CZY DZIECKO JEST DOBRE?

13.06.2025

Powszechne współcześnie podejście do wychowania oparte jest na kilku błędach, z czego jeden wydaje się najpoważniejszy, a jego skutki są z każdym nowym pokoleniem coraz bardziej widoczne. Błąd ten polega na przyjęciu, że dziecko jest z natury dobre.

Powody przyjęcia tego błędu jako założenie współczesnych metod wychowawczych mogą być dwa: pierwszym jest dechrystianizacja świata zachodniego, za którym idzie odrzucenie całej katolickiej nauki o kondycji człowieka. Drugim jest pomylenie czystości małego dziecka z jego dobrocią. Małe dzieci rzeczywiście są czyste i niewinne, więc współczesny świat wyciąga z tego wniosek taki: człowiek rodzi się dobry i jest dobry dopóki świat go nie zabrudzi. Jest to jednak wniosek błędny, a wniosek prawdziwy brzmi: człowiek w dzieciństwie jest czysty, po chrzcie zupełnie niewinny, ale jest tak nie dlatego, że świat jeszcze go nie zabrudził, ale dlatego, że on sam siebie jeszcze nie zdążył zabrudzić, co z pewnością nastąpi, jeżeli zostawi się jego własną naturę bez odpowiedniego wychowania.

Proszę położyć przed dzieckiem dwie łyżeczki. Na jednej Nutella, na drugiej owsianka. I robić tak co rano. I potem pozwolić dziecku wybierać, co chce jeść na śniadanko, obiadek i kolację. Identycznie jest z cnotami i grzechami. Upadła ludzka natura niestety grzech widzi jako Nutellę, a cnotę jako owsiankę i dlatego zawsze łatwiejszym, bardziej odruchowym wyborem będzie grzech. Jeżeli wychowawca nie dołoży starań, żeby wypracowywać w dziecku cnoty, możemy być pewni, że dziecko - co zresztą zupełnie w jego wykonaniu logiczne - uzna, że jest najważniejsze na świecie, że lepiej jak ono ma zabawkę a rodzeństwo czy kolega z przedszkola nie ma, że mamusia ma pokornie służyć młodemu władcy i tak dalej.

Gdy dziecko jest malutkie, za kształtowanie jego cnót rodzic zabiera się odruchowo, niezależnie czy jest katolikiem czy nie. Każda mama stara się uczyć dziecko, że nie bijemy, nie wymuszamy, nie plujemy czy też że sprzątamy zabawki. Różnice pojawiają się gdy dziecko zaczyna świadomie dokonywać wyborów. Wtedy katolik wie, że nic się nie zmieniło od czasu, gdy dziecko biło kolegę po głowie klockiem i że jego skłonność do wybrania raczej zła niż dobra nadal w nim jest. Że im bardziej natura pozostawiona sama sobie, tym częściej wytworzy ona raczej wady niż zalety. Raczej grzechy niż cnoty.

Co jeszcze jest ważne? To, że z każdym rokiem kształtowanie cnót dziecka staje się dla rodzica zadaniem, którego bez Bożej Łaski wykonać nie da rady. Przecież rodzić jest też - jak to się mówi - tylko człowiekiem, a więc również ma naturę upadłą i do końca życia zmaga się ze swoimi przywarami, wadami, grzechami. Samego rodzicielskiego instynktu starczy do kształtowania cnót u dzieci małych - każdy rodzic raczej da radę oduczyć swoje dziecko bicia innych klockiem po głowie. Jednak dla kształtowania cnót u dzieci większych rodzic musi uciekać się po pomoc do NMP i - nie przestając oczywiście dokładać pracy nad dzieckiem - to Niepokalanej to dziecko oddawać i modlić się za nie, by Maryja strzegła dziecka jak swoją własność. A od kiedy dziecko katechizować? Od samego początku.

Mój Drogi Czytelniku, na koniec przypominam Dobrą Nowinę: przez wcielenie i odkupienie nas przez Jezusa Chrystusa nasza droga do Nieba pozostaje otwarta. Mówię o tym po to, żeby nasze rozprawki o wychowaniu nie spowodowały w nikim doła, że narobił błędów wychowawczych. Wszyscy narobiliśmy i z nami też narobiono. Raj na ziemi nie istnieje a dziecka nie da się wychować na ideał. Nie znaczy to jednak, że nie należy próbować.

Mój Drogi Czytelniku, życzę sił i odwagi.

Komentarze