W książce "Postęp Duszy" ksiądz Faber napisał: "Sądzę iż można powiedzieć, że każdy człowiek jest z natury leniwy".
Na początku wyraźnie odróżnijmy lenistwo od odpoczynku. Lenistwo jest grzechem, odpoczynek niemal obowiązkiem i nie należy tych słów mylić.
Czym jest lenistwo? Po pierwsze jest stanem, naszym wewnętrznym nastawieniem, zwiotczeniem czegoś, co nazywam naszymi mięśniami życia. Podobnie jak ze wszystkimi wadami i cnotami - to, co praktykujemy, staje się naszą naturą. Im dłużej zatem ulegamy naszej pozornej niemocy, żeby zabrać się do pracy, tym silniej będzie ta niemoc dawać o sobie znać w przyszłości.
Czy samo uczucie niemocy jest grzechem? Tu przypominam, że wszystko, co dotyczy moralności katolickiej, przedstawiam jako swoje przemyślenia, mogące stanowić pomoc w porządkowaniu wiedzy. Nie jestem duszpasterzem. Samo uczucie grzechem nie jest, natomiast jest nim doprowadzenie się do tego stanu oraz uleganie temu uczuciu niemocy i nie zabranie się za to, za co powinniśmy.
A za co powinniśmy się zabrać? Prawdopodobnie do głowy przychodzi nam coś związanego z pracą zarobkową, w przypadku ludzi młodszych z nauką, może z posprzątaniem domu, skopaniem ogródka lub pójściem na siłownię. A ja zaryzykowałbym tezę, że największe LENISTWO dopada nas na polu rozwoju duchowego.
Mój Drogi Czytelniku, pomyśl teraz: ile pięknych postanowień rodzących się w sercu po dobrej spowiedzi lub rekolekcjach w dość krótkim czasie zanikło. Jak kręgi na wodzie po wrzuceniu do niej kamienia. Najpierw słychać plusk, widać wyraźnie to miejsce, nie ma wątpliwości, a po chwili... sprawa się rozeszła. Życie duchowe wymaga wysiłku. Lektura duchowa, choć może być źródłem niewypowiedzianej słodyczy, jest przede wszystkim wysiłkiem.
Jak pokonać lenistwo? Przyznać się do niego. Paść na kolana, podziękować Panu Bogu za wszelkie łaski i błagać Go o błogosławieństwo na nadchodzące wysiłki. Następnie zrobić plan, nie pracować na ślepo. Na przykład - ile stron dziennie danej lektury przeczytam; jeżeli zamierzam modlić się na różańcu, kiedy w ciągu dnia będę to robił; jeżeli chcę wprowadzić codzienny rachunek sumienia, który potem uczyni moje spowiedzi dużo lepszymi, kiedy w ciągu dnia ten rachunek sumienia będę robił. Podobnie z każdym wysiłkiem koniecznym do podjęcia.
I wreszcie podjąć trud. Nie odkładać tego na potem. Jeżeli coś wydaje się prawie niewykonalne, tak bardzo nam się nie chce, to warto pamiętać, że mięśnie nieużywane zanikają i stąd coś może wydawać nam się niezwykle trudne. Gdy zaczniemy, z czasem owe mięśnie życia zaczną się wzmacniać i wszystko zacznie przychodzić nam coraz bardziej naturalnie, aż będziemy w stanie coraz większy trud przyjmować coraz bardziej ochoczo.
Skupiłem się na życiu duchowym, ponieważ od niego wszystko się zaczyna. Jeżeli podejmie się trud na tym polu, wtedy lepiej odczytamy jakie wysiłki w świecie materialnym mamy podejmować - gdzie pracować, czego się uczyć, co zrobić w domu. Praca w świecie materialnym zwykle wypełnia w życiu osoby świeckiej bardzo dużo miejsca, jednak jeżeli nie poprzedzi jej praca w życiu duchowym, możemy narobić się zupełnie bez sensu.
Mój Drogi Czytelniku, czy dopada Cię lenistwo w życiu duchowym? Mnie tak. Zabierzmy się zatem do pracy.
Komentarze
Szczerze mówiąc, niech Panu Bóg wynagrodzi za ten artykuł.
Lenistwo naprawdę jest największe w kwestii duchowej - ile czasu poświęcamy po pracy np. na politykę. Dlaczego nie ograniczyć czas zainwestowany w politykę czy jakieś inne hobby i zainwestować go w to co najważniejsze? Lektura duchowa wcale nie musi być długa - przykładowo o Naśladowaniu Chrystusa. Wystarczy przeczytać po kilka wierszy kilka razy dziennie i na pewno to przyniesie owoce.
Rada z mojej strony: nie można teraz też to zrobić na hura, że będę czytał jedną księgę PŚ dziennie, ponieważ na dłuższą metę nikt nie wytrzyma. Chodzi nam o zmianę życia, a nie chwilowy sprint w pewnej małej jego części.