Papież Franciszek napisał wstęp do książki "Chrześcijanin w celi śmierci. Moje zaangażowanie u boku skazanych" autorstwa pana Dale'a Racinellego “świeckiego kapelana i kierownika duchowego” - cokolwiek to znaczy - posługującego na Florydzie osobom skazanym na śmierć.
Ojciec Święty po raz kolejny potępił w nim karę śmierci, stawiając się w opozycji do tradycyjnego nauczania Kościoła.
Jak napisał papież:
"Kara śmierci w żaden sposób nie rozwiązuje problemu przemocy, która może spotkać niewinnych ludzi. Egzekucje, dalekie od sprawiedliwości, podsycają poczucie zemsty, które staje się niebezpieczną trucizną dla naszego cywilizowanego społeczeństwa".
Tymczasem jeszcze 70 lat temu poprzednik Franciszka, Pius XII, nauczał, że:
"Władza publiczna ma prawo pozbawić skazanego korzystania z życia jako odpokutowanie za swoją zbrodnię, gdy przez swoją zbrodnię pozbawił się już prawa do życia".
Komentarze
Jeśli to nie problem to proszę o jakiś sensowny link z kazaniem lub opracowaniem, który w pigułce przedstawi mi przedsoborowe stanowisko Kościoła o karze śmierci. Mam tu straszny dylemat. Serio. To jest jedna z tych rzeczy, które w nauczaniu Kościoła są "z moralnego punktu widzenia" trudne dla mnie do ogarnięcia rozumem. Dlaczego? Może się trafić niesprawiedliwy lub sfingowany wyrok władzy publicznej. Ktoś musi tę karę wykonać a zatem wziąć na własne sumienie zabicie człowieka. Skazany za swoje zbrodnie człowiek zostaje definitywnie pozbawiony szansy na nawrócenie i poprawę (myślę tu sobie np. o Św. Pawle). W Ewangelii i w Nowym Testamencie raczej nigdzie nie da się doczytać możliwości zabicia człowieka za cokolwiek. Czyta się raczej o ciągłym przebaczaniu wrogom (77 razy) i modlitwie o nawrócenie. Będę wdzięczny za rozjaśnienie tematu. Być może to po prostu kwestia mojego niedouczenia. Pozdrawiam