MOCARZ CZY CHERUBINEK?

06.07.2024

Po wiekach atakowania Wiary z zewnątrz i prób uwiedzenia człowieka jakimś innym systemem wierzeń, nieprzyjaciele Kościoła przekonali się, że są to techniki mało skuteczne. Gdy katolicyzm prezentowany jest w całej swojej doskonałości, nie sposób przeciwstawić mu czegokolwiek, co ustoi.

Niestety nieprzyjaciele są bardzo inteligentni i od pewnego czasu, niech będzie kilkuset lat, a najmocniej od kilkudziesięciu, stosują o wiele bardziej wysublimowane techniki walki z Kościołem. Gdy Kościół mówi "białe", przeciwnicy Kościoła nie mówią już jak kiedyś, "wcale, że nie, bo czarne". Taki spór zawsze by przegrali. Dziś mówią: "tak, oczywiście - białe. I białe i czarne i szare, a zatem - zgadzamy się". Nieprzyjaciele Kościoła Świętego przebiegle uznali, że skoro nie da się skonfrontować z katolicyzmem (bo to naprawdę jest niemożliwe), lepszą strategią będzie katolicyzm, mówiąc kolokwialnie, rozciapkać, zmatowić, uczynić nieuchwytnym. Gdyby nie było to straszne, byłoby dość imponujące, jak szatańsko inteligentna jest to strategia.

Miałem przecież pisać o Aniele Stróżu. 

Oto jedną z technik walki z Kościołem i pracy nad zatraceniem jak największej liczby dusz, choć oczywiście niekoniecznie walki świadomej, częściej celem wydaje się być zwykła prymitywna władza na ziemi, jedną z technik rozciapkiwania religii katolickiej jest jej infantylizacja. Gdy przypomnę sobie to jak przedstawiano mi kiedyś osobę mojego Anioła Stróża, myślę, że robiono to fatalnie i że nadal, często robi się to fatalnie. Oto Pan Bóg dał nam do opieki istotę o wiele bardziej od nas doskonałą, niepomiernie bardziej inteligentną i godną wielkiego szacunku. Jedna ze starszych modlitw do Anioła Stróża, brzmi tak:

Aniele Boży, Stróżu mój, 
mnie Tobie z Opatrzności Bożej poleconego, 
racz dnia dzisiejszego strzec, rządzić, 
bronić i do żywota wiecznego doprowadzić, 
Amen.

Niby podobne do znanego nam Aniele Boży, ale warto zwrócić uwagę na jedno słowo. "Racz dnia dzisiejszego strzec, rządzić... Rządzić? Anioł Stróż ma nami rządzić? Czy tego uczy się dziś dzieci?
Czymś niezwykle ważnym jest nasza wyobraźnia i ważne jest, żeby pracować nad znajdującymi się w niej obrazami. Oby w naszej głowie Anioł Stróż nie jawił się jako pyzaty, pulchny amorek o głupawej buzi, do którego zwracamy się podobnie jak do kochanego pieska, żeby pilnował domku. Taki nie do końca rozgarnięty, ale bardzo bardzo sympatyczny aniołek-służący, pilnujący, żebyś nie wszedł w kałużę. Progresywni duchowni opowiadają dziś bajki dla dorosłych, że każdy może się ze swoim aniołem stróżem spoufalić i prosić go na przykład o wyjawienie swojego imienia, do czego zachęcał pewien popularny dominikański kaznodzieja internetowy. Moim zdaniem to nie pomaga w przyjęciu właściwej postawy względem własnego Anioła Stróża.

Trzeba pracować nad tymi obrazami, żeby w naszym rozumie, pod hasłem Mój Anioł Stróż nie znajdował się sympatyczny kolega (który przypomni mi zabrać parasol), ale potężny, nieśmiertelny i nieskończenie bardziej inteligentny od Ciebie i ode mnie duch, który z posłuszeństwa Bogu podejmuje się opieki i prowadzenia nas w tej naszej nędzy.
Warto zadbać o wyrzucenie infantylnych obrazków z głowy oraz zaprzestać tworzenia podobnych w głowach dzieci. Lepiej od razu mówić im o potężnym i mądrym wojowniku, którego Pan Bóg, w swej dobroci, dał im do pomocy.

Komentarze