LEKTURA DUCHOWA

17.05.2025

Dziś o lekturze duchowej. Każdy katolik stoi przed pytaniem: co mam robić? Jak się w tych czasach znaleźć? Wszystko co napiszę proszę traktować jako opinię osoby świeckiej.

Moim zdaniem pierwszą sprawą jest zapytać siebie o swój własny poziom kompromisowości. Czy gdzieś głęboko nie tkwi we mnie to ziarenko zasiane dziś niemal u wszystkich, które mówi, że "nie należy z niczym przesadzać" i że można żyć jednocześnie prawdą katolicką jak i prawdami tego świata? Moim zdaniem nie można. I nie znaczy to wcale rysowanego w pełnych manipulacji filmach obrazka jakiegoś odludka, dziwaka, kogoś oderwanego od rzeczywistości. Jestem pewien, że większość z nas nie zdaje sobie sprawy jakiej ilości manipulacji zostaje poddawany człowiek, żeby bał się w pełni pójść za Chrystusem. A przecież sam Pan Jezus mówi, że Jego jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie.

Gdybym zatem miał dać jedną radę współczesnemu katolikowi, brzmiałaby ona tak: proszę uczęszczać na Mszę Świętą Wszechczasów. I druga rada: zarówno dla tych, którzy korzystają z pierwszej i tych, którzy takiej decyzji nie podejmują. Rada brzmi: proszę koniecznie czytać lektury duchowe sprzed Soboru Watykańskiego II. Potworny kryzys w Kościele kiedyś się skończy, a każdy z nas ma szansę choć w malutkim stopniu przyczyniać się do tego. Trwając przy prawdziwym katolicyzmie, zachowując wdzięczność i nadzieję i - być może, jeżeli dostąpimy tej łaski - pociągnąć kogoś, choćby jedną osobę do Tradycji katolickiej. Ale żeby to się stało, najpierw sami musimy w niej się osadzić. Niedobrze jest zatrzymać się w pół drogi i pozostać katolikiem urzeczonym tradycyjnym rytem Mszy Świętej i krytykującym modernizm, a na wiele kwestii mieć poglądy liberalne i konsumpcyjne. Dlatego potrzebne jest pogłębianie naszej wiary przez lekturę duchową.

Mój Drogi Czytelniku, proszę, wygospodaruj na nią czas. Wtedy stawać się będziesz coraz lepszym żołnierzem w służbie Bożej.

Komentarze