TZW. SZUTKA WSPÓŁCZESNA

09.01.2025

Dziś kilka słów o sztuce i dlaczego sztuka współczesna w przytłaczającej większości stanowi gwałt na rozumie człowieka. Rozum człowieka ma trzy zasadnicze pragnienia: DOBRA, PIĘKNA I PRAWDY. Liberalizm nie znosi samego pomysłu istnienia obiektywnego Dobra, Piękna i Prawdy i na każdym możliwym polu neguje ich istnienie. Najstarsze dzieła sztuki były obiektami sakralnymi, związanymi z kultem przeróżnych bóstw lub z tajemnicą śmierci. Podobnie wszystkie dzieła sztuki z chrześcijańskiej starożytności powstawały dla chwały Boga: obrazy ołtarzowe i rzeźby w romańskich i gotyckich świątyniach, freski na ścianach kościołów, ilustracje ksiąg liturgicznych oraz naczynia przeznaczone dla kultu Bożego.

W renesansie zaczyna się robić gorzej. Już nie wieczność jest przedmiotem zainteresowania artystów, ale pejzaże, portrety, rzeźby zwierząt i postaci mitycznych. Ogólnie jednak życie społeczne nadal przepojone jest duchem chrześcijańskim, co wciąż widać w pięknie sztuki. Przewrotu dokonuje rewolucja francuska, czy tez antyfrancuska. Rewolucjoniści nienawidzą ducha chrześcijańskiego, chcą go - tu cytat - POWIESIĆ I ZNISZCZYĆ. Postulują też zupełną sekularyzację sztuki. Na początku XIX wieku Goya tworzy serię Los Disparates (‘Absurdy’), stanowiącą prawdziwy przełom w sztuce: świat demonów wkroczył w codzienne ludzkie życie. Historycy sztuki jednomyślnie stwierdzają, że właśnie te rysunki należą do głównych inspiracji sztuki nowoczesnej: przedstawiony na nich świat jawi się jako potworny, diabelski i straszliwy.

SZTUKA porzuciła więc pierwsze pragnienie umysłu ludzkiego czyli dobro, które zostało wyparte przez inne zainteresowania sztuki, czyli wszystko co ciemne, zgubne, groźne, chore, martwe, zgniłe, zniekształcone, udręczone, wypaczone, wykrzywione, nieczyste, zwichnięte, mechaniczne – wszystkie te aspekty i właściwości „nieludzkości” zawładnęły dziś człowiekiem, jego życiem i wyobraźnią. Natomiast można powiedzieć, że pozostało w niej piękno i prawda. Dążono do wyrażenia prawdy i dzieło, choć nie przedstawiało niczego pięknego, samo w sobie mogło być uznane za piękne ze względu na kunszt artysty. Następnie sztuka porzuciła drugie pragnienie człowieka, czyli PIĘKNO. Obraz już nie tylko nie musiał przedstawiać już DOBRA, ale nie musiał być również piękny, co z biegiem lat doprowadziło do pojawiania się setek (jeżeli nie tysięcy) beztalenci, które tworząc cokolwiek, były w stanie wywołać jakiekolwiek emocje i od teraz to nazywało się sztuką.

Ostatnim co porzuciła sztuka była PRAWDA, gdyż omamiono człowieka, żeby widząc coś obiektywnie beznadziejnie brzydkiego, stworzonego przez jakiegoś pseudo-artystę, musiał udawać, że jest to sztuka. To już otworzyło drzwi do tzw. sztuki wszelkiej maści nieudacznikom. Wystarczy pochlapać płótno farbą, przykleić widelec do kawałka drewna i mówić, że dzieło oddaje głębie wieczności lub inne bzdury, a współczesny człowiek nie ma już narzędzi, żeby te dziwactwa odrzucić. Współczesna sztuka nie jest więc ani dobra, ani piękna, ani prawdziwa. Artyści to już nie artyści, lecz mała klika sfrustrowanych pseudointelektualistów, którzy dziwią się, że ogół społeczeństwa nie docenia ich plwocin. Grupy te, którym obce są pojęcia dobra, piękna i prawdy, chcą dziś dyktować ogółowi, na czym polega prawdziwa sztuka. Nowoczesna sztuka pokazuje dobitnie, że człowiek, oddalając się od Boga, kończy w nonsensie i satanizmie, niszcząc samego siebie.

Może jednak właśnie doświadczenie całkowitego unicestwienia i osamotnienia, będące ostatecznym skutkiem ludzkiej pychy, stanie się punktem zerowym nowego początku? Trzeba pamiętać, że syn marnotrawny dopiero pośród świń, w ostatecznej nędzy i upadku zdał sobie sprawę ze swego stanu i z faktu, że została mu tylko jedna możliwość ratunku. Postawienie Boga w centrum życia człowieka, a co za tym idzie postawienie znów DOBRA, PIĘKNA i PRAWDY w centrum sztuki.

Komentarze