27 maja papież Franciszek przyjął delegację mnichów buddyjskich ze Świątyni Leżącego Buddy w Bangkoku w Tajlandii.
Ojciec Święty wygłosił do nich krótkie przemówienie. Wyraziwszy swój zachwyt w związku z „siódmym seminarium buddyjsko-chrześcijańskim, które odbyło się w Tajlandii w listopadzie ubiegłego roku na temat: "Karuna i agape w dialogu na rzecz uzdrowienia zranionej ludzkości i ziemi”, podkreślił znaczenie wspólnej pracy „w celu promowania przyjaźni, która podtrzymuje pokój i braterstwo oraz buduje świat bardziej włączający”, ponieważ „nikt nie jest zbawiony sam”.
Papież pochwalił także delegację ze Świątyni Leżącego Buddy za jej przekonanie, że „modlitwa i medytacja mogą wywrócić wszystko do góry nogami, oczyszczając nasze serca i umysły". Wyraził również radość z faktu, że pogańscy mnisi będą modlić się o pokój w Bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu. W całym swoim przemówieniu starannie unikał wszelkich odwołań do naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz zbawienia.
Franciszek potwierdził wartość modlitwy buddyjskiej nie tylko słowami, ale również czynem, pozwalając niemal stu pogańskim mnichom modlić się nad sobą i śpiewać.
Komentarze
Nie wydaje mi się, żeby Bogu przeszkadzali pogańscy pokojowo nastawieni buddyści. Jestem katolikiem i ich wiara mi nie przeszkadza. Nie ich wina, że nie poznali Jezusa. Może kiedyś
Panu Bogu nic nie przeszkadza, ale nam już tak. Powinno nam zależeć na zbawieniu dusz ludzi pogubionych. A zgodnie z wywodem św. Pawła w Liście do Rzymian, ich ignorancja jest zawiniona. Także buddystów! Jak to ujął JP2, buddyzm to w zasadzie ateizm (żeby uniknąć skomplikowanych wywodów). Ich modły zatem, są odwoływaniem się do mocy demonicznych a uczestniczenie w tym jest bezpośrednim łamaniem Pierwszego Przykazania Dekalogu.
Właśnie papież zmarnował okazję, by poganom proklamować Najmiłosierniejszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa :-(
Jak ma Pan takie przekonanie, to polecam książkę Pani Anny Mandreli "kościół katolicki wobec buddyzmu"