to zachwianie całym światem takiej osoby, a pamiętajmy, że nie może oprzeć stopy na prawdzie objawionej przez Boga.

Dlatego też zupełnie szczerze mówię, że mam wiele zrozumienia dla sytuacji każdego zaniepokojonego klimatem, tolerancyjnego Europejczyka z uśmiechniętej Polski. Nie kpię. Stąd też warto zrozumieć, że bez Bożej łaski dotarcie do takie osoby jest niemożliwe. A przy okazji uświadomić sobie jaki to dar, że jest się wierzącym.

Komentarze