KŁÓTNIA A SPÓR

18.12.2024

Dziś kilka słów o kłótniach i sporach. Jak pewnie wiesz, mój Drogi Czytelniku, jestem przekonany, że zamęt siany jest w świecie świadomie. Kto jest ojcem zamętu to wiemy, ale siły nadprzyrodzone działają w świecie przez ludzi. Obóz Chrystusa działa przez ludzi posłusznych prawdzie. Katolik nie tworzy idei a jedynie je odczytuje, poznaje. Tworzyć może najwyżej sposoby ich przekazywania dalej. Obóz przeciwny działa przez tworzenie idei i wsączanie ich w umysły ludzi. A im bardziej fałszywa idea przypomina dobro, tym większa siła jej destrukcji.

Dziś chciałbym powiedzieć o dwóch metodach, którymi zupełnie dezorientuje się ludzi. Te metody wzajemnie się uzupełniają i w sposób niemal doskonały, szatańsko inteligentny, pozbawiają ludzi narzędzia niezwykle przydatnego w poznawaniu prawdy. Tym narzędziem jest - uwaga - spór. Właściwie prowadzony spór jest w dochodzeniu do prawdy czymś nie tylko przydatnym, ale zaryzykowałbym słowo mocniejsze - niezbędnym! Gdy dwie zainteresowane dojściem do prawdy strony umiejętnie się spierają, obie wychodzą z tego ubogacone. To narzędzie, podobnie jak wszystkie ważne narzędzia, w sposób bardzo przebiegły nam odebrano.

Jaki to sposób? Przez dwie metody, o których mówiłem. Pierwszą jest oduczenie ludzi jak się spierać. W dobie mediów społecznościowych można było zrobić to niezwykle skutecznie. Oduczono ludzi się spierać, a nauczono się kłócić. Jak?

1. Najpierw nauczyć ludzi, że walczy się o rację a nie o prawdę

2. Następnie nauczyć ludzi, że jeżeli racja i prawda się różnią, tym gorzej dla prawdy

3. Następnie oduczyć ludzi rozumienia różnicy miedzy atakowaniem idei i poglądów oponenta, a atakowaniem samego oponenta

4. Następnie nauczyć ludzi, że w walce o rację skuteczniejsze od atakowania idei oponenta jest dyskredytowanie jego źródeł

Tym sposobem ludzie już się nie spierają, a jedynie kłócą. Do tego dochodzi druga metoda, która niestety przedostała się za drzwi Kościoła jako składowa modernizmu. Jest nią nauka o jedności. Jak już powiedzieliśmy, im coś fałszywego bardziej przypomina prawdę, tym większe spustoszenie. Ta nauka mówi, że jedność między dwiema stronami jest ważniejsza niż przedmiot sporu oraz że miłość oznacza utrzymywanie dobrej atmosfery. Skoro więc katolik już nie widzi różnicy między kłótnią a sporem a teraz słyszy, że ma przede wszystkim dbać o jedność, nagle znajduje się w świecie, w którym już nigdy z nikim nie będzie mógł się spierać.

Jedna strona mówi, że 2+2=4, druga że 2+2=5. Od razu przechodzą do argumentów ad personam i to niestety OBIE, również ta, która jest bliżej prawdy. Nie atakują swoich tez, ale dyskredytują się nawzajem. Wtedy nauczany o jedności, infantylnej miłości i niewłaściwym rozumieniu pokory współczesny katolik chce unieść się ponad kłótnię i odstępuje od niej. Natomiast nie w sposób właściwy, czyli zamieniając kłótnię w merytoryczny spór, ale usiłując godzić się ponad podziałami. Tym sposobem nie tylko pozbawia się bardzo ważnego narzędzia jakim jest zdrowy spór, ale też, co nieuniknione, po pewnym czasie w swej źle rozumianej pokorze mówi: być może się mylę. Już się nie kłóćmy. Ustalmy, że nie wiadomo ile jest 2+2.

Mój Drogi Czytelniku, pokora to wierność prawdzie. Dąż do prawdy w każdej sytuacji, nigdy do swojej racji. Unikaj kłótni, ale nie sporów. Jedność i dobra atmosfera nie są bożkami za którymi wolno iść poświęcając na ołtarzu prawdę. Dotyczy to kontaktów zarówno z innymi katolikami, nawet między dwoma tradycyjnymi, jak i wszystkich innych kontaktów. Jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu co uważasz o tym co napisałem.

Komentarze