Dziś kilka słów o fałszywej wolności, którą zniewala się ludzi. Nie przejęzyczyłem się, ludzi zniewala się iluzją wolności. Chcę podać trzy przykłady, które pozwolą uchwycić różnicę między prawdziwą wolnością a tą fałszywą, szatańską, neomarksistowską imitacją. Pierwszy przykład będzie dotyczył gry w tenisa, drugi języka, a trzeci muzyki, choć wszystkie będą bardzo podobne.
Przykład z tenisem najbardziej przemówi do tych, którzy uprawiali tenisa, golfa, jakikolwiek sport, w którym technika jest dość wymagająca. Ten, kto życzy Ci dobrze i chce, żebyś grał bardzo dobrze, będzie dążył do tego, byś osiągał coraz większą wolność w zagrywaniu piłki dokładnie tam, gdzie chcesz. Jak dojść do takiej wolności? Uwaga: przez niemal zupełne zniewolenie. Nie uderzaj tak, ale tak. Nie ustawiaj nóg tak, ale tak. Ograniczam Cię i narzucam Ci wszystko, żebyś mógł być w tej grze wolny. Satanistyczny, neomarksistowski przekaz natomiast brzmi: zobacz, on Ci coś narzuca, kim on jest, żeby Cię tak zniewalać? Powinieneś móc robić to, co chcesz. Uderzaj piłkę tak, jak Ci się podoba. Wymyśl własne reguły uderzenia tenisowego. Kto tutaj tak naprawdę zniewala? Ten kto mówi: "nie tak, nie tak, nie tak, ale tak", czy ten kto mówi: "rób jak chcesz?". Oto różnica między prawdziwą i fałszywą wolnością. Prawdziwa przez szereg reguł doprowadza Cię do wolności. Fałszywa przez brak reguł chce, żebyś był nieumiejętny aż do śmierci. A czy jest większy brak wolności niż brak umiejętności.
Przykład drugi. Język. Kto jest bardziej wolny w używaniu języka? Ten, kto nie przestrzega jego zasad, czy ten, który poznał je i doprowadził do perfekcji? Kto w sposób bardziej wolny posługuje się słowem? Kto osiągnął większą wolność w posługiwaniu się językiem polskim? Adam Mickiewicz czy ktoś nieznający zasad pisowni? Prawdziwa wolność mówi: poznaj liczne reguły i prawidłowości językowe i naucz się je stosować, a będziesz mógł w sposób wolny posługiwać się językiem. Neomarksizm zaś mówi: po co zasady językowe, liczy się twoja niezależność. I świadomie wychowuje analfabetę, który szybko przekona się, że nie posiadł żadnej wolności w posługiwaniu się słowem.
Trzeci przykład, choć widzimy, że reguła jest wszędzie taka sama. Kto posiądzie większą wolność w posługiwaniu się instrumentem muzycznym? Ten, kto uwierzy, że może i powinien od pierwszego kontaktu z fortepianem czy skrzypcami robić to, co sam uważa za stosowne, czy też ten, kto od początku, przez długie lata będzie zupełnie ograniczony przez reguły? Kto na końcu będzie miał wolność? Kto będzie mógł improwizować? Kto będzie mógł zachwycać? Ten na początku drogi puszczony wolno - brzdękaj jak chcesz, wszystko jedno - czy ten drugi, w pełni "zniewolony" regułami? Myślę, że warto te lub podobne przykłady wykorzystywać w rozmowach z młodzieżą, która chce odrzucić autorytet, gdyż pragnie wolności.
Mój Drogi Czytelniku czy te przykłady mają dla Ciebie sens i czy przychodzą Ci do głowy podobne? Jeżeli tak, napisz je w komentarzu. Za pomocą tych lub podobnych przykładów można próbować wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że im więcej autorytetu i reguł, tym większa, a nie mniejsza wolność. Że ci, którzy sprzedają mu wolność, chcą tak naprawdę, żeby nic nie umiał i był niegroźny. A ci, którzy sprzedają mu reguły, chcą jego wolności.
Komentarze
Dziękuje za rozprawkę....Jurek Owsiak by powiedział róbta co chceta.Prawdziwa wolnosc jest w wypełnianiu woli Bożej,.
LJCH
Właśnie.... To nieszczęsne, diabelskie "róbta co chceta" rzucone z ekranu tv ponad 30 lat temu przynosi efekty.... Jakże złe efekty 😔