PODTRZYMYWAĆ PŁOMYK

24.03.2025

Dziś o tym, co w życiu człowieka jest najważniejsze. Tym czymś jest łaska wiary. Kiedyś zostałem delikatnie wyśmiany przez twórcę kanału Śmiem Wątpić, który - podobnie jak wielu niewierzących - widzi logiczną sprzeczność między faktem, że jesteśmy odpowiedzialni za swoją wiarę a faktem, że wiara jest łaską. Jak to możliwe, pytają, że mają odpowiadać za coś, co od nich nie zależy?

I ja, nie będąc teologiem ani duszpasterzem, nie będę starał się wytłumaczyć logicznie tej pozornej sprzeczności. Wiem jedynie tyle, że w myśleniu nadprzyrodzonym nie ma tu żadnej sprzeczności. Wiara to łaska, którą otrzymujemy. Jednak z pewnością swoim postępowaniem, swoją wytrwałością lub jej brakiem, swoją czujnością lub jej brakiem, wpływamy na to, czy ten płomyk wiary tli się w nas, czy zamienia się w płomień, czy przygasa lub gaśnie zupełnie.

W przypowieści Pan Jezus porównuje Królestwo Niebieskie do drogocennej perły, po znalezieniu której sprzedaje się wszystko inne, byle tylko móc posiadać tę perłę. Ta perła to nasza wiara. Czy nie jest ona jedynym, co tak naprawdę ma w naszym życiu znaczenie? Czy jesteśmy zamożni czy biedni, ładni czy brzydcy, podziwiani czy wyśmiewani, lubiani czy niekoniecznie... Czy jedynym co tak naprawdę powinno nas kłopotać nie jest dorzucanie drewna do płomyka naszej wiary? Jeżeli, mój Drogi Czytelniku, wierzysz w prawdy wiary, wierzysz w Trójjedynego Boga, w Tajemnicę Wcielenia Drugiej Osoby Boskiej, w Tajemnicę Odkupienia, w zbawczą moc sakramentów - uważaj się za wielkiego szczęśliwca. Jest to wielki dar, który otrzymałeś za darmo.

Wracając do obrazu wiary jako rozpalonego w nas przez Pana Boga płomyka, dokładajmy do niego drewienka, by mogło zamienić się w ognisko. Gdy pali się ognisko lub kominek w domu, trzeba pilnować, by ogień nie zgasł, trzeba dokładać kawałki drewna. Są nimi każda Msza święta, każda dobra spowiedź, każda modlitwa, każdy akt strzelisty, każda lektura duchowa, każdy obowiązek naszego stanu wypełniony w duchu ofiarowania go Bogu. Praktyki pobożnościowe można dobierać z kierownikiem duchowym. Brak wytrwałości w dokładaniu tego drewna na pewno będzie powodowało osłabianie płomienia aż do prawdziwego dramatu jakim jest jego zgaśnięcie. Powiedziałbym jednak, że oprócz wytrwałości w dokładaniu drewienek, konieczna jest też czujność byśmy sami lub by nikt inny nie polewał naszego ognia wodą.

To są oczywiście tylko obrazki, które mają ułatwić myślenie o czymś i jak każde tego typu metafory, są uproszczeniem. Praktyki pobożnościowe to drewno dokładane do płomienia naszej wiary. Woda to wszystkie idee i wartości z wiarą sprzeczne i tu bardzo potrzebna jest czujność, by rozumu nie poddawać działaniom złych idei, a serca nie oddawać pragnieniom z wiarą sprzecznym. Nie ma większego dramatu niż utrata wiary. Brońmy naszej wiary katolickiej jako najcenniejszej perły.

Tagi: katolicyzm

Komentarze