Jakiś czas temu pewien radiowiec zaproponował mi wywiad, w którym miałbym opowiedzieć, za co kocham Polskę. Termin mi nie odpowiadał, a radiowiec ten w kolejnych programach miał zaplanowane już inne niż Polska i polskość tematy. Zaraz po zakończeniu rozmowy moje myśli zaczęły krążyć wokół tematu. Za co kocham Polskę...
Czy może za katolicyzm? Cieszę się z niego, ale czy za to kocham Ojczyznę? Wymieniałem sobie w głowie wiele różnych cech naszego kraju, które cenię. I wtedy mnie uderzyło. Czy gdyby ktoś zapytał za co człowiek kocha Mamę, należałoby wyliczać wszystkie jej zalety? A może bilansować jakoś zalety i wady i zobaczyć, czy bilans jest dodatni? Lub za co kocha się syna czy córkę. Syn inteligentny, dobroduszny, ale za dużo gra. Córka mądra i kochana, ale zbyt niecierpliwa. Czy gdy ktoś mówi: moja Mama jest najcudowniejsza na świecie, bierzemy to dosłownie, że on uważa, że nie ma innej kobiety na całym świecie, która tak robi naleśniki lub tak często przytula. Gdy ktoś powie: moja córka jest najcudowniejsza na świecie, czy bierze się to dosłownie, że on porównał wszystkie córki świata, zrobił bilans, przydzielił punkty dodatnie za zalety i ujemne za wady i wyszło mu, że jego córka zdobyła na całym świecie punktów najwięcej? Czy dlatego jest najcudowniejsza? Czy gdyby rodzic odkrył, że na świecie jest dziewczynka ładniejsza lub bardziej rezolutna niż jego córeczka, powiedziałby: córko, przepraszam Cię, od teraz tamta dziewczynka jest moją królewną? Dlaczego by tak nie powiedział? Bo miłość do córki nie jest za coś, ale przez sam wzgląd na to, że jest moja. Tak samo z Matką.
I tak samo z ojczyzną. Kocham Polskę za to że jest moją ojczyzną. Czy uważam, że jest we wszystkim najlepsza? Choć uważam, że w tych czasach zaczyna pod pewnymi względami być, to nie za to ją kocham. Czy fakt, że kocham Polskę, oznacza, że namawiałbym Francuza, żeby kochał Polskę zamiast Francji? Oczywiście nie, gdyż postawa katolicka nie nakazuje wszystkim kochać Polski, ale wszystkim nakazuje miłość do ojczyzny. Mi do Polski. Francuzowi do Francji. Rodowitemu, rzecz jasna, bo Muhamadowi i jego dzieciom uznanie Francji za ojczyznę może zająć trochę czasu. Środowiska lewicowe zarzucają patriotom szowinizm i ksenofobię. Słowu nacjonalizm, za pomocą inżynierii społecznej, nadano zły wydźwięk. Czy patriota to nacjonalista? Oczywiście. Nacjonalista to ktoś, kto przedkłada interes narodowy nad to, co cudzoziemskie lub kosmopolityczne. To nie tylko jest postawa właściwa, ale też bardzo rozumna . Czy patriota to szowinista? Nie musi, a nawet nie powinien nim być, bo szowinista, w tym przypadku polski, myśli, że „Polska jest ewidentnie najlepsza”. Czy patriota to ksenofob? Nie musi, a nawet nie powinien nim być, bo ksenofob myśli: „inne kraje są do bani”. A patriota zwyczajnie mówi: ani Polska nie jest najlepsza, a inne kraje różnie - jedne lepsze inne gorsze.
Ale to bez znaczenia. Ja Polskę kocham najbardziej. Jak Matkę. Jak córkę. Bo to moja ojczyzna.
Komentarze
Kocham Polskę, bo to moja ojczyzna, bo to ojczyzna moich przodków, z których niektórzy stracili życie za ojczyznę. Jestem dumny, że jestem Polakiem, tu się urodziłem, tu żyję i tu chcę umrzeć. Mimo trudnej historii, wierzę, że kiedyś jeszcze będzie pięknie. Jednak Polacy powinni nauczyć się, że nie warto ufać każdemu, bo przez to zaufanie jesteśmy wykorzystywani i zdradzani.