Dlatego w całą stanowczością i przekonaniem rozróżniam dwie kościelne rzeczywistości. Na Mszę wszechczasów mówię Msza Święta, na posoborową Msza. Jest to ze wszech miar uzasadnione. Msza Święta, kanonizowana przez św. Piusa V, jest TYLKO jedna. 'Produkt chwili' jak słusznie nazwał nową mszę kard. Ratzinger nie można nazwać Świętą.
Szanowny Panie Łukaszu Jak wyobraża sobie Pan rozmowę o swoich najintymniejszych zakamarkach pańskiego życia przez telefon ? Upadki, wzloty, rozterki, grzechy, słabości, całe Pańskie życie na tzw. łączach. Nie każda osoba potrzebuje przewodnika duchowego. (x. Piotr Świerczek) Przewodnictwa duchowego potrzebuje, wg. księży Tradycji : - osoba wychodząca z grzechów ciężkich - osoba wykazująca cechy, oznaki opętania Wzrastanie duchowe polega na wypełnianiu swoich obowiązków. Proszę zadbać o najprostsze rzeczy w swoim życiu, uporządkować wszystko włącznie z czystym mieszkaniem i samochodem. Po tym wypełniać z ochotą wszystkie obowiązki stanu, chętnie wykonywać obowiązki w pracy. To wymaga lat pracy. Po tym, kiedy już mieszkanie będzie lśnić, zdobędzie Pan nagrodę 'pracownika roku' za stosunek do swoich obowiązków i najlepsze wyniki, wtedy można zacząć myśleć o zadaniu pytania co dalej. Ale szanowny Panie Łukaszu, nie przez telefon.
Sprawę jakiś czas temu wyjaśnił x. Piotr Świerczek. On może coś powiedzieć o posłudze w strukturach posoborowych, otarł się o indult. Stwierdził, iż do tego aby być kapłanem Tradycji nie wystarczy przyuczenie z podręczników. Tu potrzeba wzorców, ojca, starszego brata, który poprowadzi za rękę, wskaże, przekaże Prawdę i Piękno. W podręcznikach indultowych tego nie ma. Więc różnica jest zasadnicza i jakże istotna. Nie dotykam tu tematu tego, iż często księża indultowi potrafią bez mrugnięcia okiem połączyć rzeczywistość novus ordo z rytem klasycznym. Że potrafią bez najmniejszego problemu wyciągnąć największe absurdy SVII na liturgii wszechczasów. Dla mnie osobiście ma ogromne znaczenie kogo słucham i skąd ta nauka pochodzi i jakiego korzenia płynie.
Bardzo ważny tekst. Czytałem go i słyszałem wcześniej. Na przeróżnych portalach starają się postawę Arcybiskupa sprowadzić do czegoś co można by było streścić w kilku zdaniach. Że trochę przychylny, trochę nie. Ale żaden z piszących owe artykuły nie czytał, nie wysłuchał tego co miał rzeczywiście Arcybiskup do powiedzenia w tej kwestii. Słynne słowa do kapłanów 'Niech wśród was nie znajdzie się nikt, kto twierdzi że nie ma papieża'.
Kapłani Bractwa dojeżdżają do Chorwacji z przeoratu w Austrii. Jednym z nich jest niedawno wyświęcony x. Michał Frej. Posługuje on w całej Chorwacji. Stąd tylko taka możliwość, możliwość misyjna a nie stałych kaplic.
W 'Przekroczyć próg nadziei czytamy również': 'Pan mówi o wielu religiach, natomiast ja spróbuję ukazać, co stanowi dla tych religii wspólny trzon i wspólny korzeń. Sobór określił stosunek Kościoła do religii niechrześcijańskich w osobnym dokumencie, zaczynającym się od słów: Nostra aetate (W naszej epoce). Jest to dokument zwięzły, a równocześnie bardzo bogaty w treść. To, co się w nim zawiera, jest autentycznym przekazem Tradycji. Tak myśleli Ojcowie Kościoła od najdawniejszych czasów. Objawienie chrześcijańskie od początku otwarło takie spojrzenie na duchowe dzieje człowieka, w którym te wszystkie religie w jakiś sposób mieszczą się, w jakiś sposób ukazują jedność rodzaju ludzkiego wobec odwiecznych i zarazem ostatecznych przeznaczeń człowieka. Dokument soborowy mówi o tej jedności, nawiązując do współczesnej tendencji zbliżania się i jednoczenia się ludzkości za pomocą środków współczesnej cywilizacji. Kościół widzi swoje zadanie w popieraniu tej jedności wśród ludzi: ,,Jedną bowiem społeczność stanowią wszystkie narody, jeden mają początek, ponieważ Bóg sprawił, iż cały rodzaj ludzki zamieszkuje cały obszar ziemi, jeden też mają cel ostateczny, Boga, którego Opatrzność oraz świadectwo dobroci i zbawienne zamysły rozciągają się na wszystkich. Właśnie dlatego dokument o stosunku Kościoła do hinduizmu i innych religii Dalekiego Wschodu jest tak doniosły. Czytamy w nim: ,,w hinduizmie ludzie badają i wyrażają boską- 22 - tajemnicę poprzez niezmierną obfitość mitów i wnikliwe koncepcje filozoficzne, a wyzwolenia z udręk naszego losu szukają albo w różnych formach życia ascetycznego, albo w głębokiej medytacji, albo w uciekaniu się do Boga z miłością i ufnością. Buddyzm, w różnych swych formach, uznaje całkowitą niewystarczalność tego zmiennego świata i naucza sposobów, którymi ludzie w duchu pobożności i ufności mogliby albo osiągnąć stan doskonałego wyzwolenia, albo dojść, czy to o własnych siłach, czy z wyższą pomocą, do najwyższego oświecenia'' (Nostra aetate, n. 2). W dalszym ciągu Sobór przypomina, że ,,Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem (J 14, 6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał'' (Nostra aetate, n. 2). Na innym miejscu Sobór powie, że Duch Święty działa skutecznie także i poza widzialnym organizmem Kościoła (por. Lumen gentium, n. 13). Działa w oparciu o te właśnie semina Verbi, które stanowią jakby wspólny soteriologiczny korzeń wszystkich religii. Mogłem się o tym przekonać wielokrotnie, odwiedzając kraje Dalekiego Wschodu. Mogłem się o tym również przekonać na spotkaniach z przedstawicielami tamtejszych religii, zwłaszcza w czasie historycznego spotkania w Asyżu, podczas którego modliliśmy się wspólnie o pokój. Tak więc, zamiast dziwić się, że Opatrzność dopuszcza tak wielką różnorodność religii, można raczej dziwić się temu, że znajdujemy w nich tyle wspólnych elementów. Należałoby w tym miejscu wspomnieć o wszystkich religiach pierwotnych, religiach typu animistycznego, które na pierwszy plan wysuwają kult przodków. Wydaje się, że ich wyznawcy są szczególnie bliscy chrześcijaństwu. Z nimi też najłatwiej znajduje wspólny język działalność misyjna Kościoła. Czyż w tym kulcie przodków nie ma jakiegoś przygotowania do chrześcijańskiej wiary w Świętych Obcowanie, dzięki której wszyscy wierzący -- żywi lub zmarli -- tworzą jedną wspólnotę, jedno ciało? A wiara w Świętych Obcowanie to ostatecznie jest wiara w Chrystusa, który sam jeden jest źródłem życia i świętości dla wszystkich. Nie można się dziwić, że afrykańscy i azjatyccy animiści stosunkowo łatwo stają się wyznawcami Chrystusa, łatwiej aniżeli przedstawiciele wielkich religii Dalekiego Wschodu. Budda? 14. Zanim przejdziemy do monoteizmu, czyli do religii, które oddają cześć jedynemu Bogu (religia żydowska oraz islam), chciałbym prosić, byśmy zatrzymali się jeszcze na buddyzmie. Jak wiadomo, jest to pewna ,,doktryna zbawcza'', która, jak się wydaje, coraz bardziej fascynuje ludzi Zachodu, zarówno jako ,,alternatywa'' wobec chrześcijaństwa, jak też i pewnego rodzaju ,,uzupełnienie'', przynajmniej ze względu na pewne techniki ascetyczne i mistyczne. Tak, ma Pan rację i jestem wdzięczny za to pytanie. Pośród religii, na które wskazuje dokument Nostra aetate, należy zwrócić szczególną uwagę na buddyzm, który jest w pewnym sensie, podobnie jak chrześcijaństwo, religią zbawienia. Trzeba jednakże zaraz dodać, że soteriologia buddyzmu stanowi poniekąd odwrotność tego, co jest istotne dla chrześcijaństwa. Dobrze znana jest na Zachodzie postać Dalajlamy, przywódcy duchowego Tybetańczyków. Ja również kilkakrotnie się z nim spotkałem. Dalajlama przybliża buddyzm ludziom chrześcijańskiego Zachodu i wywołuje zainteresowanie zarówno duchowością buddyjską, jak też i jej metodami modlitwy. Dane mi też było spotkać ,,patriarchę'' buddyjskiego w Bangkoku w Tajlandii, a wśród otaczających go mnichów znajdowali się także ludzie pochodzący na przykład ze Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj zauważamy pewne rozprzestrzenianie się buddyzmu na Zachodzie'. Jeśli zatem cytuje Pan cokolwiek, należy czynić to nie sprzyjając, ale czynić to w sposób prawdziwy.
Należy zapamiętać nazwiska. Oto osoby ze środowisk tzw. konserwatywnych: Sławomir Cenckiewicz Marek Jurek (środowisko indultowe) Paweł Milcarek (środowisko indultowe Christianitas) Tomasz Rowiński (środowisko indultowe Christianitas) Łukasz Warzecha Tak wygląda polska myśl pseudo konserwatywna.