Polityk, który posiadł wiele talentów. Cz.3

  @Robert
05.02.2025

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Każdy kto interesował się kiedyś piłką nożną zna określenie „piłkarz kompletny”. Określenie to dotyczy najlepszych graczy, o których biją się największe i najbogatsze kluby na świecie. „Piłkarz kompletny” posiada wiele pożądanych cech opanowanych na najwyższym poziomie. Wykorzystuje je potem z powodzeniem na boisku – kreatywność, gra głową, technika, gra obiema nogami, wytrzymałość, mentalność, precyzja, przegląd pola, gra zespołowa itd. Ci najlepsi gracze często potem prowadzą swoją drużynę do wielu zwycięstw i zdobywania trofeów. Dlatego każda znacząca na świecie drużyna piłkarska chce mieć takich „piłkarzy kompletnych” u siebie.

Teraz spójrzmy na polityków, którzy są odpowiedzialni za nasze państwo. Teoretycznie są to reprezentanci narodu wybierani w powszechnych wyborach. Powinni być „najlepszymi z najlepszych”. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że nie są, a zdecydowana większość z nich dostałaby co najwyżej etat w cyrku. Chociaż z tym też mogłoby być ciężko. Nie będę w to głębiej wchodził. Mniej więcej wiem czemu tak jest, ale bardzo bym chciał, żeby było inaczej. Bardzo bym chciał, żeby nasz naród reprezentowali „politycy kompletni”. Bardzo bym chciał, żeby przed wyborem jakiegokolwiek człowieka, który będzie reprezentował Polaków urządzić z 20 uczciwych debat na kluczowe dla interesów państwa i obywateli tematy. To się jednak prędko nie wydarzy, bo pękłaby kreowana przez media, sztuczna bańka fałszywego przedstawiania rzeczywistości.

Czy Grzegorz Braun na tle innych może być uznany za kompletnego polityka? Patrząc na naszą obecną scenę polityczną chyba ciężko takiego od razu z miejsca wskazać.  Patrząc na te wszystkie żenujące kompromitacje, których dopuszczają się nasi światli reprezentanci narodu to Pan Grzegorz zostałby z miejsca chyba Leo Messim lub Cristiano Ronaldo. Często mam też wrażenie, że reprezentanci narodu co prawda kombinują jak strzelić gola… tylko, że we własną bramkę.

W części drugiej mojego pisania wspominałem, że trochę przypadkiem na przełomie 2014/2015 r. poszedłem na spotkanie z Panem Grzegorzem. Potem jeszcze byłem na kilku następnych. Pamiętam kiedy na jednym spotkaniu okazało się, że musimy zwolnić szybko salę. Sala była wynajęta na czas krótszy niż było w przedstawionym harmonogramie. Totalny, organizacyjny chaos. Pan Grzegorz nie obraził się i w tej niecodziennej sytuacji, zabrał wszystkich chętnych do małego pokoiku. Cierpliwie odpowiadał na pytania całej zgniecionej grupki. Odpowiadał z kulturą nawet na naprawdę idiotyczne pytania przy których wszyscy inni słuchacze nerwowo przewracali oczami. Nie spotkałem na swojej drodze drugiego takiego polityka, który by był tak otwarty na ludzi. Zostało mi to w pamięci na całe życie. Innym razem widziałem jak dla pi razy drzwi setki ludzi, którzy przyszli na pokaz jego filmu, pędził na łeb na szyję, żeby zdążyć na czas prosto z Brukseli. Po pokazie długo odpowiadał na pytania malutkiej widowni. Któremu prominentnemu politykowi tej skali by się tak chciało?

Większość polityków gdy już się odpowiednio ustawi, to o ludziach całkowicie zapomina. Nie mają też odwagi do nich otwarcie wychodzić, bo to oznacza jakieś problemy. Urządzają tylko swoje sztuczne, medialne szopki, które mają przedstawiać, że o ludzi walczą mężnie na każdym kroku. Jak znajdzie się jakiś osobnik, który wychyli się z niewygodnym pytaniem to potem już nie ma do takiego polityka dostępu. Tak niestety kreowana na każdym kroku jest dzisiejsza polityka w Polsce. Naród polski nie widzi w tym problemu i w tej pookrągłostołowej szopce dalej ochoczo uczestniczy.

Od czego ma być dobry reprezentant narodu? Ano od reprezentowania ludzi, więc nie może się od nich przecież odcinać…

Na innym spotkaniu dostałem przepiękny wykład na temat historii Polski. Pan Grzegorz omawiał powstania, które nasz naród w przeszłości tak obficie okupił krwią rodaków. Zachęceni przez agentów Polacy byli wykorzystywani w brudnej grze mocarstw. Tak jest aż do dzisiaj, kiedy obce wpływy próbują nas wepchnąć pod ciężarówkę z gruzem. To zamiłowanie Pana Grzegorza do prawdziwej historii spowodowało, że i ja zacząłem się tym bardzo interesować. Dzięki temu zacząłem dużo szperać i czytać, co sprawiło, że wiele tematów mam już dziś „odkłamanych”. W szkole człowiek się tego nie nauczy. Co najwyżej dostanie poprawny politycznie stek bzdur lub bezużyteczną papkę dla gawiedzi.

Mogę śmiało stwierdzić, że przez te wszystkie lata odkąd śledzę Pana Grzegorza wydaje się on wyjątkowo otwartym na ludzi politykiem. Dodatkowo bez żadnego problemu mógłby być wykładowcą historii na najlepszych polskich uniwersytetach. Przypuszczam, że wielu „profesorów” bardzo by zawstydził. Dodatkowo Pan Grzegorz posiadł cechę owocnego komunikowania się z różnymi ludźmi. Mało jest osób które chcą z nim rywalizować w rozmowie publicznej na uczciwych warunkach. Pan Grzegorz nie jest praktycznie w ogóle zapraszany do mediów reżimowych. Jak to mówi – „dostaje zero minut i zero sekund”. Wolą go po prostu przemilczeć, bo wiedzą, że nie ma funkcjonariusza medialnego , który byłby w stanie go zagiąć lub ośmieszyć. Lepiej jest go kreować po cichu za jego plecami na „oszołoma”, „odmieńca” i „dziwaka”. Nie ma też chętnych na debatowanie, bo wiedzą, że Pan Grzegorz w debatach praktycznie każdego „zje na śniadanie”. Słynący z ciętego języka i dominacji nad rozmówcą Wojciech Cejrowski przy Panu Grzegorzu wypadł w wywiadzie jak uczniak z podstawówki. Słowem: mówiąc po młodzieżowemu: nie ma takiej osoby, której by Pan Grzegorz w publicznej rozmowie „nie zaorał”.

Teraz może zadajmy sobie pytanie: do czego w ogóle potrzebny jest narodowi polityk?

Pan Grzegorz ostatnio w wywiadzie dla SuperExpressu powiedział coś w stylu: Państwo sami to oceńcie, czy jestem potrzebny. Czy taki pies łańcuchowy polskiej suwerenności i niepodległości się jeszcze przyda. Mówi też o „służbie” i że jako ten „pies łańcuchowy” ujada, kiedy złodzieje i rozbójnicy nachodzą na życie, zdrowie i mienie Polaków. Ten wywiad dla SuperExpressu serdecznie polecam. 

Pan Grzegorz otwarcie manifestuje walkę o interes POLAKÓW i służbę właśnie dla nich i tylko dla nich. Na jednym z haseł wyborczych napisał „miałem zaszczyt urodzić się w Polsce”. Mówi też otwarcie o konieczności normalizacji stosunków z sąsiadami. Wspominałem już wyżej, że Pan Grzegorz dobrze opanował komunikowanie się z innymi ludźmi. Czy nie jest to kluczowa dla polityka umiejętność i dzięki niej może być skuteczny w swoich działaniach? Czy może lepiej postawić na kolejnego polityka pokroju Andrzeja Dudy, który owszem walczy o interes narodu… tylko, że ukraińskiego. Ewentualnie tego, który określił siebie mianem „dupiarza”. Ten obierze dowolnie wybrane poglądy, byleby zdobyć głos wyborcy. Apropo dupiarza. Oprócz jego niezbyt licznych politycznych zalet czyli tego, że wg niektórych jest przystojny, potrafi też dobrze mówić po angielsku. Innych pozytywów dość ciężko się doszukać, a ktoś taki jest liderem w sondażach na prezydenta Polski… Pan Grzegorz też doskonale mówi po angielsku, co ostatnio udowadniał w Europarlamencie. Z pewnością wykorzystałby to w normalizacji stosunków z sąsiadami.

Przejdźmy dalej. Sam Pan Grzegorz mówi, że w poprzednim życiu był reżyserem. Nakręcił wiele doskonałych filmów. „Plusy dodatnie, plusy ujemne”, „Defilada zwycięzców”, „Towarzysz Generał idzie na wojnę”,  „Marsz wyzwolicieli”, czy „Tranformacja, od Lenina do Putina” będą doskonałą odtrutką na nowożytną historię Polski.

Filmy „Eugenika – w imię postępu” i „Nie o Mary Wagner” powinien obejrzeć każdy zwolennik aborcji i in vitro. Bliska mi osoba, które wcześniej miała poglądy „moje ciało, mój wybór” kończyła oglądać drugi z tych filmów ze łzami w oczach. Filmy są mocne, ale potrzeba wyrazistego przekazu, żeby dobitnie pokazać okrucieństwo morderców w białych rękawiczkach.

Wreszcie są też dwa filmy związane z wiarą. Pierwszy „Luter i rewolucja protestancka”  przedstawia herezję protestantyzmu i jak do tego wszystkiego doszło. Natomiast film o którym już wspominałem w części drugiej, czyli „Gietrzwałd 1877 wojna światów” to przesłanie do narodu polskiego na obecne ciężkie czasy. Do tego geopolityczna perełka, która pokazuje zmysł strategiczny Pana Grzegorza.

Powiem jeszcze o jednym. Pan Grzegorz to urodzony organizator i znany jest z wielu pięknych inicjatyw. O ile dobrze się orientuję pierwsza powstała „Fundacja Osuchowa”. Wspiera ona organizację Pobudka – Kościół, Szkoła, Strzelnica, Mennica. Ja usłyszałem o Pobudce już dawno. Zmotywowała mnie ona do rozwijania się w każdym z tych segmentów. Czyż dla Polaka takie wartości jak wiara, edukacja dzieci, bezpieczeństwo i majętność nie powinny być kluczowe? Powinny być, ale przy obecnej sprzedajnej klasie politycznej nie są. Może czas to w końcu zmienić zanim będzie za późno?

Warto też zapoznać się z aktem Konfederacji Gietrzwałdzkiej, której Pan Grzegorz jest od 2018 r. jednym z sygnatariuszy. To też wiele o nim mówi.

Podsumowując, czy Grzegorz Braun jest politykiem kompletnym? Dla mnie tak. Na tle pozostałej klasy politycznej jest nawet politykiem WYBITNYM. Tylko niestety naród polski nie jest jeszcze na takiego polityka wystarczająco gotowy. Jednym z haseł organizacji Pobudka jest „Budzimy śpiących rycerzy”. Ja mam nadzieję, że obudzi się ich w porę wystarczająco dużo, zanim z Polski zostaną już tylko zgliszcza…

 

Komentarze