Prezydent Donald Trump przemówił w piątek za pośrednictwem transmisji wideo na 52. Marszu dla Życia w Waszyngtonie. W transmitowanym na telebimach przemówieniu prezydent Trump pochwalił obrońców życia za docenianie każdego dziecka jako „pięknego daru od naszego stwórcy”.
Przypomniał także historyczną decyzję uchylającą wyrok Roe v. Wade czyniący składanie ofiar Molochowi prawem federalnym i powiedział, że jego administracja będzie „dumnie stawać w obronie rodzin i życia”.
Zapowiedział także, że przeprowadzi śledztwo w sprawie ataków na kościoły i siedziby stowarzyszeń pro-life, a w Stanach Zjednoczonych już nigdy więcej nie będą dozwolone prześladowania na tle religijnym.
Prezydent zakończył, zwracając się do tłumu, któremu nie straszna była zimowa aura:
„Wasze serca są ciepłe, a wasze duchy silne, ponieważ wasza sprawa jest słuszna i bardzo, bardzo czysta”.
W Marszu dla Życia wziął z kolei udział osobiście nowy wiceprezydent, katolik J. D. Vance. Powiedział:
„Nasz rząd nie będzie już wsadzał do więzienia protestujących i działaczy pro-life, osób starszych, dziadków ani nikogo innego. To się skończyło w poniedziałek i nie pozwolimy, aby wróciło”.
Komentarze
Polemizowałbym. Należy dopisać "robi się normalnie w kwestiach obrony życia poczętego". Wtedy artykuł będzie rzetelny. Fajnie też byłoby czasem "na drugą nóżkę" ludzi poinformować o "ciemnej" stronie Trumpa a nie tylko rozsiewać propagandę jego sukcesu. Jest już jeden Wojciech Cejrowski, który stracił zaufanie wielu ludzi przez swój manifest przywiązania do "agendy syjonistycznej" w wywiadzie z Grzegorzem Braunem.
W Stanach Zjednoczonych wcale nie jest normalnie. Trzeba aktualnie trochę posprzątać po bałaganie sporządzonym przez poprzednich gangusów, żeby uwiarygodnić obecnych. Pewnie niewielu z poprzednich gangusów włos z głowy spadnie. Chyba, że będzie jakaś pokazówka na potrzeby starszych i mądrzejszych lub jeszcze większego "uwiarygodnienia".
Pewnie się czepiam do przesady.
Czy przez "normalnie" rozumiemy też zaproszenie do Białego Domu jako pierwszego zagranicznego gościa "zbrodniarza wojennego"? Przynajmniej tak go określa Miedzynarodowy Trybunał w Hadze. Joe Biden jest niefajny, ale Bendżi już swój chłop wiadomo.
https://www.tvp.info/84739264/-netanjahu-spotka-sie-z-trumpem-czy-wizyta-bedzie-przelomowa
Czy przez "normalnie" rozumiemy zmarginalizowanie masowego ludobójstwa, które teraz pan prezydent swoim "autorytetem" będzie tuszował na arenie międzynarodowej? W imię interesów Izraela chce teraz "resztki" umęczonego narodu deportować z własnego domu. Och i ach! "Złote czasy".
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/trump-proponuje-przeniesienie-palestynczykow-do-egiptu-i-jordanii/y8mbn59
Dziwię się, że jeszcze ktoś się łudzi i jest na tyle naiwny, że to zmierza w dobrym kierunku. Dziwi mnie ten hurraoptymizm i rozgrzanie do czerwoności, jakby tutaj nagle nastał "raj na ziemi". Państwa arabskie z Turcją na czele tego nie zostawią. Co to oznacza dla świata? Poza tym Izrael wielokrotnie szykował się na wojnę z Iranem. Kiedy mają już swojego "faceta" w Białym Domu czyż nie dostaną tego czego żądają?
Proszę o więcej rzetelności. To tak jakby się cieszyć, że w końcu nastała "normalność", bo jednym będzie dane żyć, ale innym żyć już nie będzie dane. Jakaś grupa ludzi będzie mordowana i deportowana, a cały "wolny" świat nawet nie pisknie, bo przybija to nowo mianowany "autorytet". Słusznym byłoby mieć też obawy o konsekwencje polityczne całej tej sprawy. Tylko kto to widzi...
Na pewno Grzegorz Braun, co potwierdza jego wczorajsza brawurowa akcja.