Dziś, Mój Drogi Czytelniku, o Twojej i mojej roli w obecnej sytuacji w Kościele, a wiele wskazuje na to, że sytuacja ta nigdy nie była tak trudna jak dziś. Co możemy zrobić? Po pierwsze - nie chwiać się zbytnio i wzbudzać w sobie zaufanie, że wszystko dzieje się za Bożym przyzwoleniem, również zło, i według mądrych źródeł jest ono dopuszczone, by jeszcze pełniej objawiła się w duszach Boża chwała. Pytanie jednak brzmiało, co możemy zrobić. Czy może, co powinniśmy zrobić. Jak zwykle przypomnę, że moje rozprawki to słowa osoby świeckiej, która nie jest duszpasterzem, nie należy niczego traktować jako drogowskaz, a jedynie jako pożywkę dla własnego rozumu.
Moja teza jest zatem taka: podobnie jak trudno jest znaleźć czasy, w których w Kościele było tak ciężko, tak nigdy chyba w historii Kościoła rola zwykłego świeckiego nie była tak czytelnie określona jak w naszych czasach. Jako osoby świeckie należymy do tej części Kościoła, którą nazwać można Kościołem Nauczanym, w odróżnieniu od Kościoła Nauczającego czyli Ojca Świętego i hierarchów kościelnych. Na Kościół Nauczający nie możemy wpływać inaczej niż przez modlitwę, by stojący na Jego czele otrzymali światło, siłę i męstwo potrzebne do wypełniania Woli Bożej. Do takiej modlitwy za Papieża i wszystkich hierarchów bardzo Cię, mój Drogi Czytelniku, zachęcam.
Co miałem jednak na myśli, mówiąc o precyzyjnie określonym zadaniu każdego z nas? Chodzi mi o objawienia fatimskie - w roku 1929 Najświętsza Maryja Panna zostawiła, można powiedzieć, dwie instrukcje. Dla Kościoła Nauczającego o poświęceniu Rosji jej Niepokalanemu Sercu oraz drugą dla... nas, Kościoła Nauczanego. Czasem tak intensywnie obserwujemy to co robi hierarchia, że możemy zapomnieć, iż my też, o ile wyrazimy wolę uczestnictwa w realizacji Bożego planu, dostaliśmy instrukcje co mamy robić. Chcę podkreślić doniosłość tego zaszczytu, jakim jest szansa móc odgrywać określoną rolę w Bożym planie. "Przychodzę przeto - powiedziała Matka Boża - prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się". Czarno na białym.
Czy nie jest tak, że w czasach gdy sytuacja w Kościele jest trudna, a w świecie dzieją się rzeczy, które przerosły wyobraźnię Orwella, nasze zadanie jest precyzyjnie określone? Naszą rolą jest przede wszystkim zadośćuczynienie za wszystkie zniewagi wyrządzone przez świat Najświętszej Maryi Pannie. "Ofiaruj się w tej intencji i módl się", mówi Maryja. Co znaczy modlić się, wiemy pewnie lepiej niż co znaczy ofiarować się.
U x. Karola Stehlina, przełożonego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w Polsce, przeczytałem: "Nie chodzi tutaj o porzucenie świata poprzez ucieczkę do jakiejś pustelni. Znacznie bardziej istotne jest ofiarowanie siebie Bogu poprzez duchowe porzucenie świata. Żyć w świecie, a jednak nie żyć duchem świata, lecz duchem Bożym, oto ofiara wielka w oczach Bożych, a niezauważalna dla otoczenia. Nadal pracuję, wypełniam moje obowiązki stanu, utrzymuje kontakty z bliźnimi - ale robię to wszystko w duchu ofiary, prosząc Pana Boga, aby przyjął moje życie jako zadośćuczynienie, którego się domaga... Moim jedynym celem staje się wypełnienie Woli Bożej. Umieram dla świata, rodzę się dla Nieba już tu na Ziemi".
Tak napisał x. Karol. Jak więc widać, w czasach obecnego zamętu, nie zostaliśmy pozostawieni bez instrukcji. Nie jesteśmy pyłkiem na wietrze. Mamy do odegrania rolę. Jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu czy chcesz, żebym podjął temat 5 pierwszych sobót miesiąca.
Komentarze
Jak zwykle cenna rozprawka Dawidzie ! Bóg zapłać 😉 A co do pierwszych sobót miesiąca to myślę że ten temat byłby jak najbardziej pożyteczny.
Świetny pomysł byś podjął w Sprawkach temat Pierwszych Sobót. Pozdr :)
Dawidzie, to pytanie już zadawałeś jakiś czas temu i odzew pamiętam był bardzo pozytywny. Ja ze swej strony powtórzę ówczesny mój komentarz: serdecznie proszę o przygotowanie cyklu dotyczącego 5 pierwszych sobót miesiąca. To bardzo potrzebne!