LEPIEJ MIEĆ PRAWDĘ, CZY JEJ SZUKAĆ?

26.10.2024

W mojej pierwszej rozprawce podjąłem polemikę z pierwszymi czterema odcinkami serii „Bukłaki” o. Adama Szustaka, które ukazały się na kanale „Langusta na palmie”. Tym razem chciałbym poruszyć jeden z wątków przywołanych przez kontrowersyjnego dominikanina w pierwszym odcinku wspomnianej serii.

Ojciec Szustak omawiając rolę Kościoła jako depozytariusza wiary mówi, że dla niego lepszy jest obraz Boga, który nie daje nam skarbów, ale daje nam mapę do ich znalezienia, a my, choć wierny czego szukamy, jeszcze tego nie mamy. Pogląd ten nie jest specjalnie oryginalny.

Już w przypowieści „Eine Duplik”, autorstwa XVIII-wiecznego niemieckiego pisarza i myśliciela Gottholda Ephraima Lessinga, czytamy: „Gdyby nieskończony i wszechmocny Bóg dał mi władzę wybierania między darem ukrytym w Jego prawej ręce, czyli posiadaniem prawdy, a darem, który trzyma w lewej ręce, czyli poszukiwaniem prawdy, prosiłbym Go z pokorą: o Panie, daj mi szukać prawdy, gdyż tylko do Ciebie należy jej posiadanie”.

Powyższy fragment profesor Romano Amerio w swoim monumentalnym dziele „Iota Unum” komentuje następująco: „Jednym z perwersyjnych aspektów tej koncepcji jest nazywanie pokorą nastawienia będącego w istocie wyrafinowaną pychą. Bo na czym właściwie zależy temu, który poszukiwanie prawdy przedkłada nad jej znalezienie? Czymś cenniejszym jest dla niego indywidualna droga, subiektywizm, życiowa dynamika własnego ja. Cenniejszym, niż prawdziwa wartość, przy której – znalazłszy ją – należałoby trwać. W gruncie rzeczy podmiot woli samego siebie od przedmiotu poszukiwania, co jest założeniem antropocentrycznym, niemożliwym do pogodzenia z religią, której celem jest poddanie się przez stworzenie swojemu Stwórcy, i która głosi, że właśnie w owym poddaniu się znajduje ono swe spełnienie. Nastawienie, w którym ceni się bardziej poszukiwanie niż posiadanie prawdy, graniczy z indyferentyzmem”.

Co ciekawe, profesor Amerio w dalszej części swojego wywodu przytacza słowa Jana Pawła II (zamieszczone w L'Osservatore Romano z 25 sierpnia 1983 roku), w których papież, nie raz przejawiający indyferentyzm (co przecież wykorzystuje w swojej argumentacji o. Szustak), nazywa przypisywanie większej wartości poszukiwaniu prawdy niż jej posiadaniu obojętnością na prawdę oraz zauważa, że w takiej sytuacji prawda się wciąż wymyka.

Kto przy pomocy łaski Bożej przylgnie swoim rozumem do prawdy objawionej przez samego Boga, ten będzie miał prawdziwą wiarę, czyli jedną z cnót nadprzyrodzonych. Jeśli będzie zgodnie z nią żył, pamiętając, że „wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2, 26), ten z pewnością będzie kroczył drogą zbawienia.

Charakterystyczne dla wiary jest jej powiązanie z naturalną cnotą stałości (łac. constantia). Przy wierze należy trwać. By trwać, potrzebna jest stałość.

Inna sytuacja zachodzi, gdy ktoś odrzuca to, co sam Bóg daje mu do wierzenia, w imię fałszywej idei, że można znaleźć prawdę poza Kościołem. To nie pokorą, to głupota. Ktoś taki oddala od światła w odmęty ciemności. Taki „poszukiwacz przygód”, prędzej czy później, zostanie zwiedziony przez podstępnego szatana. oprzez swoją szamotaninę tylko oddala się od Boga, „u którego nie masz odmiany, ani zaćmienia przemiany” (Jk 1, 17).

Będąc katolikami posiadamy skarb wiary i łaski Bożej. Nie musimy go już szukać. Musimy jedynie uważać, by go nie utracić, pamiętając o słowach świętego Pawła Apostoła: „Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby wywyższona była moc Boża, a nie nasza” (II Kor 4, 7).

Najświętsza Panno Maryjo, Stolico Mądrości, Panno wierna, módl się za nami.


Komentarze