OHYDA POGAŃSTWA

31.10.2024

Dziś o Halloween. Jakiś czas temu pisałem o herezji angelizmu, która w uproszczeniu mówi, że zachowanie jest mniej ważne niż to, co się ma w sercu, jakby u człowieka jedno można było oddzielić od drugiego. Najczęściej błąd ten wykorzystuje się do uzasadniania Komunii Świętej na rękę i na stojąco lub ograniczenie w nowej liturgii gestów czci czy przyklęknięć. Jakby nowoczesny człowiek wyniósł się ponad to. Ważne co jest w sercu.

Jest to nie tylko fałsz, ale też przejaw pychy, jakby wyniesienie się ponad naturę ludzką, jakby dusza i ciało nie były powiązane, jakby można było w sercu coś czcić, a ciałem okazywać temu lekceważenie. Kiedyś na Twitterze pewien kapłan z Polski napisał: sezon na niekończące się dyskusje o Halloween i jak jest groźne uważam za otwarty. W komentarzach do wpisu pojawiły się wpisy innych księży, również w duchu, rzekłbym, prześmiewczym. A skoro jasne jest, że dyskusje te rozpoczynane są zazwyczaj, jeżeli nie zawsze, przez ludzi przeciwnych Halloween, jasne jest również z kogo były te delikatne kpiny.

Pytanie jednak - czy były to kpiny uzasadnione? Promocja Halloween od około 20 lat jest w Polsce wyjątkowo nachalna. Kilka lat temu zabrałem 2 listopada swoje dzieci na zamknięty plac zabaw, taki z kulkami i zjeżdżalniami. Kupiliśmy bilety, wchodzimy, a tam wita nas obsługa z charakteryzacją halloweenową. I to naprawdę wykonaną na wysokim poziomie. Namalowane podcięte gardła, szkła kontaktowe w nienaturalnych kolorach, zakrwawione kły wampira. Jedna z takich pań zwróciła się do mojego dziecka, a to się spojrzało na mnie i powiedziało: "tato, chcę stąd wyjść". Patrzyłem na tą panią i byłem w szoku jak durne jest to, co widzę: oto wampirzyca z zakrwawionymi zębami zwraca się do dziecka miłym tonem, patrząc na niego oczami z szarymi szkłami kontaktowymi i zachęca je do zabawy. Rozejrzałem się i zobaczyłem, że dzieciom robi się również halloweenową charakteryzację. Rodzice albo zachwyceni albo obojętni. Wyszliśmy. Potem jeszcze długo rozmawialiśmy, dzieci były pod wrażeniem tej sytuacji. Ja również.

Myślałem - kiedy to się stało? Skrajnie naiwne jest myślenie, że to moda zrodzona oddolnie, że ktoś w filmie amerykańskim to zobaczył i nagle w całej Polsce pojawiają się imprezy halloweenowe, cmentarne dekoracje, dzieci w szkole wycinają dynie i przebierają się za śmierć, wampiry albo zombie. I gdy chcesz, coraz bardziej nieśmiało, powiedzieć, że hej hej, to nie jest polskie, to nie jest katolickie, to nie jest neutralne, to nie jest bezpieczne... wyśmieją Cię nie tylko lewacy, którym libertyńskie media powiedziały, że to niewinna i świetna zabawa dla dzieci i dorosłych. Wyśmieją Cię również, jak napisałem wcześniej, niektórzy księża... Pytanie co jest w tym tak śmiesznego. Czy jeżeli nazywamy coś zabawą, staje się to bezpieczne? Mogę ciałem oddawać się okultyzmowi, ale mrugnę okiem i powiem, że to tylko zabawa i pozostanę bezpieczny? Tym bardziej moje dziecko?

Halloween wywodzi się ze starożytnej Brytanii, w której ten czas roku poświęcało się bogu śmierci, m.in. przez składanie mu ofiar z ludzi. Jeden z twórców współczesnego satanizmu, nieżyjący już Antoni La Vey, powiedział, że Halloween to dla kościoła szatana najważniejszy dzień w roku. Na czym polegają te śmichy chichy z Twittera? Czy nie jest to uspokajanie własnego sumienia, że skoro nie umiem sam stanowczo ostrzegać przed spirytyzmem i demonami, bo boję się liberalnych kpin, szybko zamienię wszystko w żart? Skoro nie umiem odważnie gromić katolików za flirt z pogaństwem, za którym zawsze krok w krok idzie satanizm, muszę udawać, że sprawa jest błaha? Już lepiej byłoby milczeć.

A ci odważniejsi niech odważnie zwalczają tę ohydę.

Komentarze