MIŁOŚĆ TRZYKROTNIE PRZEKŁAMANA

07.04.2025

Podobnie jak w Kościele następuje konsekwentne zakłamywanie wszystkich ważnych słów, jak np. miłosierdzie czy nawracanie, tak w świecie wielkie postępy poczyniono by nikt już niemal nie wiedział czym jest MIŁOŚĆ.

Słowo to jest zakłamywane na trzy podstawowe sposoby. Pierwszy to pomieszanie miłości ze zmysłowym poszukiwaniem zaspokojenia zmysłowości. Pomieszanie kochania osoby z użyciem osoby. Drugi, gdy już nawet ktoś podniesie wzrok ponad zmysły i chce kochać osobę, a nie jej używać, polega na zanegowaniu celnego spostrzeżenia pana Antoine de Saint-Exupery, który napisał, że miłość polega na wspólnym patrzeniu w tym samym kierunku, a nie patrzeniu na siebie wzajemnie, co również można by nazwać użyciem osoby do zaspokajania siebie. Trzeci to pomylenie miłości z uczuciem.

Najpierw przekłamanie pierwsze, w którym "miłość" to zmysły. Niezliczone piosenki, teledyski, filmy i seriale od najmłodszych lat mieszają w głowie, nienasycone poszukiwanie zaspokojenia zmysłowości bezwstydnie nazywając "miłością". Jest to nie tylko zmylenie odbiorcy, ale również czynienie go do miłości niezdolnym. Miłość jest poświęceniem, dawaniem siebie, wykraczaniem poza samego siebie, podczas gdy człowiek wciągnięty w piekielną spiralę jałowych prób zaspokajania siebie przestaje być zdolny do zapomnienia o sobie i dawania siebie innym. Daremny pościg za rozkoszami nie tylko uniemożliwia kochanie, ale również szczęście, co powoduje istnie przerażające błędne koło.

Szczęście ucieka w miarę jak mnoży się przyjemności. Nieszczęśliwy człowiek zaczyna zatem nerwowo szukać swojego szczęścia. Jak? Zwielokrotniając przyjemności. Staje się niewolnikiem swoich zmysłów, ogłupiałym, wyjałowionym, spragnionym, niezdolnym do dążenia do czegokolwiek co znajduje się poza nim. A poza nim są zarówno szczęście jak i miłość. Trzeba podjąć wysiłki by przywrócić słowu miłość jego właściwe znaczenie i szlachetność, ponieważ człowiek pozbawiony miłości nie tylko nigdy nie zazna szczęścia, ale przede wszystkim jak ma wypełnić on cel swojego istnienia, czyli MIŁOWANIE BOGA?

Przekłamanie drugie to patrzenie się na siebie nawzajem, zamiast patrzenie w tym samym kierunku. Podczas gdy przekłamanie pierwsze częściej dotyka mężczyzn, na przekłamanie drugie częściej nabierają się kobiety. "Chcę, by on mnie kochał" oznacza wtedy "chcę, by patrzył na mnie, skupiał się na mnie i świata poza mną nie widział". To dziecinne i jałowe. Dojrzałe pragnienie to: "Chcę, by mnie kochał, a więc poświęcał się dla naszego wspólnego dzieła, jakim jest nasza rodzina". To nie to samo.

Wreszcie przekłamanie trzecie - pomylenie miłości z uczuciami. Człowiek jest zdolny do miłości dzięki przymiotom duchowym. Polega na używaniu woli w poszukiwaniu dobra osoby ukochanej, a dobro to wskazuje nam nasz intelekt. Fundamentem miłości jest ofiara. Miłość jest poświęceniem się dla osoby umiłowanej. Niezrozumienie tego i łączenie miłości z uczuciem jest źródłem wielu nieszczęść. Gdy zanika ofiara, zanika również sama miłość i nie ma szans przywrócić ją za pomocą jakichkolwiek wysiłków z naszej strony. Miłość jest naturalną potrzebą człowieka, jednak dziś przestał on rozumieć, czym miłość jest. Chce on zaspokajać tę potrzebę jednocześnie idąc z duchem czasu, który jako niemodne odrzucił wyrzeczenie. A miłość bez wyrzeczenia to koncept tak samo absurdalny jak rzeka bez wody.

Pomyślmy w jak trudnej sytuacji jest dzisiaj człowiek. Nauczono go zmysłowości, pomieszano mu pojęcia. A przecież to człowiek taki sam jak w każdym innym punkcie historii. On również żyje jedynie o tyle, o ile kocha. A nie kocha, jeżeli nie daje siebie bez zastrzeżeń. Nie ma ten tzw. współczesny człowiek łatwo.

Komentarze