Minister zdrowia, pani Izabela Leszczyna, poinformowała, że efektem uruchomionego w czerwcu ubiegłego roku rządowego programu wsparcia metody in vitro jest ponad 23 tysięcy zakwalifikowanych par i ponad 9 tysięcy ciąż. Z programu narodziło się już pierwsze dziecko - dziewczynka, która jest wcześniakiem. Państwo finansuje także program tzw. ochrony płodności na okres leczenia, np. onkologicznego. Skorzystało z niego około 500 osób, które zamroziły swoje gamety. Według pani Leszczyny jest to "ogromny sukces".
Dyrektor Human Life International Polska, pani Ewa Kowalewska, wezwała Ministerstwo Zdrowia do opublikowania szczegółowych danych. Jak stwierdziła, brakuje informacji:
"ile z tych procedur urodziło się zdrowych, żywych dzieci, a nie ile ciąż zainicjowano. Wiadomo, że łączy się to z olbrzymimi powikłaniami, przedwczesnymi porodami, poronieniami, i nie wszystkie dzieci rodzą się zdrowe".
Oczywiście należałoby przede wszystkim podać, ile ludzkich istnień unicestwiono wskutek programu.
Komentarze
Panie Dawidzie, od dłuższego czasu mam pewne przemyślnie, którym chciałam się z Panem podzielić na temat niemoralnego procederu In Vitro. Wszyscy przeciwnicy aborcji i eugeniki, jak również Pan w powyższym artykule twierdzą, że miliony ludzkich istnień zostają unicestwionych w tym procederze. Jednak w pewnej chwili zaczęłam się zastanawiać - czy na prawdę wyznawcy szatana na ziemi, którzy kierują tym procederem ośmielili by się niszczyć tak cenny skarb jak życie ludzkie? Przecież szatan nie może nic stworzyć, jest jedynie małpą Pana Boga a stworzenia nienawidzi. Moja hipoteza jest następująca: miliony istnień stworzone w warunkach laboratoryjnych, z których mały promil jest implantowanych w macicach nieświadomych przyszłych matek nie "idzie do utylizacji". Ośmielam się twierdzić, że te embriony są hodowane w sztucznych warunkach i na nich są dokonywane doświadczenia. Słyszeliśmy już przecież o "sztucznych macicach". A jeśli udaje się wyhodować dziecko w takich warunkach na pewno popyt wśród patologicznych elit tego świata się znajdzie..
W końcu utwory science fiction typu "Nowy, wspaniały świat" to nie jest ostrzeżenie tylko plan działania...
co Pan o tym myśli? czy odrzucałby Pan takie rozumowanie?