Rodzice sierżanta Dawida Bogdanowskiego, który zginął podczas walk w Strefie Gazy w zeszłym roku, otrzymali od Ministerstwa Obrony ultimatum - albo usuną z nagrobka krzyż, albo będą musieli pochować syna ponownie, tym razem poza cmentarzem wojskowym w Hajfie. Wcześniej przez kilka miesięcy nagrobek zawierający prawosławny krzyż był przykryty czarną tkaniną.
Ministerstwo Obrony uważa, że grób narusza przepisy. Ponadto otrzymano skargi od rodzin żołnierzy pochowanych w pobliżu, którzy stwierdzili, że obecność krzyża:
„obraża ich i utrudnia im odmawianie żałobnej modlitwy Kadisz”.
Wojskowy rabin z kolei orzekł, że:
(...) krzyż szkodzi "świętości" cmentarza wojskowego (...).
Rodzina 19-letniego Dawida Bogdanowskiego, wyemigrowała z Ukrainy do państwa położonego w Palestynie, w 2014 roku. Jak napisała w poście na Facebooku jego matka:
"Krzyż wyryty na jego nagrobku był integralną częścią jego osobistej tożsamości i wiary, w której został wychowany”.
Komentarze
Według mnie to nawet zrozumiałe - jeśli Jezus nie był Bogiem to był bluźniercą, więc dla żydów to logiczna postawa. Powinni uznać, że był Bogiem, ale uważam, że ma to więcej sensu, niż dzisiejsi piewcy tolerancji i szacunku dla wszystkich religii i światopoglądów. To w co wierzymy ma swoje konsekwencje, religia ma swoje konsekwencje, nie powinniśmy udawać, że jest inaczej.