POSŁUSZEŃSTWO WOBEC MĘŻA

18.06.2025

Celem tych rozprawek nie jest nauczanie nikogo ex cathedra, a jedynie wskazywanie i rozbrajanie błędów, które przede wszystkim prowadzą do cierpienia osoby, która się nabrała na manipulacje rewolucji. Pojawia się czasem na przykład słowo WYWYŻSZANIE. Ktoś nie zgadza się z postawionymi przeze mnie tezami (choć są one stawiane w formie pytań), ponieważ w małżeństwie nie powinno być wywyższania. Powstaje pytanie kto, jakimi technikami i w jakim celu w ogóle doprowadził do połączenia w głowie tych dwóch rzeczywistości. Że decyzyjność to wywyższanie. Że jest to ujęcie typowe dla rewolucji, dość intuicyjnie można dostrzec analizując różnice między rozumieniem władzy w kulturze łacińskiej i antykulturze, czyli neomarksizmie.

Króciutka dygresja. Ktoś kiedyś zgłosił na policję i do straży miejskiej fakt, że idąc na Mszę zaparkowałem samochód w miejscu niedozwolonym. Kto był w Gdyni, ten może wiedzieć o czym mówię. Choć uważam, że osoba ta się uwzięła, ostatecznie przyznaję jej rację, że nie powinienem był tam zostawić samochodu. Chciałem jednak mówić o rozumieniu władzy. Wezwany zostałem na policję i do straży miejskiej i jednego dnia doświadczyłem niesamowitych różnic między łacińskim a rewolucyjnym rozumieniem władzy. Tak się akurat złożyło, że pan policjant był typowym łacinnikiem. Kultura. Rzeczowość. Czuło się, że tutaj Pan WŁADZA rozumie, że tak naprawdę jego władza nade mną jest... służbą mi i całemu społeczeństwu. Bo władza to służba. Byłem pod wrażeniem.

Prosto z komisariatu pojechałem do straży miejskiej. Od razu zaznaczam, że nie ma to budować obrazu straży miejskiej, to był przypadek, że trafiłem akurat na policjanta łacinnika i strażnika miejskiego marksistę. Widać było od pierwszych sekund rozmowy, że ten drugi Pan traktuje władzę, jak traktuje się ją w marksizmie. Jak traktuje się ją w Rosji. Jak traktowało się ją w PRL... Podczas gdy celem władzy w kulturze łacińskiej jest służba, w antykulturze celem władzy jest władza. Pan był uprzejmy, ale było to spotkanie w stylu "no i co ja mam z panem zrobić, he he", na co ja, co uważam za sprytne, jak to się robi w Rosji, przyjąłem tępy wyraz twarzy i gdybym miał czapkę, miętoliłbym ją głupawo w dłoniach pokazując panu władzy, że jest szefem i że dużo może. Obie wizyty skończyły się dla mnie bezboleśnie, ale byłem pod wielkim wrażeniem różnicy którą mogłem zaobserwować w tak krótkim odstępie czasu.

Wróćmy do relacji małżeńskich. Strach kobiet przed władzą mężczyzny bierze się najczęściej z przyjęcia przez nią (i nie daj Boże przez niego) marksistowskiej wizji władzy. Stąd tak ożywione podkreślanie, że w małżeństwie nie może być wywyższania... Gdyby przyjąć wizję łacińską, wizję czysto katolicką, władza mężczyzny jest jedynie dla służby. Służby Bogu, służby dobru kobiety, służby dobru rodziny, służby dobru społeczeństwa. Żona ma słuchać męża, a ten ma kochać żonę jak Chrystus Kościół, a więc, jeżeli będzie trzeba, iść za nią na kaźń i oddać życie. Dlatego dziś, choć rozumiem, jeżeli to nie będzie łatwe, proszę oddzielić w rozumie słowo władza od słowa wyższość, gdyż takie połączenie jest czysto ruskie. Przepraszam, nie chcę obrażać Rosji, ale w Fatimie NMP wyraźnie zaznaczyła, że to błędy Rosji rozleją się na świat i wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza rewolucja neomarksistowska jest tego wypełnieniem.

Władza to służba, a nie wyższość. Idąc dalej - dziś kolejne pytanie: jakiego według Ciebie, mój Drogi Czytelniku, męża kobieta jest zobowiązana słuchać? Jakie warunki musi on spełniać? I jeszcze jedno. Mówimy tu o powinnościach, a nie o tym "jak powinno być". Pojawiają się komentarze w stylu: "nie zgadzam się, mąż też powinien słuchać żony". Jest bardzo ważne, żeby rozróżnić w rozumie słowo musi od słowa powinien. Zatem, jakie warunki musi spełniać maż, żeby żonę obowiązywało posłuszeństwo? I znowu proszę: nie rzucajmy porcelaną w domu. Rozumujmy:) Życzę odwagi:)

Komentarze