LIBERALIZM TO FAŁSZ

10.04.2025

Czymś, co niemal w pełni spenetrowało nasze rozumy, nasze rodziny i nasz Kościół jest... liberalizm. Czym on jest? To sposób myślenia i działania, w którym w każdej dziedzinie sprawuje się kult niezależności, aż do granic absurdu. Zwodnicza i wywodząca się z ideologii satanistycznej filozofia liberalizmu skłania rozum do niepoddawania się rzeczywistości i prawdzie. To rozum ma tworzyć rzeczywistość, a prawda ma być poddana ciągłej ewolucji. Wszystko jest relatywne i subiektywne. Pan Bóg dał człowiekowi intelekt, aby ten poznawał rzeczywistość. Intelekt ma się poddawać rzeczywistości, a nie ją kreować. Wszystko jest takie jakie jest, a nie - choć tak przekonują nas współczesne brednie - takie jakie to uczynimy.

Te brednie to jednak nie tylko interesująca filozofia, ot takie inne spojrzenie na świat, ale śmiertelnie groźna choroba. Jeżeli zainfekuje ona nasz rozum, niezwykle spowolni to wszelkie nasze postępy zarówno w życiu duchowym jak i - tak to nazwijmy - prozaicznym. Osoba poszukująca prawdy musi wyrzec się siebie, wyrzec się wszelkich tworów własnego umysłu, wyrzec się „wymyślania” prawdy. W subiektywizmie najważniejszy jest człowiek, a rzeczywistość jest tym, czym człowiek myśli, że jest. Prawda jest rozdzielana po równo, a największą zbrodnią jaką według liberała może popełnić człowiek, to twierdzić, że posiada więcej prawdy niż drugi. Taki człowiek to dla liberała fundamentalista z klapkami na oczach, który nie rozumie, że prawda jest wciąż tworzona. To człowiek, który boi się myśleć.

Ten zarzut jest niezwykle obrzydliwy, gdyż to liberał zniewala swoje własne myśli za każdym razem, gdy poświęca rzeczywistość na ołtarzu niezależności myślenia. Wolny rozum to nie rozum, któremu wolno wszystko, ale rozum, który jest wolny od swojego ego i który w sposób nieskrępowany żadną ideologią może szukać prawdy. Ojcami choroby umysłu, jaką jest liberalizm byli Kartezjusz, Kant, Rousseau i Luter. Kto jest ich "ojcem", nie muszę chyba mówić. Ojcami tej samej choroby umysłu na łonie Kościoła są wszyscy moderniści, z których wymienić można ojca Teilharda de Chardin. Osiągnął on, niestety pod szyldem katolickości, pseudonauki i pseudomistycyzmu, szczyty absurdu. Materia staje się duchem, natura staje się nadprzyrodzona, ludzkość staje się Chrystusem... bla bla bla. Czyste AIDS.

Dlaczego to takie ważne? Bo dla wiary katolickiej liberalizm to zabójca. Subiektywizm myślenia to dla wiary katolickiej AIDS. Wierzyć w ewolucję Kościoła czy ewolucję doktryny to jakby jeść muchomory. Jakiekolwiek włączanie emocji w tematach wiary to jakby poruszać się po Krakowie z mapą Warszawy: tu idziemy, tu skręcamy, ojej, przeszliśmy przez szybę sklepu. Obmywamy twarz z krwi i wracamy do naszej mapy. Liberalizm, mój Drogi Czytelniku, jest wszędzie. Tak nauczyliśmy się niestety formować również myślenie dzieci, ale o tym więcej w innym miejscu. Pamiętaj proszę: rzeczywistość jest taka jaka jest, a nie taka jaką ją uczynisz.

Kościół dzisiejszy, Kościół ewoluujący to pojęcia trujące. Prawdziwy Kościół jest zawsze ten sam. Dobro to dobro, zło to zło. Piękno to piękno, brzydota to brzydota. Prawda to prawda, a fałsz to fałsz. Liberalizm to fałsz.

Komentarze