Trwa Wielki Post. Jeżeli jest ktoś, komu tegoroczne postanowienia wielkopostne na razie idą słabo, warto żeby ustrzegł się przed dość częstą w takiej sytuacji postawą: "Dobra, nie udało się, może za rok będzie lepiej". Zniechęcenie jest ulubioną przez złego reakcją człowieka w takich sytuacjach. Przecież mamy jeszcze prawie 3 tygodnie Wielkiego Postu, czasu wzmożonej walki z naszymi wadami, czasu treningu cnót i czasu umartwienia. Z tego powodu dziś chciałbym polecić niezwykle cenną pracę kardynała Desire-Josepha Merciera zatytułowaną "O umartwieniu chrześcijańskim". Nie pamiętam, żebym trafił kiedyś na jakikolwiek materiał, który w tak niewielu słowach podaje tak wiele treści. Myślę, że może być to doskonała lektura na najbliższy czas: http://www.ultramontes.pl/mercier_o_umartwieniu.pdf
W tej rozprawce uwagę poświęcę cnocie, której, pomimo malutkich, malutkich postępów, wciąż niezwykle mi brakuje. A nie są to żarty, ponieważ tam. gdzie nie ma tej cnoty, tam według słów św. Grzegorza Wielkiego nie ma też miłości. Mocne. Dalej zaś św. Grzegorz pisze, że przez brak tej cnoty rozprasza się także wiedza, karmicielka wszystkich cnót. Co to za cnota? Św. Katarzyna ze Sieny nazywa tę cnotę "rdzeniem miłości". Wspomniany wcześniej św. Grzegorz Wielki nazywa ją prawdziwym zwycięstwem nad sobą. Chodzi o cnotę cierpliwości. Praktyka tej cnoty, jak przeczytasz, mój Drogi Czytelniku, w pracy kardynała Merciera, jest pięknym i fundamentalnym umartwieniem. Łatwiejszym, choć i tak bardzo trudnym, gdy sami sobie to umartwienie wybieramy; trudniejszym, gdy umartwienie nakłada na nas Boża opatrzność. Gdy nie jest tak, jak byśmy chcieli. Gdy odczuwamy dyskomfort. Gdy cierpimy.
Bardzo ważnym aspektem jest również znoszenie okresów oschłości w wierze, gdy nie odnajdujemy w niej pocieszeń emocjonalnych i musimy cierpliwie trwać przy prawdzie, do której przylgnął nasz rozum, pomimo nie odczuwania z tego radości. Gdy cierpliwie znosimy oschłość i wypełniamy w niej wiernie zwykłe uczynki naszego życia, mamy większą zasługę przed Bogiem niż gdy to samo czynimy w pocieszeniu. W dzisiejszych czasach do naszej naturalnej, wrodzonej przez zranienie grzechem pierworodnym niecierpliwości, dochodzi jeszcze ta wywołana przez świat, który dziś tresuje człowieka, by zaspokajać każdą zachciankę szybko, by zaspokajać każdą ciekawość od razu, by uciekać od każdej chwili dyskomfortu bezzwłocznie.
Na szczęście mamy Wielki Post, który - co warto pamiętać - nie trwa przez cały rok. Czas pocieszenia już niedługo. Tym bardziej pozostały nam czas Wielkiego Postu wykorzystajmy z jak największym pożytkiem dla naszego życia duchowego. Mój Drogi Czytelniku, powodzenia.
Komentarze
Bacz, byś nie miał lekkiego życia.
Przeszedłeś być może przez życie bez walki. Ale nikt się wtedy nie dowie ani nawet ty sam, co potrafisz.
Przeczytałem, fantastyczny materiał. Bardzo mi pomógł. Bóg zapłać!