Jak mężczyzna ma znaleźć się w tym świecie? Jak reagować na kryzys w Kościele? Jak wychowywać dzieci? Dzisiejsza rozprawka połączy te pytania jedną odpowiedzią: wszelką zmianę w świecie, wszelkie reakcje, wszelkie wyzwania (jak na przykład wychowanie dzieci) rozpocząć należy od świadomości, że zmiany, działania, walki o coś (a tych katolik nie uniknie) zaczyna się od siebie. Jeżeli słysząc to poczułeś zgrzyt, to bardzo dobrze, ponieważ zasada ta, jak zresztą wszystkie inne, została przez modernizm w Kościele wypaczona i jest w brzydki sposób wykorzystywana do uczynienia z katolika osoby biernej.
"Ja tam zmiany zaczynam od siebie, naprawiam świat naprawiając siebie, nie toczę walk, bo trzeba zacząć od siebie". Ujmowanie sprawy w ten sposób oznacza kastrację katolika i uczynienie go raczej niegroźnym dla zła. Jak to możliwe, skoro zasada rozpoczynania zmian od siebie wydaje się jednak słuszna? Wypaczenie polega na tym, że mówi się "zacznij zmiany od siebie i jak będziesz w doskonałej formie duchowej, wtedy może o coś powalczysz na zewnątrz". A przecież wiemy, że w "doskonałej, bezbłędnej formie duchowej" katolik nie będzie do śmierci. Jakie ujęcie jest zatem właściwe? Podejmuj walkę o dobro i prawdę, o swoją rodzinę, o swoje dzieci, o Ojczyznę i o Kościół, zaczynając od walki wewnętrznej, ale absolutnie na niej nie poprzestając! Jeżeli chcesz piłować drzewa, musisz rozumem określić ile czasu poświęcisz na piłowanie drzew a ile na ostrzenie piły. Praca nad sobą to ostrzenie piły. Jeżeli jest stępiona, niewiele drzew zetniesz.
Przyjmijmy, że jesteś piłą. Jaka jest dziś Twoja ostrość? W jaki sposób to zbadać? Przede wszystkim czy jesteś w stanie łaski uświęcającej. Jeżeli tak, a jest to absolutna podstawa, zastanów się, czemu poddana jest Twoja najważniejsza władza, czyli Twoja wola. W jakim stopniu poddana jest ona ROZUMOWI, a w jakim... i tutaj użyje brzydkiego słowa: GÓWNOJADOWI. Ten drugi to upadła natura, taki ktoś w Tobie, kto domaga się czegoś dla siebie. Alkoholu, słodyczy, serialu, gry... nazwijmy to wszystko Nutellą. ROZUM zawsze będzie mówił Ci: JEDZ OWSIANKĘ I SAŁATKĘ, a Nutellę czasami, a GÓWNOJAD będzie szeptał: ZJEDZ NUTELLĘ TERAZ. Mówi się też o białym wilku i czarnym wilku. To porównanie mniej mi się podoba, bo sugeruje, że walczą w nas siły Boże (Anioł Stróż) i siły szatańskie ze swoimi pokusami. Ludzie bardzo rzadko widzą tę trzecią siłę - ich własną upadłą naturę, gównojada w nich, który domaga się tego co przyjemne kosztem tego co odżywcze.
Według ludzi mądrzejszych ode mnie za prawdziwe kuszenie człowieka złe duchy biorą się dopiero gdy ten umartwi w sobie upadłą naturę i podda swoją wolę rozumowi. Po co kusić do złego kogoś, kto siedzi w telefonie, serialu, grze, codziennym drinku... Po co kusić go do złego, gdy jego wola już jest niewolnikiem? Wszelkie zmiany należy zaczynać od siebie. Żeby walczyć o Królestwo Boże warto być sprawnym i wyszkolonym wojownikiem. Warto być bardzo ostrą piłą. A to wydarzy się gdy WOLA zacznie być coraz częściej poddawana rozumowi, a nie emocjom, upadłej naturze... Gównojadowi w nas.
Mój Drogi Czytelniku, oceń czemu dziś poddana jest najczęściej Twoja wola. I napisz w komentarzu czy interesuje Cię tematyka pracy nad sobą tak, by stać się jak najostrzejszą piłą.
Komentarze
Jeden mój komentarz zniknął stąd. Tak to odbieram. Spróbuję teraz tylko dokończyć. Albo jeszcze raz sformułuję to co wcześniej napisałem. Bóg zapłać za przemyślenia. Na dziś jestem ... jadem. Całe życie błądziłem, bo byłem posłuszny niewłaściwym osobom. A osoby te sprawowały swą władzę niewłaściwie.
Jeszcze raz Bóg zapłać za przedstawione przemyślenia. Próbowałam obszerniej się do nich odnieść. Ale mi nie wychodzi. Z Panem Bogiem.
Najważniejszy problem współczesnej polityki. Prawowita władza i posłuszeństwo. Jedno i drugie podporządkowane Władzy Najdoskonalszej Bogu. Wszystko inne prowadzi do podporządkowania się temu drugiemu co do inteligencji. Z Panem Bogiem.