Być może wielu wydaje się, że sytuacja naszej Ojczyzny jest opłakana. W końcu rządzący depczą po piętach upadającej w nowe pogaństwo Europie, ogrom ludzi tkwi w bezmyślnym stuporze materializmu, a dla hierarchi milczenie już dawno przestało być złotem. Ale przecież to nie tak! Bezwładne, płynące z prądem masy i morze światopoglądowego indyferentyzmu nie są przyczyną, a efektem. Efektem osiągniętym nie przez szerokie gremia, rady czy nawet publiczne głosowania, ale uzyskanym na drodze długiej, mozolnej i wytrwałej pracy małej grupki osób. Wybujały chwast nietrudno wyrwać i wrzucić do pieca - gorzej powybierać wszystkie ziarna z ziemi...
Na szczęście i my mamy nasze ziarna, ziarna zasiane przez arcybiskupa Lefebrve'a. Patrząc na liczbę księży i seminarzystów nie boję się o to, czy będzie komu Polskę budować (bo temu, że budować ją będą konsekrowane dłonie, zaprzeczyć nie sposób). Martwię się, że nie będzie komu w niej mieszkać.
Komentarze
Tylko że katolicy posoborowi są doś odporni na Tradycję. Dla nich ten Neomodenizm w którym wyrośli jest Tradycją. Prawdziwa Tradycja jest ciałem obcym, czymś nowym nieznanym i przerażającym. Prawdziwa Tradycja Katolicką jest dla większości odstępstwem od Kościoła Katolickiego.