Wytwórnia Lucasfilm zdecydowała o zakończeniu produkcji serialu "Akolita", którego akcja odbywa się w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Powodem decyzji jest słaba oglądalność na platformie Disney+.
Serial, którego twórcą jest lesbijka, pani Leslye Headland, cieszył się uznaniem krytyków (77% pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes). Jednocześnie tylko 18% widzów oceniło serial pozytywnie. Różnica między oceną krytyków a widzów jest już zjawiskiem powszechnym. Krytycy zdają się oceniać utwory pod kątem zgodności z religią wokeizmu, widzowie zaś pod kątem ich atrakcyjności.
"Akolita", zwany przez internautów "Wokelitą", był bowiem przeładowany treściami, takimi jak homoseksualizm, niebinarność i transpłciowość. W dialogach używano także "neutralnych" zaimków.
To spotkało się z krytyką fanów Gwiezdnych Wojen. Elon Musk nazwał nawet szefową Lucasfilm Kathleen Kennedy "bardziej zabójczą niż Gwiazda Śmierci".
Komentarze
Tajemnicą poliszynela jest, że Leslye Headland jako asystentka Harvey'ego Weinsteina naganiała mu panienki do macanka i tak dalej. To daje jej niezwykłą pozycję haków na pół Hollywood - co wykorzystuje może nawet niewspółmiernie mało do możliwości, prowadząc swoją agendę w niezrozumiałym dla niej w ogóle świecie Gwiezdnych Wojen (których nawet nie jest fanką). To, plus Kathleen Kennedy, która również w ogóle nie rozumie ani świata, ani serii, a dostała ten stołek (i z niezrozumiałych dla mnie powodów nie daje się z niego zrzucić) przez minione zasługi, jak współprodukcję dobrych filmów w latach 1980 - 2010 (m.in. Park Jurajski, E.T, Monachium). Tyle, że była ona zawsze jednym z wielu producentów, a nie jakimś geniuszem stojącym za sukcesem tych produkcji. No i tak od 10 lat kaleczy ten świat przy pomocy takich właśnie asystentek Weinsteina i nie tylko.
Inny dział Disney'a - Marvel - się trochę jorgnął, że idąc w podobne klimaty (DEI, Woke, EGS, równość, niebinarność, girl power) lecą z wynikami na łeb na szyję - i powzieli stosowne kroki czy reoganizację struktur, by jakoś to naprawić. I o ile nie wróżę dużego sukcesu przyszłym produkcjom ze stajni Marvela, ani mnie one specjalnie nie bawią, chciałbym wierzyć, że chociaż pieniądze (tzn. ich utrata) będą czymś, co tych ludzi powstrzyma przed szerzeniem propagandy.