W mojej subiektywnej ocenie ZAZDROŚĆ to grzech dużo bardziej powszechny, a jego skutki są dużo bardziej dewastujące, niż jest to powszechnej świadomości.
Zazdrości, o której tu mowa, nie można mylić z inspiracją osiągnięciami innych - kolega ma lepsze stopnie, zazdroszczę i biorę się do pracy, żeby mieć stopnie co najmniej takie jak on. To nie jest prawdziwa zazdrość. Prawdziwa zazdrość to smutek, dyskomfort, cierpienie, płynące z czyjegoś dobra, którego ja nie mam. Prawdziwa zazdrość jest grzechem ciężkim, gdyż jest zaprzeczeniem miłości. Przy czym, i to dodaję jako tezę własną, bardzo proszę o komentarz, szczególnie korektę, gdy ktoś dostrzeże błąd w tym rozumowaniu, uważam zazdrość za grzech wyjątkowo dobrze się maskujący.
Czy jest jakiś grzech, do którego trudniej jest przyznać się nie tylko przed innymi, ale i przed sobą? Czy mamy łatwość w powiedzeniu choćby tylko samemu sobie: powoduje mną zazdrość względem tej i tej osoby? Sam słyszałem oraz sam mówiłem, że walczę o czystość, walczę o pokorę, obżeram się, jestem leniwy... Ale nie przypominam sobie, żebym słyszał lub sam zwierzał się komuś ze swojej zazdrości: "Wiesz, do szału mnie doprowadza uroda, elokwencja, talenty, powodzenie, udane małżeństwo, utalentowane dzieci tej i tej osoby. To nastawia mnie przeciwko niej, a poza tym, pluję tym Panu Bogu w twarz".
Takich ani podobnych słów chyba za często się nie słyszy. Gdy bliźni ma dobro, miłość cieszy się z tego, natomiast zazdrość wywołuje smutek, a nawet ból. Żeby dobrze uchwycić istotę zazdrości, zauważmy, że do tego grzechu potrzebna jest druga osoba. Nie jest to smutek z powodu naszego braku, ponieważ do tego nie potrzebujemy bliźniego. Jest to smutek z powodu tego, że druga osoba nie ma tego braku. Zazdrość prowadzić może do kolejnego zła, czyli pragnienia, aby drugiej osobie przestało się powodzić. Zazdrość może pobudzić do zniesławienia. W jaki sposób? Zadajmy sobie pytanie czy częściej obgaduje się osoby, którym kompletnie nie idzie, czy osoby, którym coś idzie? Następnie może doprowadzić do kopania dołków pod nogami osoby, której się zazdrości i wreszcie do uczucia ulgi, gdy ta druga osoba doznaje niepowodzenia, nieszczęścia czy upokorzenia.
Według mądrych źródeł zazdrość dotyczy niemal wszystkich. Uwalnianie się od zazdrości wymaga od nas pracy. Trzeba ćwiczyć się w tym, żeby dobrze myśleć o innych i aby szczerze życzyć im wszelkiego dobra. Lecz cóż to za wolność wewnętrzna umieć się naprawdę cieszyć, gdy komuś się powodzi, nawet jeżeli my żyjemy w braku. Przecież uczucie zazdrości będzie dla nas większym cierpieniem niż ów brak sam w sobie. Powiedzieliśmy, że zazdrość jest przeciwieństwem miłości. Inną, niezwykle ważną dla katolika postawą, której zazdrość jest zaprzeczeniem jest... wdzięczność. Jeżeli komuś zazdroszczę, wydaję się mówić Panu Bogu: nie dałeś mi wystarczająco. Jeżeli zazdroszczę urody lub talentu wokalnego, mówię Bogu: nie stworzyłeś mnie właściwie. Jeżeli zazdroszczę powodzenia, mówię Bogu: nie troszczysz się o mnie właściwie. Zazdrość wyklucza wdzięczność.
W jaki sposób nie zazdrościć? Trudna sprawa. Trzeba ćwiczyć się w miłości i wdzięczności. Pan Bóg zechciał dać każdemu z nas z osobna takie a nie inne życie, takie a nie inne ciało, takie a nie inne talenty. Warto być wdzięcznym za to, co się od Pana Boga za darmo przecież otrzymało. Jeżeli zaś chodzi o miłość - w tym też trzeba się ćwiczyć, pragnąć dobra bliźniego. Oto miłość. Pragnąć dla bliźniego większego dobra niż mamy sami? Oto miłość czysta od wszelkiej zazdrości.
Mój Drogi Czytelniku, do dzieła! Do miłości czystej, wolnej od wszelkiej zazdrości.
Komentarze
Bardzo jestem wdzięczna za cykl rozprawek o grzechach głównych. Na religii były wymienione i niby wiadomo było o co chodzi. Jak się okazało po wielu, wielu latach nie jest z tym tak prosto jak mi się zdawało. Dzięki rozprawkom mogłam spojrzeć na kwestię grzechów głównych właśnie tak jak należy. A skoro już widzę, że mam tu dużo do zrobienia, dlatego dziękuję za otwarcie moich oczu. Jednocześnie muszę wyrazić żal - dlaczego nie usłyszałam tego na lekcjach religii, dlaczego nie ma o tym mowy na kazaniach? Nauka prawd wiary pozostawia wiele do życzenia. Teraz samodzielnie próbuję nadrobić swoje zaległości. Lepiej późno niż wcale, ale ile lat zmarnowałam...
Dla mnie zazdrość to taki podstępny grzech, ponieważ go lekceważę. Po przeczytaniu Pana rozprawki wgłębiłam się w istotę tego grzechu i doszłam do wniosku, że to "poważna sprawa".
emocja nie jest grzechem i zazdrość jest wtedy grzechem ciężkim gdy życzy się bliźniemu poważnego zła jak pisze Katechizm.Skąd ta teza że zazdrość z zasady jest grzechem ciężkim? Nie ma tutaj małości materii?