Wracamy do tematu małżeństwa. W dniu ślubu mężczyzna i kobieta jednoczą się aż do śmierci ciała więzami łączącymi ich w sposób podobny do więzów łączących Chrystusa i Jego Kościół. Pan Jezus objawił swoją miłość do Kościoła przez ofiarę z samego siebie i również rodzina chrześcijańska musi rozumieć znaczenie ofiary i ją praktykować, dlatego, że - uwaga, padną słowa duże - przyszłość rodzaju ludzkiego zależy od tego jak postępować będą małżonkowie w rodzinach chrześcijańskich.
Dobrze jest więc przyjąć taką postawę względem małżeństwa i rodziny - że w pierwszej kolejności jest to dzieło Boże, nasza praca i wkład w budowanie Królestwa Bożego, nasze zadanie i odpowiedzialność. Gdy to potraktuje się poważnie, wtedy i tylko wtedy spełnione mogą być tak powszechne dziś pragnienia, żeby mieć coś z małżeństwa dla siebie. Tak, małżeństwo i rodzina mogą być źródłem wielkiego szczęścia, radości, miejscem gdzie ładujemy swoje akumulatory, gdzie dajemy miłość i jesteśmy nią obdarzani. Czymś, co daje nam poczucie sensu, wreszcie miejscem, gdzie doświadczamy miłości romantycznej. Korzyści te jednak (i tu proszę o uwagę oraz o otwartość rozumu, ponieważ w pierwszym odruchu teza ta może wydać się zadziwiająca) są efektem ubocznym celu nadrzędnego - przyjęcia i wychowania potomstwa, zbudowania opartej na mocy sakramentu jednostki społecznej, jakkolwiek nieromantycznie by to nie brzmiało.
Potomstwo. Samo poczęcie się nowego ciała w ciele matki jest cudem mogącym wprawić w zachwyt. A co dopiero powstanie nowej duszy. Jest to mój Drogi Czytelniku wydarzenie zupełnie przekraczające możliwość objęcia rozumem, przynajmniej rozumem czytającego te słowa. Ten błysk, ułamek sekundy, w którym powstaje nowa nieśmiertelna dusza, jest epicentrum małżeństwa. Po nim następują lata ofiarności Żony i Matki, by ta maleńka, zupełnie bezbronna osóbka z upływem czasu stała na własnych nogach. Lata ofiarności Męża i Ojca, by było co jeść i żeby było bezpiecznie. Następnie wysiłek ojca i matki, najlepiej w tej kolejności, by w dziecko miało WIARĘ W BOGA, czyli najważniejsze co można i trzeba mu dać.
Sumienna i pieczołowita praca nad tym, niemożliwa do wykonania bez ducha ofiarności, jest sensem i celem małżeństwa, i to z tej pracy i ofiarności bije potem źródło dumy, radości i... tak, miłości romantycznej. Nie odwrotnie, jak niestety dziś myślą całe masy. Ale nie masami się tu zajmujemy, a nami. Polskimi rodzinami katolickimi.
Komentarze
Na początku żart. Mężczyzna po śmieci staje przed świętym Piotrem. Piotr się pyta. Co zrobiłeś w życiu synu że chcesz wejść do królestwa? Mężczyzna odpowiada. Byłem żonaty. Na to Piotr. Wchodź synu:). Małżeństwa to jak życie jest krzyżem. Trzeba go wziąć i naśladować Pana Jezusa. W Chorwacji podczas ślubu para przyszłych małżonków trzyma krzyż jako symbol przyszłego życia.
Proszę zobaczyć jak tu jest to bardzo dobrze i szczegółowo przemyślane: jeżeli pierwszym i nadrzędnym celem będzie zrodzenie i wychowanie potomstwa, a dopiero wtórnym, który w konsekwencji powinien wynikać z pierwszego, to taka kolejność, przy takiej definicji małżeństwa z jego celem zablokuje wszystkie związki, które w swojej potencjalności obiektywnie nie mogą zrodzić potomstwa. Proszę zwrócić szczególną uwagę na słowo "potencjalności", które nie neguje par, których z jakiś szczególnych powodów Pan Bóg nie obdarzył potomstwem, ponieważ mimo wszystko jako kobieta i mężczyzna tą potencjalność posiadają.
Jeżeli zaś jako na pierwszym miejscu małżeństwa będziemy stawiać wzajemne wspieranie się małżonków, to wtedy każdy związek może być związkiem małżeńskim.