IDŹCIE I GŁOŚCIE EWANGELIĘ

05.02.2025

Słowem, które z jednego z najpiękniejszych w katolicyzmie modernizm usiłuje nam zamienić w straszydło, w coś negatywnego, w coś niewłaściwego, coś czego odradza, jeżeli wprost nie zakazuje sam Papież, jest NAWRACANIE. Papież Franciszek wielokrotnie wypowiadał się krytycznie o prozelityzmie, który we współczesnym tzw. dialogu ekumenicznym nabrał bardzo negatywnego znaczenia. Zastanówmy się o jak pięknym aspekcie religii katolickiej jest tu mowa i jak brzydko modernizm potrafi kawałek po kawałku zabrudzić czystą naukę.

W czystej nauce nawrócenie to przejście ze śmierci do życia. Z wilgotnej zatęchłej celi, w której spędzić mamy dożywocie, na otwartą przestrzeń górska. Nawrócenie to przejście od pustki do pełni, od braku do obfitości, od fałszu do prawdy, od brzydoty do piękna, od picia wody z kałuży do picia krystalicznie czystej wody z górskiego źródła. Nawracanie innych jest zatem nie tylko zadanym nam przez Pana Boga obowiązkiem, ale też najwyższym wyrazem miłości i dobra względem drugiego człowieka.

A co widzimy patrząc na to samo nawracanie oczami modernisty? Skoro Bogu podobają się wszystkie religie... Skoro katolicyzm to styl życia, który coś tam może porządkuje, ale inne style życia też mogą być uporządkowane... Skoro w katolicyzmie chodzi tak naprawę o to, żeby Bóg rozwiązał moje problemy, wtedy dopiero sensu nabiera stwierdzenie: "Nie będę nikogo nawracał na siłę". To "na siłę" jest dodane dla uspokojenia sumienia, bo tak naprawdę modernista mógłby poprzestać na "nie będę nikogo nawracał". Współczesnym misjonarzom (a w dzisiejszych czasach misjonarzem na pogańskiej ziemi staje się człowiek wychodząc z domu, niekoniecznie wyjeżdżający w tym celu do Afryki) zarzuca się brak tolerancji i pychę, bo jakim prawem głoszą wyłączność katolickiej prawdy?

W XXI wieku świat wymaga nowego rodzaju mądrości - czyli uznania, że prawd jest wiele. Oto osoba oświecona. Twoje jest prawdziwe i moje jest prawdziwe, a że Twoje i moje to wykluczające się przeciwieństwa, to właśnie zadanie dla nowoczesnej dojrzałości i bycie ponad przestarzała zasadą niesprzeczności, bycie ponad przestarzałym podziałem na prawdę i fałsz. Nawracający innych to dla modernisty człowiek pyszny, innych krzywdzący. Dla katolika nawracający to człowiek kochający, gdyż umierającemu na pustyni (nie szkodzi, że umierającemu nieświadomie) nawracający chce dać pić czystej, zimnej wody. Dla katolika nawracający to jednak przede wszystkim człowiek posłuszny, gdyż walczy o tryumf Chrystusa w ludzkich sercach. Innymi słowy, nawracanie jest dla katolika obowiązkiem.

Szanując i kochając drugiego człowieka musimy bardzo wyraźnie i otwarcie napiętnować błędy, którym uległ. Wymaga tego wiara i miłość bliźniego. Poza Kościołem nie ma zbawienia. Kto powie to światu, jeżeli zwyciężą moderniści, górę wezmą błędy ekumenizmu i sami katolicy (już wtedy jedynie nominalni) uwierzą, że nie ma znaczenia, dokąd człowiek chodzi, do kościoła, zboru, synagogi czy meczetu, byleby był pokój na ziemi, wszyscy ludzie mieli swobodę wyboru między dobrem a złem, a - co może najważniejsze - planeta i klimat były bezpieczne? Dlatego też walka z modernizmem to nie walka dla walki, wewnątrzkościelne kłótnie o to kto ma rację, czy organy czy gitara lub czy machać flagami czy nie. Modernizm to śmierć religii katolickiej. Religia katolicka to jedyna droga do zbawienia, jedyna woda na pustyni. A nawracanie to najwyższy przejaw miłości. I wypełnianie obowiązku.

Mój Drogi Czytelniku - powodzenia i odwagi.

Komentarze