MOJE SPOTKANIE Z JORDANEM PETERSONEM

01.03.2025

Dziś o spotkaniu Jordana Petersona w Londynie w listopadzie 2023 roku. Jak być może pamiętacie, kiedyś poprosiłem o modlitwę w intencji tego spotkania i o nawrócenie Jordana Petersona. Dziś chciałbym sprawę omówić w kilku punktach.

Punkt pierwszy. Pojawiały się komentarze, skąd taki pomysł, dlaczego nawrócenie Jordana Petersona miałoby być ważniejsze niż nawrócenie zwykłego, nieznanego człowieka. Odpowiedź: dusza Jordana Petersona nie jest cenniejsza niż dusza przechodnia na ulicy. Bardzo zależy mi jednak na zwróceniu Twojej, mój Drogi Czytelniku, uwagi na pewien błąd, który wydaje się mocno zniekształcać współczesne rozumienie nawracania, którego modernizm również nie oszczędził. Tendencja by z religii chrystocentrycznej zamieniać katolicyzm w religię antropocentryczną spowodowała, że nawrócenie postrzega się jedynie przez pryzmat zbawienia danej duszy, jakby była to korzyść jedynie dla tej duszy.

Jednak pierwotne rozumienie obowiązku troski o dusze było inne i w pierwszej kolejności troska o zbawienie jak największej liczby dusz wypływać ma z naszej miłości do Boga, następnie z miłości do dusz. Miłość do Pana Boga oznacza troskę o Jego sprawy i jego "troski", a Pan Bóg dał jasno znać, że zależy mu na zbawieniu jak największej liczby dusz. Jasnym jest zatem, że gdybyś chciał nawrócić całe królestwo, skuteczniejsze byłoby nawrócenie króla niż nawracanie każdego z osobna. I choć Jordan Peterson nie jest królem, to ma wielki zasięg i duży wpływ na ludzi. Jego nawrócenie mogłoby, jeżeli tak zdecyduje Pan Bóg, oznaczać nawrócenie większej liczby dusz, a o to jesteśmy zobowiązani się troszczyć, nie jedynie przez wzgląd na te dusze, ale przede wszystkim przez wzgląd na Pana Boga, który pragnie jak największej liczby dusz.

Punkt drugi. Jaki jest mój plan w związku z Jordanem Petersonem? Odpowiedź: jakikolwiek by nie był, jest beznadziejny i zły. Wszelkie ludzkie kalkulacje na dłuższa metę powodują więcej problemów niż pożytku. Nie należy brać spraw w swoje ręce. Należy ewentualnie pozwolić, by Pan Bóg wyrządził nam tę Łaskę i czasem się nami posłużył. Warto dodać, że w przypadku Petersona wszelkie złudzenia nt. mojego planu pięknie się rozwiały, gdy okazało się, że jego żona stała się członkiem Kościoła i że nie ma to żadnego związku z moją rozmową z Jordanem Petersonem. Może mieć natomiast związek z Waszymi modlitwami, za które bardzo dziękuję.

Punkt trzeci. Jak wyglądało moje spotkanie z Petersonem? W pierwszych dniach konferencji w Londynie uznałem, że jest ono raczej niemożliwe i że do niego nie dojdzie. Że pewnie Wola Boża była taka, żebym przywiedziony tu bajkową wizją rozmowy z Jordanem Petersonem o katolicyzmie skorzystał z konferencji na inne sposoby. Tymczasem zupełnie przez "przypadek" doszło do rozmowy. Miałem ok. 20 sekund, więc porzuciłem swój przygotowany speech. Powiedziałem, że wielu ludzi w Polsce modli się, żeby nawrócił się na katolicyzm. Odpowiedział, że zrobiła to już jego żona i że kto wie. Był bardzo życzliwy, a jego spojrzenie obrazuje osobę wycierpianą, głęboką i wysoce rozumną. Teraz wszystko jest w rękach Pana Boga.

Myślę, że nowo nawrócona Tammy Peterson będzie modliła się o nawrócenie męża. Jeżeli Wy, moi Drodzy Czytelnicy, zechcielibyście dołączyć się do tych modlitw, być może dane nam będzie kiedyś obejrzeć jego nawrócenie i ewentualne błogosławione owoce takiego dla ludzi, którzy mu ufają. Byłby to widok piękny. Jednak wszystko jest w rękach Pana Boga. My możemy się modlić. I obserwować sytuację z zainteresowaniem, co z pewnością będziemy w Sprawkach robić. Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy modlą się za Jordana Petersona i za cały zespół Sprawek Okiem Katolika. Bóg zapłać!

Komentarze