Jedna ze szkockich szkół uznała swojego ucznia za zwierzę. To efekt wytycznych nakazujących traktowanie dzieci tak, jak chcą być traktowane, oraz otaczanie ich "kręgiem akceptacji".
Chłopiec uważa siebie za wilka i według szkoły cierpi na "dysforię gatunkową". W związku z tym nauczyciele nie mogą wyjaśniać dziecku, że jest człowiekiem. Muszą szanować jego "identyfikację" i uznawać jego "odmiennogatunkowość" w oficjalnych dokumentach. Co prawda naukowcy tłumaczą, że nie istnieje coś takiego jak "dysforia gatunkowa", ale ideologia woke już dawno wzięła rozbrat z nauką.
To pierwszy taki przypadek w Szkocji. Jakiś czas temu media nagłośniły przypadek 13-letniej szkockiej uczennicy identyfikującej się jako kot. Wówczas jednak nie zostało to oficjalnie uznane przez szkołę. Skończyło się jedynie na krytyce wobec uczniów nazywających jej zachowanie "szaleństwem".
Komentarze
Mieszkałam w Szkocji przez 7 lat, dzięki Bogu że wróciłam do domu ❤️ wróciliśmy do Polski 3 lata temu, muszę przyznać że wtedy jeszcze nie było takiego szaleństwa (albo jaj jeszcze tego tak nie zauważałam). Ideologia pędzi galopem. Dzięki Bogu za naszą zaściankową Ojczyznę i mój domowy ciemnogród na Podkarpaciu.
Śmiać się czy płakać?
A gdyby tak szkoła powiedziała rodzicom żeby zamknęli swoje "zwierzęta " w klatce? ;)