INTERNET

16.10.2024

Dziś o Internecie. Można powiedzieć, że nawet ludzie żyjący starannie i usiłujący wprowadzać katolicką harmonię w swoją codzienność, narażeni są na uzależnienie się od nadmiernego wpływu informacji z Internetu. Internet działa tutaj jak każda używka, czyli oferuje złudne rozwiązanie problemu, który sama stwarza. Palimy papierosa głównie dlatego, że paliliśmy poprzedniego. Nadużywamy alkoholu głównie dlatego, że... nadużywaliśmy alkoholu wcześniej. I tak dalej. Z Internetem jest podobnie. Używanie Internetu w sposób nieuporządkowany ma dwa skutki. Pierwszym jest omawiane już tutaj uzależnienie od strzałów dopaminowych, ale jest jeszcze jeden, na który dziś chciałbym zwrócić uwagę szczególnie.

Nadmierne śledzenie informacji z Internetu powoduje u nas poczucie... nadmiernego zagmatwania sytuacji. To uczucie jest niemiłe i człowiek, zwykle podświadomie, dąży do jej rozjaśnienia. I gdzie sięga? Do Internetu, który kusi go złudzeniem możliwości rozjaśnienia sytuacji. Jeżeli człowiek nabierze się na to, musi okupić to ubytkiem czasu i dalszym uszczerbkiem wewnętrznego pokoju. Nieuważne uczestniczenie w internetowych dyskusjach powoduje przeniesienie ich atmosfery do serca, a ich logiki do rozumu. W logice Internetu są pochopne oceny i szybkie osądy, a jego atmosfera może łatwo wprowadzać w nastawienie konfrontacyjne, gdzie wartością najwyższą, niemal świętym Graalem, staje się RACJA.

Być może dziwi Cię, mój Drogi Czytelniku, że mówi to ktoś działający przecież w Internecie. Czyżbym chciał uciąć gałąź na której siedzę? No cóż, lepiej, żeby Czytelnik nie czytał mnie wcale niż żeby miał Internetu nadużywać. Myślę jednak, że z Internetem jest podobnie jak z nożem, który może być użyty do wyrządzenia krzywdy lub do pokrojenia steka. I oby starczyło mi łaski, żeby moja działalność przynosiła raczej pożytek niż szkodę i aby pomogła choć w małym stopniu w tym, żeby było jak najwięcej ludzi rozumnych.

Jakże bardzo światu dziś potrzebni są ludzie rozumni. Co to jednak znaczy, być człowiekiem rozumnym? Nie znaczy to na pewno polegać tylko i wyłącznie na własnym rozumie, bo rozum nieoświecony łaską to narzędzie wadliwe. Nie polega też na przeładowaniu rozumu wiedzą. Bycie człowiekiem rozumnym to oddawanie rozumu na służbę Niepokalanej.

A w praktyce? Co warto czynić, żeby być rozumnym? Spróbuję w punktach:

1. Przede wszystkim jak najczęściej powracać do Boga w samotności i skupieniu;

2. Intensywna modlitwa do Niepokalanej, by wskazywała nam w czym mamy, a w czym nie mamy uczestniczyć;

3. Merytoryczna i pokorna analiza sytuacji, w których jesteśmy powołani by uczestniczyć;

4. Dystans do jałowych dyskusji;

5. Zdrowa samokrytyka;

6. Usiłowanie oraz modlitwa o pomoc w tych wysiłkach, aby na wszystko patrzeć w sposób nadprzyrodzony, nie czysto po ludzku;

7. I potem myśleć, lub raczej rozważać.

W tym przedsięwzięciu Internet może być zarówno pomocny jak i przeszkadzający. I dlatego zachęcam do używania go w sposób... rozumny.


Komentarze