Proszę pamiętać, że tego rodzaju rozprawki są jedynie propozycją dla rozumu czytelnika i że nie należy traktować słów świeckiego publicysty jako życiowych drogowskazów. W dzisiejszych czasach, gdy modernizm przesiąkł nauczanie, w którym byliśmy wychowywani, powszechny jest obraz czysto protestancki, gdzie wiara w Boga to piękny dodatek do życia, a Pan Bóg nie marzy o niczym innym niż o podarowaniu nam tu i teraz, w doczesności, życia jak z reklamy.
Tymczasem gdy sięga się do jakichkolwiek źródeł tradycyjnych, wiara nie jest dodatkiem do naszego życia ziemskiego, ale czymś, co wymaga całościowego podporządkowania naszej doczesności i warunkowej rezygnacji z naszych ziemskich pragnień. Warunkowej w tym sensie, że mówimy Panu Bogu: jeżeli zechcesz, aby było inaczej niż ja chcę, w ciemno się zgadzam. Stąd właśnie bierze się RYZYKO WIARY.
Pytanie, czy gdy przystajemy na Wolę Bożą, dopuszczamy, że podobnie jak w przypadku św. Piotra, może ona wyglądać inaczej niż się spodziewamy. Czy w naszym życiu zgadzamy się na słowa Pana Jezusa wypowiedziane do św. Piotra: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam Tobie, gdy byłeś młodszy, opasywałeś się i chodziłeś gdzie chciałeś, lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce twoje, a inny cię opasze i poprowadzi gdzie ty nie chcesz".
Jeżeli nie wzbudza to w Tobie, mój Drogi Czytelniku, najmniejszej obawy, to albo masz mniej wybujałą wyobraźnię od mojej, albo Twoja wiara jest silniejsza niż moja i masz prawdziwe zaufanie do Pana Boga i obietnicy Pana Jezusa, że Jego jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie. W innym miejscu Pan Jezus mówi: "Tak więc żaden z was, który nie odstępuje wszystkiego co ma, nie może być uczniem moim.". Gdy czytam o znaczeniu tych słów, dowiaduję się, że odstąpienie to nie musi być od razu czynne, ale polegać ma na gotowości oddania wszystkiego. Część Pan Jezus zabierze, część zostawi, coś doda. My mamy ufać i nie trzymać się kurczowo naszych wyobrażeń. Czy nie jest to definicja ryzyka? Poświęcić to, co się ma, przez wzgląd na coś, czego jeszcze się nie ma i co więcej, nie ma się pewności, że się osiągnie?
Zastanówmy się, mój Drogi Czytelniku, ile już zainwestowaliśmy, ile zaryzykowaliśmy przez wzgląd na Obietnicę Pana Jezusa, że cokolwiek porzucimy przez wzgląd na Niego, stokroć więcej otrzymamy i życie wieczne odziedziczymy.
Komentarze
Mk, 10, 17-22
Bogaty młodzieniec
"Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu odpowiedział: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości."
Łatwo wierzyć, gdy się powodzi. Trudno wierzyć, gdy się nie powodzi lub potrzeba większego wysiłku, cierpienia i poświęceń. Prawdopodobnie większości z nas jest teraz łatwo, bo z pełnymi brzuchami stukamy sobie w klawiaturę. Czy podołamy jeśli przyjdzie czas próby?
Cała historia narodu wybranego w Starym Testamencie pokazuje, że jeśli ufali Panu Bogu to im się powodziło. Przestawali ufać to spotykała ich kara. Ledwie Mojżesz zdążył ich wyprowadzić z Egiptu już narzekali, że nie ma co jeść i mieli do niego pretensje. Poszedł po Dekalog, a oni w tym czasie już sobie złotego cielca postawili. Z wielkim entuzjazmem wspomiają czasy Salomona, kiedy "gardzili nawet srebrem". Waga złota, które co rok dostarczano Salomonowi, wynosiła "sześćset sześćdziesiąt sześć talentów". Tak jest zapisane w Piśmie Świętym i liczba nie jest przypadkowa. Jakżeż to wymowne i jasno pokazane nam, że pokładanie nadziei w tym świecie nie jest słuszne. Starotestamentowy naród wybrany do tego stopnia zbłądził, że nie przyjął finalnie swojego Zbawiciela. Módlmy się za nich, żeby się nawrócili i przestali błądzić.
Warto się zapoznać z życiorysami biblijnych postaci, które miały pod górkę i potrafiły się dla Pana Boga poświęcić. To naprawdę cenna nauka.
Abraham był w stanie poświęcić dla Pana Boga swojego upragnionego, jedynego syna Izaaka. Dla niewierzącego wydaje się to szaleństwem. Wielu ludzi nawet nie czyta swoim dzieciom tej historii, bo tak "po ludzku" wydaje się zbyt przerażająca.
Józef egipski sprzedany na niewolnika przez własnych braci. Jak już zaczęło się coś układać to wrobiony w czyn, którego nie zrobił. Zawsze ufał Panu Bogu i na końcu otrzymał nagrodę i władzę nad swoimi braćmi, którzy go wcześniej zdradzili.
Doskonałym przykładem jest też Hiob. Diabeł zabrał mu wszystko, że w pewnym momencie prosił Pana Boga o śmierć. Cierpiał tak straszliwe męki, że aż ciężko sobie to wyobrazić. Wytrwał w tym i do końca ufał Panu Bogu.
Mniej znany Tobiasz z Księgi Tobiasza. Fantastyczna postać. Ikona uczciwości, która nawet w niedoli nie chciał koźlęcia, bo "miał podejrzenie", że mogło pochodzić z kradzieży. To urągałoby Panu Bogu. Jakżeż trzeba mieć wielką wiarę, że woli się klepać biedę od podjęcia nawet malutkiego ryzyka, że coś jest z "nielegalnego" źródła.
Wreszcie nasz Pan pokazał nam jak mamy żyć. Powiedział, że mamy nieść swój Krzyż, więc trzeba go nieść. Zostawił nam Ewangelię.
Bodajże ksiądz Łukasz Szydłowski FSSPX mówił na kazaniu, że niektórzy już niosą swój Krzyż, a niektórzy dopiero się do niesienia przygotowują. Ja sobie zadaję często pytanie. Czy jestem gotowy na niesienie Krzyża?
Było tak wielu Świętych Męczenników. Swoim życiem dali dowód, że nasza wiara po prostu musi być prawdziwa. Myśląc po ludzku tylko szaleniec by oddawał życie za jakąś tam wiarę. Często mam przed oczami naszego patrona Andrzeja Bobolę lub matkę i synów machabejskich. Przeszli przez tak okropne katusze. Oni zdali chwilę próby. Czy ja też wytrwam jeśli moja chwila próby przyjdzie? Trzeba nieustannej pracy nad sobą i jeśli zajdzie potrzeba to musimy podołać. Od tego zależy nasze Życie Wieczne.
Kończąc. Uwielbiam przypowieść o Bogaczu i Łazarzu. Kiedy widzę tak wiele niesprawiedliwości na tym świecie ta przypowieść zawsze łagodzi moje myśli. Wiem, że dobry Pan Bóg ma wszystko pod kontrolą i finalnie każdemu zostanie zabrane lub dodane wedle jego zasług.
Z Panem Bogiem