PRZYLGNĄĆ DO NIEPOKALANEJ

08.11.2024

Dzisiejsza rozprawka jest moim osobistym spojrzeniem na walkę wewnętrzną, którą przyjdzie toczyć każdemu katolikowi. Ewentualne wnioski dla swojego życia duchowego proszę skonfrontować z własnym rozumem, sumieniem lub nawet kierownikiem duchowym, gdyż Dawid Mysior nie jest powołany do pracy duszpasterskiej.

Walka wewnętrzna. Czy każdy toczy taką walkę? Moim zdaniem nie, toczy ją jedynie ten, kto zdaje sobie sprawę, że w ogóle należy z czymś walczyć i że skoro mowa o walce, to musi być i nieprzyjaciel. Na jakim polu bitwy może znaleźć się katolik? Pierwsze to pole bitwy o Łaskę Uświęcającą. Walkę tę toczą ci, którzy nie radzą sobie z grzechem ciężkim. Z moich obserwacji wynika, że w absolutnie przeważającej większości przypadków walka ta dotyczy czystości. W dzisiejszych czasach zobaczyć nieskromny obraz full HD czy gorszący film w rozdzielczości 4K jest znacznie łatwiej niż 100 lat temu było choćby spojrzeć na taką rycinę. Oczywiście można grzeszyć ciężko na innych polach, ale też proszę o odrobinę realizmu. Jak? Bluźnierstwo przeciw Bogu? Świadome zaparcie się wiary? Wstąpienie do jakiejś grupy masońskiej ze świadomością, że to masoneria? Morderstwo? Obmowa? Tak, obmowa może być czymś równie częstym jak grzech przeciw czystości. O metodach walki z tymi grzechami postaram się napisać wkrótce, ale to również dziedzina duszpasterska, więc też podzielę się jedynie doświadczeniami świeckiego.

Dziś jednak o tym drugim rodzaju walki wewnętrznej, gdy jesteśmy w stanie Łaski Uświęcającej i nie popełniamy grzechu śmiertelnego. Każdy z nas grzeszy. Drobne niesprostowane na czas kłamstewko, drobne obżarstwo, alkohol zbyt często (nie mówię o nadużyciu, gdyż to wrzuca nas w pierwszą kategorię walki, walki z grzechem ciężkim), głupie treści: seriale, za dużo mediów społecznościowych, egoizm, zaniedbanie czegoś, trwonienie własnego talentu, wielomówstwo, nieskromna mowa, marnotrawienie czasu.

I teraz, mój Drogi Czytelniku, chcę podzielić się z Tobą doświadczeniem mojego życia. Jak myślisz, czy zamierzam teraz rozszerzyć powyższą listę o wszystkie pola walki, wszystkie grzechy i przywary, i na każdą zaproponować osobną strategię? Miałoby to sens? A co gdybym powiedział Ci, że to tak naprawdę nie są problemy? Zwariował, jak to nie są to problemy... Pomyślmy, czy są to problemy, czy raczej objawy problemu? Jednego, jedynego problemu, z którym musimy się uporać.

Jaki to problem? Jeżeli chodzimy gdzieś, robimy coś, myślimy coś, mówimy coś bez obecności i opieki Niepokalanej, wtedy mamy problem. Walka silą woli z naszymi przywarami jest stratą tej i tak wątłej siły. Gdyby całą siłę woli skierować na przylgnięcie do Maryi, na ukrycie się w Jej Niepokalanym Sercu i błaganie jej, żeby nas stamtąd nie wypuszczała, wtedy dopiero naprawdę podejmiemy walkę z naszą nieskromną mową, zaniedbaniami czy uzależnieniami. Gdy walczymy z nimi sami, nawet krótkotrwałe sukcesy zwykle kończą się krokami w tył. Gdy mamy wadę, pokażmy ją Niepokalanej. Spójrz, Matko, znowu obgadałem kogoś. Pomóż mi. To niby takie to proste? Tak łatwo można rozwiązać swoje problemy? Tak, mój Drogi Czytelniku, to jest takie proste. Proste i bardzo trudne.

Przeciwieństwem słowa "proste" nie jest "trudne", ale "złożone, skomplikowane". "Trudne" jest przeciwieństwem słowa "łatwe", a nikt nie powiedział tu, że cokolwiek jest łatwe. To jest bardzo proste i niezwykle trudne. Oddawanie się Maryi na bieżąco, czynnie, ze świadomością, jest nie tylko trudne, ale wręcz niemożliwe bez nadzwyczajnej łaski. Nie możemy sami z siebie zacząć chodzić wszędzie pod płaszczem Maryi. Ale nie stanie się to bez naszego aktu woli. Chcę być oddanym. Pozwól mi. Gdy to się stanie, wtedy dopiero będziemy mieć szansę walki ze swoją upadłą naturą i pokusami. Warto wtedy wybrać sobie jedną wadę do zwalczenia, pokazać ją Niepokalanej, wyznać, że bez Jej pomocy nie damy sobie z tą wadą rady. I wtedy zacząć z nią walczyć.

Mój Drogi Czytelniku, nigdy nie walcz sam, bo się pokiereszujesz i zniechęcisz. Uczyń akt woli, że chcesz być oddanym Maryi. Wtedy postępy duchowe staną się możliwe. Życzę mądrości i odwagi. I oddania się Matce.

Komentarze