W miniony poniedziałek (20.01.br.) miało miejsce zaprzysiężenie 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych, którym został Donald Trump. Zgodnie z tradycją uroczystość odbyła się na Kapitolu.
– „Od dzisiaj nasze państwo będzie rozkwitało i będzie ponownie szanowane na świecie. Wszystkie narody będą nam zazdrościły i nie pozwolimy sobie, aby nas wykorzystywano. Każdego dnia mojej administracji sprawię, że Ameryka będzie najważniejsza.” – zapowiedział nowy prezydent.
Dyplomata mocno podkreślił chęć przywrócenia ładu w powierzonym mu kraju.
– „Nasza niepodległość zostanie odzyskana i przywrócę bezpieczeństwo. Równowaga sprawiedliwości zostanie przywrócona, a stosowanie wymiaru sprawiedliwości jako broni zakończy się. Ameryka wkrótce będzie jeszcze bardziej wyjątkowa niż kiedykolwiek wcześniej. Powracam na urząd prezydenta pewny, że jesteśmy na początku ery sukcesu.” – podkreślił.
W trakcie przemówienia Donald Trump zapowiedział swoje pierwsze decyzje, do których należy wielka deportacja nielegalnych imigrantów. Okazało się, że nowy prezydent nie rzuca słów na wiatr – już dwie godziny po jego zaprzysiężeniu podjęto stosowne kroki w tym kierunku: aplikacja CBP ONE, z której z której korzystali imigranci, by dostać się do Stanów Zjednoczonych, została wyłączona.
Korzystające z niej osoby otrzymały komunikat, że jest ona nieaktywna, co w praktyce oznaczało, że wszystkie zaplanowane i umówione wizyty związane z nadaniem statusu „uchodźcy” zostały odwołane.
„Aplikacja CBP ONE, umożliwiała imigrantom umawianie wizyt w punktach granicznych na południowo–zachodniej granicy USA z Meksykiem. Szacuje się, że z aplikacji wprowadzonej za czasów Bidena skorzystało blisko milion imigrantów, którzy dostali zgodę na wjazd do USA” – podaje dorzeczy.pl.
Ów krok doskonale wpisuje się w słowa wypowiedziane przez Donalda Trump'a podczas przemówienia inaugurującego jego prezydenturę:
– „Ogłoszę stan wyjątkowy na naszej południowej granicy. Wszystkie nielegalne przekroczenia granicy zostaną natychmiast wstrzymane, a my rozpoczniemy proces odsyłania milionów i milionów zagranicznych przestępców z powrotem do miejsc, z których przybyli. Przywrócimy moją politykę pozostawiania (imigrantów) w Meksyku. Zakończę praktykę łapania i wypuszczania (imigrantów) i wyślę wojska na południową granicę, aby odeprzeć katastrofalną inwazję na nasz kraj.”
Prezydent USA zamierza wykorzystać zapisy ustawy z 1798 roku, by „wykorzystać pełną i ogromną władzę federalnych i stanowych organów ścigania w celu wyeliminowania obecności wszystkich zagranicznych gangów i sieci przestępczych”. Tym samym kartele narkotykowe zostaną uznane za organizacje terrorystyczne.
Komentarze
Nastąpiły już pierwsze ochy i achy "prawicowego" świata, bo Amerykanie i świat dostali jasny sygnał, że "chłop to chłop, a baba to baba". W świecie powszechnego zidiocenia dobre i to.
Jednak jak można się było spodziewać Trump też przyspiesza w realizowaniu agendy syjonistycznej:
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/donald-trump-chce-wyslac-palestynczykow-do-egiptu-i-jordanii-jest/6s0c7jm
W państwach muzułmańskich wrze. Z resztą o masowym ludobójstwie w Palestynie wie już wielu przeciętnych zjadaczy chleba. Donald Trump może i wie, że "chłop to chłop, a baba to baba", ale w tej kwestii jakoś dziwnie już racjonalny nie jest.
Idealny scenariusz na III wojnę światową?
Albert Pike lubi to.