Dziś o obmowie. Czym jest obmowa? To rozmawianie o osobie nieobecnej w sposób, choć zgodny z faktami, stawiający tę osobę w niekorzystnym świetle. Często może wydawać się nam, że robimy to z troski o tę nieobecną osobę, podczas gdy najprawdopodobniej robimy to po to, żeby podbudować (choć budowania w tym nie ma żadnego) siebie, poczuć, że nie jest z nami aż tak źle. Skoro nie robię idealnej roboty w swoim życiu, a przecież to oczywiste, bo idealnej nie robi nikt z nas, to chętnie porozmawiam, opowiem, posłucham o kimś, kto być może swoja robotę robi jeszcze gorzej.
Słuchaj Halina, Ty wiesz, że córka Teresy się rozwodzi? Jakież to musi być dla Haliny bolesne... Dla takiej mowy naprawdę trudno znaleźć jakieś usprawiedliwienie. No ale co w tym złego, przecież nie mówimy nieprawdy. Dlatego właśnie jest to obmowa, a nie oczernianie. Choć to prawda, to mówienie o niej w ten sposób przynosi złe owoce. Po pierwsze - dla dobrego imienia Haliny, ale przede wszystkim dla samych osób obmawiających.
Proszę Cię, mój Drogi Czytelniku, postanówmy sobie razem: nigdy nikogo nie obmawiać. A jeżeli starczy nam odwagi - stawiać opór gdy jakakolwiek obmowa zaczyna się w naszym towarzystwie. Nie proponuję przerywania rozmów i pouczania kogokolwiek, gdyż takie działania są zwykle przeciwskuteczne. Opór najbardziej subtelny, ale zadziwiająco skuteczny, to zachowanie milczenia. Milknę, gdy ktoś przy mnie zaczyna mówić o osobie nieobecnej, jeżeli nie mówi zwięźle i tylko celem naszej pomocy. Milknę. Gdy ktoś zapyta: coś tak zamilkł, odpowiedzieć można: "Staram się nie rozmawiać o wadach czy potknięciach osób nieobecnych" lub "Bezpieczniej dla mnie jest mówić o moich wadach i potknięciach niż o cudzych".
Zapewniam Cię, mój Drogi Czytelniku, że zrobisz wrażenie. Oczywiście mówię to z przymrużeniem oka, gdyż nie o robienie wrażenia tu chodzi, ale prawdopodobnie przez to wrażenie wywrzesz odpowiedni wpływ na ludzi. Oni zapamiętają Twoją reakcję. Poza tym ich zaufanie do Ciebie wzrośnie, ponieważ jeżeli odmówiłeś obmawiania Teresy i jej córki, prawdopodobnie nie będziesz też obmawiał osób, które rozmawiają z Tobą teraz.
Warto na temat obmowy poczynić dwa zastrzeżenia. Jeżeli zwierzasz się komuś, że ktoś inny zrobił Ci przykrość lub Cię zranił, mówisz wtedy o swojej sytuacji i nie jest to obmowa. I druga ważna rzecz: obmowa dotyczy spraw prywatnych osoby trzeciej, nie jej działalności publicznej. Gdy krytykujemy czyjąś zwodniczą naukę, książkę, którą napisał, wywiad, którego udzielił, nie jest to obmową. To jednak również warto robić zwięźle i bez wchodzenia w motywy tamtej osoby, a ograniczyć się do jej działań publicznych. Natomiast o sprawach prywatnych, wadach, potknięciach osób nieobecnych nie rozmawiajmy nigdy lub nie wychodźmy ponad niezbędne minimum.
Co Ty na to, mój Drogi Czytelniku?
Komentarze
Zastosować te brutalne zasady i już kończą się prawie wszystkie tematy na typowym rodzinnym obiedzie.
Milczący sposób z tematu jest ambitny, bo jego konsekwencją jest wyjaśnienie rozmówcy, że obmowa nie jest właściwa. Ja czasami stosuję metodę mniej ambitną:
"Jego/jej sprawa (wiem, kontrowersyjnie, że tylko 2 płcie)"
"Niech robi jak uważa za słuszne"
Efekt jest podobny, bo urywa chęć dalszej rozmowy na temat nieobecnych osób trzecich. Często sprowadza się to niestety do tego, że nie ma już jakiegoś dobrego tematu do rozmowy. Obgadywanie innych jest łatwe, powszechne i lubiane.
Jakoś tam dopuszczalne wydaje mi się mówienie o prywatnych sprawach osób trzecich w jednym kontekście - wychowawczym.
"Wujek Franek pali papierosy. Tak synu, to złe, bo wujek rujnuje swoje zdrowie"
"Ksawery ciągle obżera się słodyczami i niestety widać po nim już otyłość. Lepiej sięgnąć po warzywa"
"Marta non stop sięga do telefonu, nawet przy stole. Widać u niej uzależnienie. Lepiej tak nie robić częściej zaglądać do książki."
Oczywiście lepiej to robić bez wskazywania konkretnej osoby, ale dzieci często same to potem sugerują.