ILUZJA SZCZĘŚCIA

06.03.2025

Zarówno ten świat jak i jego książę, zrobią wszystko, żeby oddzielić nasz silniczek od naszego steru, czyli oddzielić nasze pragnienie szczęśliwości od cnoty roztropności. Wszak to, jakich człowiek dokonuje wyborów życiowych, zależy bezpośrednio od przyjętej przez niego definicji szczęścia. Jest to dla mnie myśl dużo porządkująca. Wszyscy ludzie, których znamy, widzimy, obserwujemy, coś robią, czegoś się podejmują, za czymś podążają.

Z jednej strony działania te są bardzo zróżnicowane, z drugiej - wszyscy w zasadzie robią to samo. Dążą do tego, co subiektywnie uważają za szczęście. Szatan wie o tym, świat biznesu też, i dlatego zrobią wszystko, aby zaszczepić w umyśle człowieka błędną definicję szczęścia. Dalej już mają z górki. I dlatego iluzjami szczęścia człowiek jest bombardowany do końca życia. Gdy u nastolatków pojawiają się pierwsze zauroczenia, od razu podchwytuje to i rozpala świat reklamy i mediów. Każdy, kto chce młodym sprzedać produkt lub ideologię, a najlepiej jedno i drugie, będzie rozbudzać w nich pragnienie lub wręcz obsesję bycia w parze z kimś. Wystarczą 2-3 pokolenia, żeby uczynić z tego normę. No przecież oczywiste jest, że nastolatkowie ze sobą chodzą. W tych czasach może oczywiste... ale klasycznie młodość to był czas zdobywania wiedzy, kształtowania charakteru i rozwijania uzdolnień. Do miłości namiętnej trzeba dojrzeć emocjonalnie. Natomiast dla świata lepiej, by młodzież skakała w nią na główkę jak do pustego basenu.

A to tylko jeden przykład. Bogactwo, sława, samorealizacja, uznanie ludzi, konsumpcjonizm, władza, bycie lepszym od sąsiadki, przyjemności. Dla każdego coś niedobrego. Do tych iluzji szczęścia ostatnio dołożono, przygotowaną specjalnie dla ludzi młodych, iluzję samookreślenia swojej tożsamości oraz przekonanie, że szczęście jest wtedy, gdy uzyskają tolerancję i jakieś bliżej nieokreślone prawa. A jak po ich uzyskaniu nie poczują żadnego szczęścia, to znaczy, że jeszcze za mało jest tej tolerancji i tych praw. Istny labirynt, z którego nie ma wyjścia. Świat i jego książę się cieszą. Jak zresztą zawsze, gdy ludzie biegają za iluzjami, na które udało się ich nabrać. Byleby tracili swój cenny czas. Byleby dostrzegli swój błąd dopiero milisekundę po swojej śmierci. Wtedy ich nieszczęście będzie utrwalone na wieczność.

Szczęśliwi ci, którzy przed śmiercią zdążą przekonać się, że gonili za niczym i pozostały im czas poświęcą na gonienie za szczęściem prawdziwym, na które przepis Pan Bóg pozostawił nam jedynie w Kościele katolickim i to jedynie w jego nauce nieskażonej współczesnym błędem modernizmu. To nie pragnienie szczęścia w nas należy modyfikować, ale definicję samego szczęścia. W tym duża rola rozumu.

Komentarze