OMIJANIE ŚWIADOMOŚCI

17.02.2025

Według Światowej Organizacji Zdrowia, której zwykle wierzyć nie warto, ale tu akurat wierzę, jedną z najczęściej występujących dziś na Zachodzie chorób jest depresja, która do 2030 r. zajmie pierwsze miejsce na liście najczęstszych schorzeń. Przyczyn tego stanu rzeczy prawdopodobnie jest kilka, od najważniejszej, czyli życia bez Boga, a zatem w fałszu, aż po to co spożywamy w wielu odmianach dostępnych w sklepach imitacji pokarmu.

Natomiast dziś chciałbym opowiedzieć o wpływie świata wirtualnego na ten trend. Otóż mózg ludzki na którymś ze swoich poziomów nie odróżnia prawdy od fikcji. Nie jest to wiedza oczywista, a świadomość tego dopiero niedawno pojawiła się nawet wśród samych producentów. Zaczęło się od reklam. Pomyślmy o tym proszę, gdyż jest to niezwykle ważne. W którymś momencie twórcy reklam spróbowali zamiast przekazu zachwalającego produkt (np. nasz napój jest smaczny!) używać przekazu działającego na człowieka bardziej podprogowo. Pojawiły się reklamy, gdzie atrakcyjni ludzie w świetnej atmosferze piją ten napój.

Dlaczego taka reklama okazała się skuteczniejsza, niż "kup nasz napój bo jest smaczny"? Przecież KAŻDY widz na poziomie świadomości wie, że słodzony napój nie sprawi, że będzie szczupłym, atrakcyjnym człowiekiem, otoczonym innymi szczupłymi atrakcyjnymi ludźmi, którzy będą wybuchali salwami śmiechu na każde jego słowo. Przecież on WIE, że to tylko reklama. Dlaczego więc od dziesięcioleci tak wyglądają reklamy? Czy ich twórcy nie wiedzą, że odbiorca wie? Otóż twórcy wiedzą lepiej niż odbiorca, że taka treść omija świadomość i nie ma znaczenia co jemu się wydaje, że wie. Zasada omijania świadomości stosowana w reklamie działa też w mediach społecznościowych oraz filmach i serialach. Warto też wspomnieć o grach. Przecież scrollujący Instagrama, widzowie seriali czy gracze, na poziomie świadomości wiedzą, że to nie jest rzeczywistość.

Nie szkodzi. Ich mózgi będą produkowały dopaminę tak, jakby naprawdę brali udział w tych wirtualnych przygodach. Łapki w górę, serduszka, atrakcyjni ludzie w serialu, interesujące wydarzenia, błyskotliwe dialogi czy wreszcie takie czy inne ratowanie świata w grach oszukują mózg niezależnie od tego jak bardzo osoba będzie przekonana, że przecież kontroluje to świadomością. Skoro więc celem wirtualnej oferty nie jest już trafianie w świadomość, oferta ta dostaje coraz większe przyzwolenie, by stawać się coraz bardziej odrealnioną. Byle smażyć mózg dopaminą. Widz już sam nie wie, czemu scrolluje, ogląda czy gra. Przecież na poziomie świadomości ciężko byłoby mu przyjąć, że świetnym pomysłem jest bycie przez dziesiątki godzin generałem nieistniejących wojsk w grze lub obserwatorem jak ładni aktorzy udają, że coś robią.

A potem z tego wirtualu się wychodzi. I po tej stronie rzeczywistości NIC nie jest takie jak tam. Ani ludzie aż tak piękni. Ani dialogi tak błyskotliwe, ani tyle interesujących, mrożących krew w żyłach przygód, ani nawet ułamek tego znaczenia i kompetencji, jakie mieliśmy w grze. I przede wszystkim: relacje z innymi nie są tak prościutkie. W porównaniu do wirtualu - szaro, buro i mozolnie. Jeżeli w tym momencie nie wejdzie w to świadomość - że lepsze prawdziwe szaro-buro i mozolnie niż ładne-łatwe-ale-nieprawdziwe, a poza tym, że szaro-bure-i-mozolne coś jedynie się wydaje, bo mózg został oszukany; jeżeli zostawi się to tak jak jest - poczucie beznadziei gwarantowane.

Nie będę ryzykował tezy w jakim stopniu właśnie to zderzenie z rzeczywistością, której nasz oszukany mózg nie chce zaakceptować, jest przyczyną trendu zgodnie z którym za kilka lat depresja ma być najczęstszą chorobą świata. Mam jednak przekonanie, że jest to czynnik bardzo w tej układance znaczący.

Komentarze