Na początku stycznia, na łamach dziennika „The Sydney Morning Herald”, ukazał się artykuł na temat technologii sztucznego zapłodnienia, czyli metody in vitro.
Zgodnie z treścią publikacji, rynek tego niemoralnego procederu rozwija się błyskawicznie. Najnowsze prognozy przewidują, że jego wartość wzrośnie w ciągu 5 lat o ponad 73%. Z 922 milionów dolarów do 1,6 miliarda dolarów.
W placówkach zajmujących się sztucznym zapłodnieniem, coraz częściej korzysta się też z pomocy sztucznej inteligencji, która wykonując zadania analityczne sugeruje, które zarodki mają większe szanse na przeżycie, by jednocześnie skrócić czas zajścia w ciążę przez pacjentki.
Eugeniczne wykorzystanie sztucznej inteligencji wzbudziło kontrowersje wśród bioetyków na całym świecie. Doktor Julian Koplin z uniwersytetu w Melbourne skomentował sprawę w następujący sposób:
„Sztuczna inteligencja zaczyna podejmować decyzje o tym, kto przychodzi na świat. Być może ktoś woli, by decyzje w tym zakresie podejmował embriolog, a nie system komputerowy”.
Decyzji o tym, kto przychodzi na świat nie podejmuje ani embriolog ani sztuczna inteligencja, tylko Pan Bóg, w którego ci obłąkani i lub opętani ludzie coraz śmielej próbują się bawić.
Komentarze
Tak naprawdę to o około 73.52% :-)
otoz to ;)