WSPÓŁCZESNE BŁĘDY CZ. II

17.04.2025

We wczorajszej rozprawce rozpocząłem temat błędów współcześnie forsowanej odmiany chrześcijaństwa. Dziś chciałbym kontynuować temat wykorzystując obszerny komentarz Pana Mateusza Maciejewskiego. Oto on.

Komentarz do rozprawki (o różnicach między katolicyzmem a wesołym chrześcijaństwem).

* Praktycznie każdy ma dostęp do Komunii Świętej. Bp Ryś w swojej Mszy znienacka na Arenie Młodych powiedział, że kto chce, może podejść po Komunię świętą.

* Zanik przywiązania do liturgii (Msza bp Rysia również jest dobrym przykładem).

* Ograniczenie mówienia o potrzebie nawrócenia i o walce z grzechem, o Szatanie.

* Inkluzywność: praktycznie każdy jest katolikiem, choćby anonimowym. Wyjątek stanowią wyraźne akty odstępstwa (apostazja, powtórny chrzest) oraz tradycjonaliści ;-) . W efekcie żydzi to starsi bracia w wierze, w efekcie mamy ekumenizm, w efekcie muzułmanie to katolicy anonimowi.

* Podkreślanie ważności uczuć. Muzyka w kościołach ma pobudzić emocje: radości, poczucia bezpieczeństwa, czasem smutku/nostalgii. Uniesione ręce w czasie modlitwy, zamykanie oczu i bujanie się w rytm muzyki.

* Podkreślenie ważności wspólnoty między ludźmi - jest to czasem ważniejsze od spotkania z Bogiem. Na przykład Msza to moment, w którym wspólnota jednoczy się przy stole Pańskim. Antropocentryzm: to człowiek jest najważniejszy, a Bóg jest konceptem mającym pewne ludzkie potrzeby duchowe wypełnić. Wiąże się to z punktem o wspólnocie. Stąd odwrócenie księdza tyłem do tabernakulum. Stąd komunia na rękę jest dobra, bo klientowi eucharystycznemu jest tak lepiej (nie zważając na godzenie w Chwałę Bożą). Stąd po ohydnych rekolekcjach w Toruniu przepraszali ludzi za to, że mogli się źle poczuć, a sam Bóg nie został przeproszony. Stąd błogosławieństwa parom dewiantów, bo tak będą się lepiej czuli, itd.

* Dzielenie się słowem, czy przeżyciami z danego spotkania modlitewnego: co Pan do mnie powiedział w tym wydarzeniu/słowie. Nie jest ważna nauka katolicka, ale moje przeżycia. Podobnie na modlitwach charyzmatycznych: Bóg do mnie przemówił, Bóg mnie tak doświadczył, itd. i przekazywanie tego innym.

* Niska pokuta w konfesjonale.

* Kanonizacja zmarłych. Głoszenie powszechności zbawienia.

* Śliska niejasna mowa. Papież i biskupi nie sprzeciwiają się jawnie nauce katolickiej, ale tak mówią, by się jej nie sprzeciwić, w efekcie uczynić to, by ta nauka została praktycznie zmieniona metodami duszpasterskimi.

* Unikanie prozelityzmu.

* Puste kazania: księża nastawiają się na to, by kazanie fajnie brzmiało, by wzbudzić odpowiednie emocje, ale nie po to, by człowieka prowadzić ku lepszemu, by go czegoś nauczyć. Podobnie katechezy w szkołach są bardzo miałkie, nie są traktowane poważnie. Lepiej coś zaśpiewać, ksiądz zagra na gitarze. Ja po 8+4 latach religii w szkole mam potężne braki w wiedzy.

* Pomniejszanie roli rozumu w wierze. Wiara to poruszenie serca. Rozumem nie pojmiemy Boga, więc lepiej go nie używać, dać się porwać emocjom i przytulić się do naszego Tatusia w Niebie.

* Długie i napisane trudnym językiem encykliki.

* Dostosowywanie wiary do czasów. Ciągłość objawienia. Wygląda to tak, jakby hierarchowie doszli do wniosku, że ich poprzednicy grubo przesadzili z interpretacją Pisma Świętego i z nauką, że jest to niedostosowane do obecnych czasów, jest anachroniczne i trzeba jakoś miękko to zmienić, by nie robić obciachu. W efekcie głoszone jest istnienie tylko jednego istotnego soboru.

* Jest jeszcze jedno zjawisko, które ciężko mi dopasować do powyższych. Nieraz księża opierają część swojej nauki o to, że w bardziej oryginalnej wersji Biblii jest napisane tak, a w Polsce czytamy inaczej. Zatem dotychczasowe zrozumienie tego fragmentu było fałszywe i należy głębiej wejść w to słowo i wyciągnąć z niego naukę, która średnio się ma do nauki katolickiej. Czasami mam wrażenie, że księża lubią w ten sposób szukać sensacji, aby głosić coś nowego w swoich kazaniach, że niby dogłębniej poznali słowa Pana Jezusa i że mogą uczyć czegoś, czego dotąd nikt nie uczył. Czasem interpretacje Pisma są wtedy bardzo karkołomne (vide: x. Szustak).

Tagi: modernizm

Komentarze