W minioną niedzielę obchodziliśmy wspomnienie św. Tomasza Becketa, Biskupa i Męczennika.
Urodził się on ok. 1118 roku w Londynie. Początkowo pobierał nauki u kanoników regularnych, a następnie kontynuował studia w Paryżu. Po powrocie do Londynu Tomasz pomagał ojcu w interesach, pracował też jako urzędnik. W 1154 roku został archidiakonem Canterbury, a rok później król Henryk II mianował go lordem-kanclerzem.
W 1162 roku Tomasz został prymasem Anglii. Przyjął święcenia kapłańskie i biskupie i zrezygnował z urzędu kanclerza. Zaczął nosić włosiennicę, oddawał się też modlitwie i uczynkom miłosierdzia. 2 lata później król ogłosił Konstytucje Klarendońskie, ograniczające prawa Kościoła. Tomasz stanowczo przeciwko nim oponował. Henryk chciał go aresztować, lecz Tomaszowi udało się uciec do Francji.
W 1170 roku Tomasz wrócił do Anglii, jednak po krótkim czasie konflikt wybuchł na nowo. 29 grudnia 1170 roku 4 rycerze królewscy z okrzykiem "Śmierć zdrajcy!" zamordowali prymasa w katedrze w Canterbury.
Już po 3 latach św. Tomasz Becket został kanonizowany przez papieża Aleksandra III. Jest patronem Anglii oraz duchownych.
Komentarze
Święty Tomaszu módl się za nami. Miej w opiece Kościół Katolicki, aby jego wierni trwali w wierze.
Amen.
Męczeństwo świętego Tomasza Becketa z jednej strony kojarzy się z naszym św. biskupem Stanisławem ze Szczepanowa i królem Bolesławem Śmiałym, ale jest jeszcze inne podobieństwo. Prawie 400 lat później w tej samej Anglii inny król Henryk (Henryk VIII) doprowadzi do męczeńskiej śmierci innego Tomasza (Tomasza Morusa), którego podobnie, jak w tej historii, wcześniej mianował lordem-kanclerzem, i który też zrezygnował po czasie z tego urzędu. Czyli coś jest w powiedzeniu, że historia lubi się powtarzać.