To jak podejść do relatywizacji racji?
Np. "udowodnienia swojej racji za wszelką cenę", tak jakby racja nie była tożsama z prawdą.
Jeżeli mam rację i przy niej się upieram, to czynię słusznie, czy też niesłusznie?
Racja jest tam gdzie jest Bóg, Jego słowa i objawienia. Wszystko co od Boga pochodzi to jest racja czytaj prawda :)
Należy jednak pamiętać, żeby podążać za wola Bożą, słuchać Ducha Świętego i dużo czytać książek katolickich (najlepiej przedsoborowych). Wtedy możesz mieć rację w rozmowie z kimś. Ważne jest też chęć podania komuś prawdy a nie posiadanie racji. Inaczej to będzie pycha
Z Bogiem:)
Głoszenie prawdy jest naszym obowiązkiem a posiadanie racji jest czymś do czego wielu ludzi dąży bez woli głoszenia prawdy.
Jeśli mówisz prawdę z czystej miłości do bliźniego, aby go uświadomić że czyni coś złego lub żeby mu pomóc coś zrozumieć to jest akt miłosierdzia. Natomiast, gdy chcesz mieć rację to wtedy twoja dobra wola znika i nagle wybierasz samolubstwo. Możesz mieć rację w czymś i ktoś może tego nie rozumieć lub ignorować to, ale to nie znaczy że musisz nachalnie walczyć z tą osobą o to by to twoje zdanie było ostatnie. Twoim zadaniem jest powiedzenie prawdy a co ta osoba z tą prawda uczyni to jest już jej rola odpowiedzialność.
Nie jestem teologiem lub filozofem, także jeśli chcesz więcej się na ten temat dowiedzieć to możesz skontaktować się z kapłanem. Ja tak rozróżniam te dwa pojęcia. To też wynika z nauczania Pana Jezusa :)
OK rozumiem i dziękuję chciałem tylko podsumować czy aby dobrze zrozumiałem.
Nawet jak mam prawdę za sobą, to nie powinienem się z tą racją upierać, bo to sugeruje, że nie bronię prawdy, ale swojego uporu.
Komentarze
2 + 2 = 4
Mam rację czy nie?
Wg mnie to jest coś niepodważalnego.
To jak podejść do relatywizacji racji?
Np. "udowodnienia swojej racji za wszelką cenę", tak jakby racja nie była tożsama z prawdą.
Jeżeli mam rację i przy niej się upieram, to czynię słusznie, czy też niesłusznie?
Na tej podstawie przyszło mi do głowy zdefiniowanie racji jako przekaz zgodny z prawdą.
Racja jest tam gdzie jest Bóg, Jego słowa i objawienia. Wszystko co od Boga pochodzi to jest racja czytaj prawda :)
Należy jednak pamiętać, żeby podążać za wola Bożą, słuchać Ducha Świętego i dużo czytać książek katolickich (najlepiej przedsoborowych). Wtedy możesz mieć rację w rozmowie z kimś. Ważne jest też chęć podania komuś prawdy a nie posiadanie racji. Inaczej to będzie pycha
Z Bogiem:)
Ważne jest też chęć podania komuś prawdy a nie posiadanie racji.
W tym zdaniu jest wyraźne rozróżnienie racji i prawdy, a więc chciałbym się dowiedzieć czym różni się racja od prawdy?
Głoszenie prawdy jest naszym obowiązkiem a posiadanie racji jest czymś do czego wielu ludzi dąży bez woli głoszenia prawdy.
Jeśli mówisz prawdę z czystej miłości do bliźniego, aby go uświadomić że czyni coś złego lub żeby mu pomóc coś zrozumieć to jest akt miłosierdzia. Natomiast, gdy chcesz mieć rację to wtedy twoja dobra wola znika i nagle wybierasz samolubstwo. Możesz mieć rację w czymś i ktoś może tego nie rozumieć lub ignorować to, ale to nie znaczy że musisz nachalnie walczyć z tą osobą o to by to twoje zdanie było ostatnie. Twoim zadaniem jest powiedzenie prawdy a co ta osoba z tą prawda uczyni to jest już jej rola odpowiedzialność.
Nie jestem teologiem lub filozofem, także jeśli chcesz więcej się na ten temat dowiedzieć to możesz skontaktować się z kapłanem. Ja tak rozróżniam te dwa pojęcia. To też wynika z nauczania Pana Jezusa :)
Pozdrawiam
OK rozumiem i dziękuję chciałem tylko podsumować czy aby dobrze zrozumiałem.
Nawet jak mam prawdę za sobą, to nie powinienem się z tą racją upierać, bo to sugeruje, że nie bronię prawdy, ale swojego uporu.