Witam, jestem ze Świdnicy, ale dojeżdżam do Wrocławia do kaplicy FSSPX. Ksiądz ze Św. Krzyża odprawia też NOM, bo jest do tego zobowiązany. Taka postawa to trochę jak "Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek", więc robię wszystko, aby docierać na Mszę Świętą do kaplicy Bractwa św. Piusa X (jak jestem w Polsce). Swoją drogą cudownie by było, gdyby znalazło się więcej świdniczan, którym leżałoby na sercu powstanie nowej kaplicy w Świdnicy.
Może znajdą się tutaj ŚWIDNICZANIE?
Nie jestem sumieniem tego księdza. Wiem tylko, że msza tradycyjna jest przez niego odprawiana na najwyższym poziomie, a na kazaniu ngdy nie słyszałem niczego zdrożnego. Czy się to komuś podoba czy nie, to NOM jest legalnym rytem Kościoła, czy przynoszącym dobre owoce to co innego. Wielu księży żyje w rozdarcu i najgorsze co możemy im zrobić to potraktowanie ich: "KSIĄDZ NIE JEST TRADSEM, ODPRAWIA NOM, TRZEBA GO SPALIĆ". To podejście nie służy sprawie. Poza tym, czy sę to komuś podoba czy nie, to podlegamy legalnej władzy kościelnej, przy całej mojej sympati do FSSPX czy Mysiora, to nie oni są moimi biskupami a jest nim ordynariusz świdnicki z którym w łączności odprawiane są msze w Św. Krzyżu. Ja póki mogę wybieram będę wybierać indult. Wiem, że to czyni mnie dla wielu, wielu chodzących do bractwa parszywym i trędowatym. Do bractwa też chodzę, ale to mój ostatni wybór a nie pierwszy.
Ojej, jak emocjonalnie. Ale nie mam ochoty na prowadzenie dyskusji prowadzących do nikąd. Pisałabym podobnie jak Maciej Maciołek pod wpisem Bractwo vs Indult, a Pan podobnie jak w komentarzach pod w.w. wpisem (czytałam Pańskie komentarze).
Chciałam tylko się zorientować, czy są tu jacyś ŚWIDNICZANIE, którzy też dojeżdżają do Wrocławia, a modlą się o powstanie kaplicy FSSPX w Świdnicy. Z Niepokalaną!
Wpis nie jest emocjonalny. To tylko pani odbiór. Ma pani rację, że te romowy są jałowe, dla wielu Extra FSSPX nulla salus. Już nie raz widziałem traktowanie "indulciarzy" z wyższością przez tych "wiedzących", którym się w głowie nie mieści, że ktoś na prawdę mając wiedzę nie tylko z 2-3 filmików na youtube rozumowo wybiera indult. Znam wielu kilku księży, którzy tylko czekają na powrót tradycji. Co by pani zrobiła gdyby przysięgała pani publicznie przed biskupem cześć i posłuszeństwo? wysłanie na parafię to jeszcze nie zbrodnia, ta przysięga jets wiążąca. Niech wierni FSSPX dalej alienują pogrążonych w rozdarciu księzy diecezjalnych i budują swoje bańki. Za 100-200 lat obudzimy się w rzeczywistości gdzie reforma piusiacja na wzór cluniackiej nie będzie możliwa, będziecie mieć swoje banieczki staroobrzedowców. Celem nie jest to, żeby mieć swoją kaplice pod nosem w swojejbańce, celem jest oddolne uzdrowienie Koscioła przez wiarę ludzi a na to potrzeba kilku pokoleń. Jaki plan ma FSSPX na dotarcie do ludzi, którzy po swoich parafiach szczerze chcą praktykowac wiarę? Nie można tak nagle wymagać że wszyscy zaczną chodzić do bractwa. Sam wiem ile mnie osobiście kosztowało przeformowanie życia i poglądów, a byłem raczej osobą głęboko konserwatywną o formacji dość tradycyjnej z zabitej dechami wioski do której reforma liturgiczna w pełni dotarła dopiero ok. roku 2010
Komentarze
Witam, jestem ze Świdnicy, ale dojeżdżam do Wrocławia do kaplicy FSSPX. Ksiądz ze Św. Krzyża odprawia też NOM, bo jest do tego zobowiązany. Taka postawa to trochę jak "Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek", więc robię wszystko, aby docierać na Mszę Świętą do kaplicy Bractwa św. Piusa X (jak jestem w Polsce). Swoją drogą cudownie by było, gdyby znalazło się więcej świdniczan, którym leżałoby na sercu powstanie nowej kaplicy w Świdnicy.
Może znajdą się tutaj ŚWIDNICZANIE?
Nie jestem sumieniem tego księdza. Wiem tylko, że msza tradycyjna jest przez niego odprawiana na najwyższym poziomie, a na kazaniu ngdy nie słyszałem niczego zdrożnego. Czy się to komuś podoba czy nie, to NOM jest legalnym rytem Kościoła, czy przynoszącym dobre owoce to co innego. Wielu księży żyje w rozdarcu i najgorsze co możemy im zrobić to potraktowanie ich: "KSIĄDZ NIE JEST TRADSEM, ODPRAWIA NOM, TRZEBA GO SPALIĆ". To podejście nie służy sprawie. Poza tym, czy sę to komuś podoba czy nie, to podlegamy legalnej władzy kościelnej, przy całej mojej sympati do FSSPX czy Mysiora, to nie oni są moimi biskupami a jest nim ordynariusz świdnicki z którym w łączności odprawiane są msze w Św. Krzyżu. Ja póki mogę wybieram będę wybierać indult. Wiem, że to czyni mnie dla wielu, wielu chodzących do bractwa parszywym i trędowatym. Do bractwa też chodzę, ale to mój ostatni wybór a nie pierwszy.
Ojej, jak emocjonalnie. Ale nie mam ochoty na prowadzenie dyskusji prowadzących do nikąd. Pisałabym podobnie jak Maciej Maciołek pod wpisem Bractwo vs Indult, a Pan podobnie jak w komentarzach pod w.w. wpisem (czytałam Pańskie komentarze).
Chciałam tylko się zorientować, czy są tu jacyś ŚWIDNICZANIE, którzy też dojeżdżają do Wrocławia, a modlą się o powstanie kaplicy FSSPX w Świdnicy. Z Niepokalaną!
Wpis nie jest emocjonalny. To tylko pani odbiór. Ma pani rację, że te romowy są jałowe, dla wielu Extra FSSPX nulla salus. Już nie raz widziałem traktowanie "indulciarzy" z wyższością przez tych "wiedzących", którym się w głowie nie mieści, że ktoś na prawdę mając wiedzę nie tylko z 2-3 filmików na youtube rozumowo wybiera indult. Znam wielu kilku księży, którzy tylko czekają na powrót tradycji. Co by pani zrobiła gdyby przysięgała pani publicznie przed biskupem cześć i posłuszeństwo? wysłanie na parafię to jeszcze nie zbrodnia, ta przysięga jets wiążąca. Niech wierni FSSPX dalej alienują pogrążonych w rozdarciu księzy diecezjalnych i budują swoje bańki. Za 100-200 lat obudzimy się w rzeczywistości gdzie reforma piusiacja na wzór cluniackiej nie będzie możliwa, będziecie mieć swoje banieczki staroobrzedowców. Celem nie jest to, żeby mieć swoją kaplice pod nosem w swojejbańce, celem jest oddolne uzdrowienie Koscioła przez wiarę ludzi a na to potrzeba kilku pokoleń. Jaki plan ma FSSPX na dotarcie do ludzi, którzy po swoich parafiach szczerze chcą praktykowac wiarę? Nie można tak nagle wymagać że wszyscy zaczną chodzić do bractwa. Sam wiem ile mnie osobiście kosztowało przeformowanie życia i poglądów, a byłem raczej osobą głęboko konserwatywną o formacji dość tradycyjnej z zabitej dechami wioski do której reforma liturgiczna w pełni dotarła dopiero ok. roku 2010