Benedykt XVI mógł mocniej zabezpieczyć Mszę Wszechczasów dokumentem o wyższej randze np. Bullą papieską, niż Listem apostolskim motu proprio, o dużo niższym znaczeniu. Zaczął natomiast wymyslać jakieś pokrętne filipiki słowne typu: hermenuetyka ciągłości Papież Benedykt XVI nie posługuje się w obronie Tradycji tradycyjną terminologią, ale stworzył w tym celu całkowicie nowe pojęcie. Uczynił tak, ponieważ jego stosunek do Tradycji różni się od tego, czego Kościół nauczał przez XX wieków swej historii. Użycie tego nowego sformułowania, w połączeniu z oczywistym przywiązaniem papieża do nowinek Vaticanum II, ekumenizmu i wolności religijnej dowodzą, że niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego pragnęli, Benedykt XVI nie był papieżem Tradycji. Tak więc niezależnie od tego, jak często będziemy słyszeć termin „hermeneutyka ciągłości”, niezależnie od tego, ile razy będzie się nam mówić, że Vaticanum II nie stanowi zerwania, pozostaje faktem, że nowe podejście do tego, co nazywa się obecnie ekumenizmem – a co za tym idzie stanowisko Benedykta XVI w tej kwestii – pozostaje w sprzeczności z tradycyjnym Magisterium. Nie może tu być mowy o żadnej ciągłości. To, że SVII, był rewolucją, a nie żadną ciągłością potwierdza sformułowanie kardynała Suenensa (zresztą modernisty), który nazwał go "rewolucją francuską w Kościele" oraz Yvesa Congara (również modernisty), który porównał sobór do rewolucji październikowej w Rosji z 1917 roku.
Benedykt XVI mógł mocniej zabezpieczyć Mszę Wszechczasów dokumentem o wyższej randze np. Bullą papieską, niż Listem apostolskim motu proprio, o dużo niższym znaczeniu. Zaczął natomiast wymyslać jakieś pokrętne filipiki słowne typu: hermenuetyka ciągłości Papież Benedykt XVI nie posługuje się w obronie Tradycji tradycyjną terminologią, ale stworzył w tym celu całkowicie nowe pojęcie. Uczynił tak, ponieważ jego stosunek do Tradycji różni się od tego, czego Kościół nauczał przez XX wieków swej historii. Użycie tego nowego sformułowania, w połączeniu z oczywistym przywiązaniem papieża do nowinek Vaticanum II, ekumenizmu i wolności religijnej dowodzą, że niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego pragnęli, Benedykt XVI nie był papieżem Tradycji. Tak więc niezależnie od tego, jak często będziemy słyszeć termin „hermeneutyka ciągłości”, niezależnie od tego, ile razy będzie się nam mówić, że Vaticanum II nie stanowi zerwania, pozostaje faktem, że nowe podejście do tego, co nazywa się obecnie ekumenizmem – a co za tym idzie stanowisko Benedykta XVI w tej kwestii – pozostaje w sprzeczności z tradycyjnym Magisterium. Nie może tu być mowy o żadnej ciągłości. To, że SVII, był rewolucją, a nie żadną ciągłością potwierdza sformułowanie kardynała Suenensa (zresztą modernisty), który nazwał go "rewolucją francuską w Kościele" oraz Yvesa Congara (również modernisty), który porównał sobór do rewolucji październikowej w Rosji z 1917 roku.